Trzy gole w 45 minut, niemożliwe? A jednak...
fot.: Marta Lipnicka
Trzy stracone bramki w pierwszej połowie... Chyba każdy kibic przed meczem trzyma kciuki za tym, aby taki scenariusz nie spełnił się w jego drużynie. Niestety sympatycy Śląska nie mieli tyle szczęścia i po pierwszych 45 minutach meczu z Jagiellonią Białystok musieli przetrawić wynik 0:3. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu!
Cały Wrocław w piątek trzymał kciuki za WKS, który mierzył się z wiceliderem Ekstraklasy Jagiellonią. Stawka spotkania nie była mała. Wygrana dawała umocnienie się na fotelu lidera o kolejne trzy punkty, a przegrana spadek na drugie miejsce. Większość osób spodziewała się wyrównanego pojedynku w starciu dwóch największych sensacji sezonu. Tymczasem białostoczanie dość łatwo zamknęli mecz strzelając trzy gole... w pierwszej połowie. Przez to wywiezienie z Podlasia choćby punktu stało się dla Wojskowych skrajnie trudne a dalszy przebieg spotkania pokazał, że wręcz niemożliwe.
NOWE-STARE DEMONY
Piątkowy mecz mógł niektórym odświeżyć wspomnienia z poprzednich sezonów, w których Śląsk desperacko walczył o utrzymanie w Ekstraklasie. Niestety mecz z Jagą nawiązał do tych wspomnień. To trzeci sezon z rzędu, w którym Trójkolorowi tracą minimum trzy bramki w pierwszej części spotkania.
Liczba meczów, w których Śląsk stracił minimum trzy bramki w pierwszej połowie:
- 2023/2024: 1
- 2022/2023: 1
- 2021/2022: 2
- 2020/2021: 0
Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce 1 marca zeszłego roku. Wtedy drugoligowy KKS Kalisz wyeliminował wrocławian z Pucharu Polski, trzykrotnie w pierwszej połowie trafiając do siatki Michała Szromnika. Jeśli bralibyśmy pod uwagę wyłącznie potyczki ligowe, taką byłaby porażka 0:4 z Termaliką, gdzie wrocławianie przegrywali 0:3 już w 20. minucie.
POTKNIĘCIE DEFENSYWY
Mecz z Jagą różnił się od spotkań z KKS-em i Termaliką tym, że nic nie zwiastowało takiego obrotu spraw. Zwłaszcza, że na początku to Śląsk ruszył szturmem na bramkę Jagiellonii. Ta jednak cierpliwie wyczekała i z czasem stworzyła swoje okazje, które zostały zamienione na bramki. Jeśli przyjrzelibyśmy się bliżej tym sytuacjom, to można dojść do wniosku, że piłka wpadała do siatki przez drobne błędy. A w zasadzie przez jeden zasadniczy - brak krycia. Niby mały szczegół, ale jednak kosztował trzy bramki.
To, jak krył i ile miejsca zostawiał Jadze Śląsk...
— Łukasz (@lukaszgrzw) March 8, 2024
W obronie kompletnie zagubieni. #JAGŚLĄ pic.twitter.com/N0HWUtLkKs
W tym sezonie defensywa WKS-u prezentuje się naprawdę solidnie. Mecz z Jagiellonią jest dopiero czwartym, w którym Śląsk tracił minimum dwa gole. O dobrej postawie w defensywie świadczą również najmniejsza liczba straconych bramek (21) i największa liczba czystych kont (9). W 24. serii gier nastąpiło potknięcie wrocławskich obrońców.
Mimo wyrównanego, minimalnie na korzyść Śląska, posiadania piłki (Jaga 49% - Śląsk 51%), białostoczanie zdominowali podopiecznych Jacka Magiery w kontekście ofensywy. W światło bramki Rafała Leszczyńskiego poleciało aż dziewięć strzałów, najwięcej w tym sezonie. Tyle wystarczyło Jagiellonii, by pewnie wygrać spotkanie. To jednak wynika z powiedzenia "niewykorzystane sytuacje się mszczą". Jaga na początku została zepchnięta niemal w swoje pole karne, a wrocławianie tworzyli akcję za akcją. Gdyby Erik Exposito zamienił swoją pierwszą okazję na bramkę, to Śląsk od trzeciej minuty prowadziłby, a to miałoby wpływ na dalszy przebieg gry. Gol strzelony przez Samca-Talara w 53. minucie był tym z gatunku honorowych i stanowi marne pocieszenie.
Takie mecze od czasu do czasu mają miejsce w piłkarskim świecie. Szkoda tylko, że taki przytrafił się Śląskowi i to w momencie, gdy walczy o najwyższe cele. Trzeba pogodzić się z wynikiem oraz wierzyć, że WKS wybudzi się ze snu zimowego i szybko wróci na właściwe tory, gdyż w tym roku ma trzecią najniższą zdobycz punktową w całej lidze a to, przy grającej gorzej niż jesienią defensywie, może oddalić szanse na chociażby miejsce premiowane grą w europejskich pucharach, o tym najwyższym nie wspominając.
Najwięcej bramek straconych w pierwszej połowie w pojedynczym meczu (w tym sezonie):
- Lech: 3
- Puszcza: 3
- Śląsk: 3
- Ruch: 3
- Górnik: 3
- ŁKS: 3
- Radomiak: 3
- Cracovia: 2
- Warta: 2
- Stal: 2
- Raków: 2
- Zagłębie: 2
- Widzew: 2
- Pogoń: 2
- Legia: 2
- Jagiellonia: 2
- Korona: 2
- Piast: 1
