Trelowski: Staram się naciskać, żeby te minuty dostawać
fot.: Rafał Sawicki
Po meczu rezerw Śląska z zespołem ze Starowic Dolnych porozmawialiśmy z bramkarzem pierwszego zespołu-Kacprem Trelowskim. Co do powiedzenia miał golkiper Trójkolorowych?
Miejsca w tabeli mogły wskazywać, że będzie to inne spotkanie. Czy rywal was czymś zaskoczył?
Nie, zawsze mówię, że mecze z drużynami z końca tabeli są cięższe, bo muszą zdobywać punkty, żeby utrzymać się w lidze. Wydaje mi się, że przez cały mecz wyglądaliśmy dobrze, rywal nie stworzył żadnej groźnej sytuacji, kontrolowaliśmy to, co działo się na boisku. Zdarzyło się kilka błędów indywidualnych w naszym zespole, ale ta bramka była nieunikniona, zasłużyliśmy na nią, dlatego tym bardziej się cieszę, że wpadła minutę przed końcem meczu i dała nam zwycięstwo.
Gdyby nie udało się strzelić gola, to można powiedzieć chyba, że zabrakłoby tego, co w ostatnim czasie pierwszemu zespołowi, czyli skuteczności?
Wydaje mi się, że tak. Bramkarz drużyny przeciwnej był często zatrudniany, wiadomo, nie były to jakieś kosmiczne interwencje, ale mimo wszystko miał tej pracy dużo. Brakowało nam dobrego wykończenia, chociaż było tych prób sporo, natomiast na koniec nie ma to większego znaczenia, bo udało nam się tę bramkę wcisnąć i mamy trzy punkty.
Jesteś bramkarzem numer dwa w pierwszej drużynie, czy takie minuty łapane w rezerwach, w trzeciej lidze cieszą?
Tak na pewno, jak tylko jest możliwość, to staram się naciskać, żeby te minuty dostawać, bo w moim wieku jest to bardzo ważne. Cieszę się, że po takiej przerwie i bez rytmu meczowego jestem w stanie zagrać dobre spotkanie na zero z tyłu, pomóc chłopakom i wyjść z tego meczu z trzema punktami.
