''To jest kompromitacja całego klubu'' (OPINIA EKSPERTA)
fot.: Mateusz Porzucek
Już tylko jeden dzień dzieli nad od derbów Dolnego Śląska z Zagłębiem Lubin, które otworzą wiosenne granie Śląska Wrocław w ekstraklasie. O problemach z ofensywą Miedziowych, doświadczeniu Waldemara Fornalika i zróżnicowanych jakościowo transferach porozmawialiśmy z dziennikarzem portalu mkszaglebie.pl i Radia LUZ, Filipem Trokielewiczem.
Zacznijmy od tych zimowych przygotowań. Zagłębie na obozie w Turcji wygrało dwa sparingi, a trzy zremisowało. Czy te mecze testowe w ogóle zarysowały jakiś obraz drużyny i czy zauważalne było drgnięcie w porównaniu do rundy jesiennej?
Na pewno te mecze sparingowe są materiałem poglądowym dla szkoleniowców, którzy często rotują kadrą, a piłkarze nie są rozliczani z tego, jakie wyniki osiągną, a bardziej z realizacji celów. Wydaje mi się jednak, że coś drgnęło w tej drużynie. Oglądając te mecze sparingowe miałem wrażenie, że mniej jest pozostawione kwestii przypadku, tak jak miało to miejsce jesienią w ekstraklasie. Najbardziej rzuciło mi się w oczy rozegranie piłki, widoczne były w tym zalążki automatyzmów. Dużo jest jednak znaków zapytania, bo ten skład jest niepewny jeśli chodzi o zestawienie personalne. Trener Fornalik trochę namieszał w składzie, a wielu zawodników grało po równo jeśli chodzi o wymiar czasowy. Tych pytajników przed startem jest dosyć sporo: bramkarz, prawa i lewa obrona, napastnik. Za kadencji trenera Stokowca było widoczne, że jeśli następowało zamieszanie składem, to Miedziowi byli i tak do bólu przewidywalni. Kiedy pojawiały się roszady, to każdy mógł się spodziewać, na jakich pozycjach one mogą być, natomiast przed tymi derbami wszystko rozstrzygnie się w tygodniu poprzedzającym mecz (rozmawialiśmy w poniedziałek – przyp.red.).
Powiedziałeś już o konkretnych pozycjach, a na prawą obronę ściągnięty został w zimowym okienku transferowym Mateusz Grzybek z Radomiaka Radom. W drodze na testy do Lubina był także bramkarz Sokratis Dioudis, a przecież nie wypalił chociażby transfer hiszpańskiego napastnika Alexandro Nano Mesy. Jak oceniasz ruchy lubinian na rynku transferowym w przerwie między rundami?
Kiedy trener Fornalik przyszedł do Zagłębia, to miał kilka tygodni na to, żeby zapoznać się z zespołem i zobaczyć, w których miejsca ma deficyty. Jako pierwszą pozycję do wzmocnienia wskazał właśnie prawą obronę. Wiosną zeszłego sezonu, kiedy Zagłębie walczyło o utrzymanie w lidze, to Piotr Stokowiec przesunął na prawe skrzydło Kacpra Chodynę, który wcześniej grał na prawej obronie. Tam zrobiła się wyrwa, bo każdy uważnie śledzący ekstraklasę widział, jak prezentuje się Bartosz Kopacz, a w odwodzie był jeszcze Bartłomiej Kłudka. Trener Fornalik także widzi Chodynę wyżej, więc transfer Grzybka jest jak najbardziej zrozumiały i sensowny, bo ten zawodnik ma ponad 150 meczów rozegranych w I lidze i 40 w ekstraklasie. Ten przeskok z Radomiaka do Zagłębia to jest mimo wszystko dla niego przeskok, mając na myśli jak organizacyjnie wyglądają oba kluby. Zastrzeżenie mam jedynie co do kwoty, bo ona było nieco mniejsza niż spekulowało się w mediach i wynosiła ponad 200 tysięcy euro, co jest dosyć sporą kwotą jak na transfer wewnątrz naszej ligi.
A co sądzisz o nowym bramkarzu Miedziowych? W bramce macie przecież Kacpra Bieszczada, który jako młodzieżowiec pokazywał się z dobrej strony jesienią…
Sokratis Dioudis przyleciał do Polski w niedzielę wieczorem i podpisze kontrakt z klubem w ciągu kilku najbliższych dni. Jestem dużym sceptykiem tego transferu, bo uważam nieco inaczej niż dyrektor pionu sportowego Piotr Burlikowski, który w jednym z programów na YouTube stwierdził, że „Kacper Bieszczad nie wybronił Zagłębiu żadnego spotkania”. Problem Miedziowych w traceniu goli był dużo głębszy i nie spłycałbym go do Kacpra Bieszczada. To jest zawodnik, który dalej powinien strzec bramki lubinian, a z tego co mi wiadomo, to Grek jest ściągany jako „jedynka”. To jest oczywiście zdanie włodarzy klubu, mogę z tym tylko polemizować. Moim zdaniem ten ruch jest zbędny.
Dlaczego Zagłębie zrezygnowało ostatecznie z usług hiszpańskiego napastnika, który wcześniej występował w Cadiz czy Realu Zaragoza, bo za tym kryje się chyba głębsza historia?
Muszę przyznać, że jest to wielka kompromitacja całego klubu. W ostatnich latach bardzo popularne stało się w ekstraklasie pozyskiwanie piłkarzy z Hiszpanii i być może kierownictwo Zagłębia rozochociło się tym faktem i na fali dobrych występów innych zawodników z tego kraju zaprosiło go na testy. Gdy zobaczyliśmy go w sparingu z Graficarem Belgrad (0:3), to jego nadwaga była aż nadto widoczna. Sposób, w jaki poruszał się po boisku, wołał o pomstę do nieba. Oczywiście on nie trafił do Zagłębia, bo ktoś w końcu poszedł po rozum do głowy i zdał sobie sprawę z tego, że jest to jedno wielkie nieporozumienie.
Mówiliśmy już o grze obronnej, ale chciałem zahaczyć o największą bolączkę Zagłębia w rundzie jesiennej, czyli zaledwie 13 zdobytych goli (najmniej w lidze – przyp.red.). Czy uważasz, że to jest największa bolączka Miedziowych, którzy od paru lat nie mają szczęścia do napastników. Pojawiały się tam postacie pokroju Patricka Mraza, Roka Sirka czy Martina Doleżala, ale żaden z nich nie potrafił wziąć ofensywny lubinian na swoje plecy. Brakuje tego lidera ofensywnego?
Od lata 2020 roku, kiedy Bartosz Białek odszedł do Wolfsburga, to Zagłębie sensownej „dziewiątki” nie ma. Jeżeli chodzi o tą minioną rundę, to jeżeli nie zostanie przeprowadzony żaden rozsądny ruch na pozycję napastnika, to przyszłość tej drużyny maluje mi się w kruczą czerń. Każdy będący do dyspozycji Waldemara Fornalika napastnik ma zupełnie odmienną charakterystykę. Rafał Adamski pracuje dużo dla zespołu, biega i walczy, ale nic z tego nie wynika. Martin Doleżal jest lisem pola karnego, który tylko czeka, aż piłka spadnie mu na nos. Dawida Kurminowskiego nawet nie zdążyliśmy poznać, bo ledwo przyszedł do klubu, a już doznał kontuzji, która wykluczyła go na pół roku. Szymon Kobusiński jest raczej piłkarzem rezerw i na poziomie ekstraklasy został negatywnie zweryfikowany, ale jego cechuje z kolei wdawanie się w pojedynki z obrońcami i nagłe znikanie, by później pojawić się i zdobyć bramkę. Przy czym wiadome jest, że on nie będzie brany pod uwagę przez Waldemara Fornalika w kontekście pierwszego składu. Problemem na jesień w zdobywaniu bramek był fakt, że temu zespołowi brakuje lidera. Nie ma kogoś, kto weźmie odpowiedzialność za fazę kreacji i strzelanie goli.
A co ze starą gwardią doświadczonych graczy? Filip Starzyński przecież niedawno jeszcze czarował swoimi zagraniami w ekstraklasie. Z kolei Damjan Bohar miał być tym Damjanem Boharem z pierwszego pobytu w Lubinie, którym zachwycali się wszyscy. Gdzie oni się podziali?
Filip Starzyński od dłuższego czasu jest cieniem samego siebie, taką gasnącą gwiazdą tej ligi, bo umiejętności predestynują go do tego, żeby być piłkarzem, który robi różnicę. Choć pozwolę sobie na małe przewidywania, że to będzie jego runda i chciałbym się nie pomylić. Jego kontrakt wygasa wraz z końcem czerwca i na ten moment nie ma on żadnych ofert, a samo Zagłębie prowadzi dopiero jakieś wstępne rozmowy. Wydaje się, że on będzie musiał zadbać o swoją przyszłość. Ten problem ze zdobywaniem bramek to nie jest wina wyłącznie napastników, ale dużym kłopotem Miedziowych było to, że zawodził Damjan Bohar. To jest zawodnik, po którym wszyscy obiecywali sobie dużo, bo pamiętali jego wcześniejsze występy w Lubinie, kiedy był gwiazdą ligi. Podobnie Tornike Gaprindaszwili, co do którego oczekiwania były mniejsze niż do Słoweńca, aczkolwiek też zawiódł. Na jesień zgasł również Kacper Chodyna, a właściwie ciężko powiedzieć coś pozytywnego o kimkolwiek z formacji ofensywnej drużyny.
Zagłębie przegrało ostatnie pięć ligowych spotkań, w których strzeliło tylko jednego gola, a straciło aż 13. Czy Waldemar Fornalik od początku pobytu w Lubinie stwarza wokół siebie aurę człowieka, który jest w stanie ten bałagan posprzątać, bo wiemy, że doświadczenia mu nie brakuje?
Kiedy pojawiła się informacja o tym, że Zagłębie zakontraktowało trenera Fornalika, to byłem zadowolony z tego ruchu, patrząc także na te pozostałe kandydatury, a na poważnie mówiło się o Bartoszu Grzelaku i Adamie Majewskim. Co by nie mówić, on jest na warunki ekstraklasowe „panem trenerem”. Z głosów, które dochodzą do mnie z klubu potwierdza się właśnie to, o czym mówisz, że bije od niego taka aura pewności siebie. Przekazuje piłkarzom to, że jeżeli piłkarze wykonają pracę, którą on im zlecił, to będą tego efekty w postaci wyników na boisku. Patrząc jeszcze na ten obóz w Turcji przez pryzmat piłkarzy młodych, czyli chociażby Filipa Kocaby, Bartłomieja Kłudki czy Tomasza Pieńko – widać było, że prezentują się dobrze i czynią progres, co też może być efektem wpływu nowego trenera ze świeżym spojrzeniem. Jestem pełen nadziei jeśli chodzi o trenera Fornalika i uważam, że kadra Zagłębia Lubin pozwala myśleć o miejscach co najmniej w środku tabeli, a nie o walce o ligowy byt drugi sezon z rzędu. Zobaczymy jeszcze jak będzie wyglądać to wiosną, bo wiadomo, że w tej drugiej części sezonu często bardziej liczą się te cechy wolicjonalne, a nie gra w piłkę.