Trelowski: Nie dostanę nic za darmo
fot.: Rafał Sawicki
Po bezbramkowym remisie z Miedzią Legnica porozmawialiśmy z Kacprem Trelowskim, który w sparingu ze spadkowiczem z ekstraklasy rozegrał całą drugą połowę i zachował czyste konto. Co miał do powiedzenia nowy nabytek Śląska?
To był twój pierwszy sparing w Śląsku. Jakie są twoje pierwsze odczucia, jak przyjęła cię drużyna?
Wydaje mi się, że pierwszy sparing mogę zaliczyć do udanych, bo jednak bez straconej bramki. Byliśmy stroną przeważającą i mieliśmy więcej sytuacji do zdobycia bramki. Jeśli chodzi o pierwsze dni w klubie, to odczuwam je bardzo pozytywnie, bo jak po trzech dniach czujesz się, jakbyś był w klubie pół roku albo rok, to nie może być inaczej. Te początki mogę zaliczyć do udanych.
Masz na myśli, że atmosfera w drużynie sprawiła, że poczułeś się dobrze przyjęty?
Może nie sama atmosfera, co bardziej otwartość chłopaków. To też pozwala łatwiej się zaaklimatyzować i dobrze pracować. To powoduje, że chęci do pracy są jeszcze większe.
Wiemy, że masz już spore doświadczenie w ekstraklasie pomimo młodego wieku, ale jak nastawiasz się na rywalizację o miejsce w składzie z Rafałem Leszczyńskim lub Michałem Szromnikiem?
Przede wszystkim to są bardzo dobrzy bramkarze i to nie podlega dyskusji. Miejsca w bramce nie dostanę za darmo, bo najpierw trzeba wygrać z nimi rywalizację, ale od początku jak tutaj się pojawiłem, jest to rywalizacja na zdrowych zasadach. Jeden wspiera drugiego.
Jak postrzegasz ten ruch z przyjściem do Śląska? W Rakowie nie miałbyś tak dużych możliwości grania czy może wpłynął na to jakiś inny czynnik?
Śląsk to jest przede wszystkim duży klub, który zdobywał mistrzostwa Polski. Ma bazę kibiców, ładny stadion to też miało wpływ. Też obecność sztabu szkoleniowego nieco ułatwiła mi ten wybór i zdecydowałem się na Śląsk. Nie oszukujmy się, presja w tym klubie jest duża, bo wiadomo, jak wyglądał poprzedni sezon. Nasza liga jest jednak przewrotna, bo w jednym sezonie można być w strefie spadkowej, a rok później bić się o puchary. Naszym najważniejszym celem jest dobrze się przygotować i podjąć rękawicę w nadchodzącej edycji ligowej.
Czy w klubie dyrektor sportowy albo trener przedstawili ci jakąś jasną wizję tego, jak widzą ciebie i twój rozwój w najbliższych miesiącach?
Cel jest jasny, czyli praca i rywalizacja o bluzę z numerem jeden. Nikt mi nie da tutaj nic za darmo. Żeby grać w ekstraklasie, to trzeba prezentować odpowiedni poziom. Ja przyszedłem tutaj podjąć wyzwanie i mam nadzieję, że to mi się opłaci. Mam nadzieję, że to będzie sezon pełen sukcesów i będę mógł wrócić do Rakowa czy pójść do innego klubu jeszcze silniejszy.