Typujemy i zapowiadamy 9. kolejkę ekstraklasy (KURSY)
fot.: Paweł Kot
Kalendarzowa jesień coraz bliżej, zaś ta piłkarska trwa w najlepsze. Przed nami już dziewiąta kolejka ekstraklasy, w której nie zabraknie interesujących zestawień. Czeka nas chociażby niedziela wypełniona hitami w Szczecinie oraz Częstochowie, a z kolei w sobotę odbędzie się wyjątkowo ponury mecz przyjaźni z udziałem Śląska Wrocław. Jakie wyniki przewidujemy i co ma do zaproponowania LV BET?
Piątek, 9 września
Warta Poznań – Zagłębie Lubin (18:00)
NASZ TYP: X2
Chcielibyśmy powiedzieć, że ta kolejka rozpocznie się z dużym hukiem i w wielkim stylu, ale akurat takie zestawienie fajerwerków nie zwiastuje. W meczach Zagłębia Lubin pada w tym sezonie najmniej goli w lidze (tylko 12), a Warta nie wypada tu jakoś szczególnie lepiej (15). Oba zespoły mają szczególnie kłopoty ze strzelaniem bramek, bo lubinianie są pod tym kątem najgorsi w stawce (4 gole), a Warta trzecia od końca (6), ex aequo z kilkoma zespołami (m.in. Śląsk). Pozostaje mieć nadzieję, że zadziała przewrotna logika ekstraklasy i z pozornie brzydkie kaczątko, okaże się pięknym łabędziem. Warta póki co u siebie prezentuje się beznadziejnie. Przegrali wszystkie trzy domowe mecze, przy czym oczywiście „domowe” to u nich umowne stwierdzenie, jako że grają w Grodzisku Wielkopolskim. Zagłębie z kolei 6 ze swych 9-ciu punktów zdobyło na wyjazdach, więc tu mogą upatrywać dla siebie szansy, by przełamać się po niespełna miesiącu bez wygranej (1:0 z Miedzią Legnica, 12 sierpnia). Aczkolwiek bezbramkowy remis po męczeniu siebie i wszystkich oglądających przez 90 minut, też niczym zaskakującym nie będzie.
Widzew Łódź – Cracovia (20:30)
NASZ TYP: X
Jeżeli pierwszy piątkowy mecz faktycznie okaże się takim paździerzem na jaki się zapowiada, to istnieje niemała szansa, iż drugie starcie tego dnia będzie rekompensatą. Ani Widzew, ani Cracovia nie boją się zagrać odważnie. Łodzianie co prawda postanowili zaprzęgnąć w ostatnich spotkaniach nieco więcej spokoju i opanowania, do swoich działań, ale to wciąż ciekawy do oglądania zespół. Na początku sezonu grali bardzo otwartą piłkę, ale niezbyt skuteczną pod kątem punktowania. Ostatnio jednak łapią balans, bo choć pokonał ich Lech Poznań (0:2), to we wcześniejszych dwóch meczach wygrali z Wartą Poznań (1:0), ale przede wszystkim jako pierwsi w lidze zatrzymali rewelacyjną Wisłę Płock (2:1). Forma zatem choć nie do końca stabilna, zdaje się iść w górę. Zaś co do niestabilności, jej mistrzynią jest póki co Cracovia. Pasy po fenomenalnym lipcu, miały bardzo kiepski sierpień (1 pkt w 4 meczach). Za to wrzesień znów rozpoczęli kapitalnie, demolując u siebie aż 3:0 sam Raków Częstochowa. Naprawdę nie sposób przewidzieć co ta drużyna pokaże, dlatego mimo takiego sprania częstochowian, nie są jakimiś zdecydowanymi faworytami meczu z Widzewem. Zwłaszcza iż ci będą mieli u siebie atut pełnego, głośnego stadionu.
Sobota, 10 września
Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk (15:00)
NASZ TYP: X
Prawdziwi przyjaciele powinni być ze sobą na dobre i złe. No cóż, w tym sezonie póki co w obu przypadkach jest bardzo złe. Dziewięć kolejek minęło, a można mieć wrażenie iż Ivan Djurdjević nadal szuka. Szuka optymalnego składu na boisku, szuka odpowiedniego stylu dla zespołu, szuka także punktów w tabeli. Póki co za wiele nie znalazł, bo wyjściowa jedenastka zmienia się prawie co tydzień, punktów jest tyle, że Śląsk znalazł się w strefie spadkowe, a ten zespół nie jest jak dotąd ani defensywny, ani ofensywny, ani żaden inny. Porażki z Rakowem (1:4) i Stalą (0:2) obnażyły problemy WKS-u bardzo dokładnie, a puentą był samobój Javiera Hyjka. Dzieje się źle, pytania co do właściwego zbudowania kadry się mnożą, a światełek w tunelu wiele nie ma. Być może starcie z Lechią takowym będzie, bo tam jest jeszcze gorzej. Klub ma zmienić właściciela, ale dzieje się to w tempie żółwia w smole. Przewodniczący Rady Nadzorczej Adam Mandziara ogłosił odejście z klubu (choć to akurat złe wieści nie są) i ogólna atmosfera jest lekko mówiąc kiepska. Do tego nie ma trenera. Tomasz Kaczmarek posadą zapłacił za fatalny start sezonu. Lechia jest beznadziejna w defensywie (15 goli stracony), mało skuteczna z przodu (5 zdobytych) i na dnie tabeli z czterema punktami. Czy to wyłącznie jego wina? Na pewno nie w pełni, bo klub latem nie zrobił żadnego transferu i obudził się dopiero, gdy jego los był przesądzony. Podsumowując, będzie to mecz przyjaciół w parszywych humorach i dla obu szansa na odkucie się. Czy ktoś ją wykorzysta?
Radomiak Radom – Wisła Płock (17:30)
NASZ TYP: 2
Dwie drużyny radzące sobie póki co lepiej niż można było oczekiwać, ale które ostatnio nieco wyhamowały. Radomiak zaczął od 11 pkt w sześciu meczach, co było świetnym rezultatem, biorąc pod uwagę jak kiepską przyszłość się im wróżyło pod wodzą Mariusza Lewandowskiego. Nie grali super efektownie, ale punktowali jak np. z Jagiellonią (2:1) czy Zagłębiem (1:0). Jednak ostatnie dwa spotkania to dwie porażki (Korona Kielce i Legia Warszawa), bez strzelonego gola (łączny bilans 0:3). Radomiakowi w trudnych momentach brakuje wyrazistości oraz zdecydowanego lidera, który mógłby pociągnąć resztę zespołu. Do pewnego stopnia jest nim Dawid Abramowicz (2 gole i asysta), ale to nie wystarczy na mocniejsze drużyny. Zaś taką jest bez wątpienia Wisła Płock. Zespół Pavola Stano co prawda nie prezentuje się na przełomie sierpnia i września tak imponująco jak wcześniej, ale wciąż są niezwykle niebezpieczni. Porażka z Widzewem (1:2) oraz remis z Górnikiem Zabrze (1:1) nasypały piachu między tryby, lecz 20 goli jakie póki co strzelili jasno mówi o ich potencjalnej mocy. Jej odzyskanie będzie utrudnione przez brak Rafała Wolskiego. Ten ostatnio przeszedł drogę od herosa do kretyna. Najpierw został skazany za jazdę po pijaku, a w meczu z Górnikiem przebiegł się po plecach Erika Janży za co dostał zasłużone „czerwo”, a w konsekwencji zawieszono go na 4 mecze. Niemniej, Nafciarze będą w Radomiu faworytami, choć nie tak wyraźnymi, jak byliby jeszcze ze 2-3 tygodnie temu.
Górnik Zabrze – Piast Gliwice (20:00)
NASZ TYP: X2
Trener Bartosch Gaul podobnie jak jego poprzednicy nie ma łatwo, bo dla Górnika Zabrze niemal każde letnie okienko transferowe to utrata ważnych zawodników. Pod koniec minionego okna, zespół opuścili Alasana Manneh oraz Krzysztof Kubica, czyli tak naprawdę w mgnieniu oka odeszły dwie ostoje środka pola, nieco wcześniej tracąc też Bartosza Nowaka. W zamian otrzymał do drugiej linii Robina Kambera (większość kariery w II lidze szwajcarskiej) i 30-letniego Słoweńca z ligi cypryjskiej Blaza Vrhoveca. Na papierze zdecydowanie nie powala, ale mimo tego wszystkiego Górnik ostro postawił się Wiśle Płock i wywiózł z Mazowsza punkt (1:1). Tylko jak to będzie funkcjonować na dłuższą metę? Na papierze nawet bycie średniakiem dla zabrzan nie będzie łatwe, ale póki co ledwo bo ledwo, ale ciułają te punkty. Niemniej minimalnym faworytem derbów Górnego Śląska będzie Piast. Gliwiczanie zbierają się już do kupy po trzech porażkach na start sezonu i na ostatnie 4 spotkania wygrali trzykrotnie. Głównie dzięki powrotowi do gry oraz formy Damiana Kądziora. Można zatem reklamować ten mecz jako Kądzior vs Podolski, aczkolwiek obecna forma i partnerzy z zespołu faworyzują tu reprezentanta Polski.
Niedziela, 11 września
Miedź Legnica – Korona Kielce (12:30)
NASZ TYP: 2
Nadchodząca niedziela z ekstraklasą będzie bogata w hity, ale rozpocznie się od mniejszego kalibru. Pojedynek beniaminków w różnych nastrojach. Miedź nie przestaje zawodzić i wygrana z Lechią Gdańsk przed dwoma tygodniami nie była żadnym przełomem, tylko wykorzystaniem meczu z zespołem z jeszcze większymi problemami. Legniczanie przegrali z Piastem Gliwice i wciąż niewiele dobrego o nich można powiedzieć. Transfery zrobili ciekawe, lecz trener Łobodziński póki co nie potrafi poskładać tego w spójną całość. Czy może wkrótce pójść w ślady Tomasza Kaczmarka? Miedź to beniaminek, więc oczekiwania mniejsze, ale jeszcze ze dwie porażki i ktoś sobie w Miedzi zada pytanie, czy ta współpraca ma dalej sens. Zwłaszcza że zbliża się przerwa reprezentacyjna. Korona z kolei przegrała ostatnio u siebie z Pogonią Szczecin, ale napsuła jej mnóstwo krwi w drugiej połowie, pokazując niezłomny charakter. Widać że tzw. „team spirit” jest tam silny, a to w takich starciach jak to z Miedzią może być nawet decydujące. Chociaż kielczanie mają wszystko by wygrać… tak po prostu. Od początku sezonu wyglądają lepiej jako zespół, solidniej punktują i będą faworytami mimo gry na wyjeździe.
Pogoń Szczecin – Lech Poznań (15:00)
NASZ TYP: 1X
Zaś pierwsze niedzielne „fajerwerki” (na papierze oczywiście), odpalone zostaną w Szczecinie. Mecz pomiędzy dwoma medalistami ubiegłego sezonu, brązowym (Pogoń) i złotym (Lech). Portowcy wciąż nie mają bardzo stabilnej formy, bo w przeciągu tygodnia zagrali znakomity mecz z Zagłębiem Lubin (3:0), bardzo słaby z Rakowem Częstochowa (0:1) i dwie skrajnie różne połowy z Koroną Kielce, fantastyczną oraz fatalną. Jednak mimo tej drugiej wygrali 2:1 i to jest póki co ich siła w tym sezonie. Nie zawsze dobrze wyglądają, ale punktują ze średnią 2 na mecz, co daje im trzecie miejsce w tabeli. Te dobre momenty mają najczęściej miejsce na och stadionie, gdzie jak dotąd zdobyli 10 pkt na 12 możliwych. Na dodatek od starcia z Lechem będą mogli wpuścić więcej osób na będący już u finiszu remontu stadion. Zamiast max. 9 tysięcy, będzie ich mogło być aż 17 tysięcy, co może im dać jeszcze większego kopa. Takowy będzie potrzebny, bo Lech Poznań zdaje się coraz bardziej przeganiać swoje demony z początku sezonu. Mistrzowie kraju wygrali 3 ostatnie mecze i to bez straty gola, co zwiastuje widowisko na wysokim poziomie. Pytanie tylko jak będzie z grą co 3 dni, bo Lech miał ostatnio nieco fajrantu od tego, a tymczasem do Szczecina pojedzie już po pierwszy starciu w fazie grupowej Ligi Konferencji z hiszpańskim Villarealem, który był intensywną otwartą bitwą, zakończoną wynikiem 4:3 dla Hiszpanów. To oraz wspomniana domowa moc Portowców, czynią z nich minimalnego faworyta niedzielnego starcia.
Raków Częstochowa – Legia Warszawa (17:30)
NASZ TYP: X
Po wykwintnie zapowiadającym się obiedzie, niedziela zaserwuje także deser, który na papierze wygląda równie obiecująco. Raków po wygranych ze Śląskiem (4:1) i Pogonią (1:0), dostał potężnym sierpowym od Cracovii (0:3), która zagrała bardzo skutecznie i udowodniła, że ma patent na częstochowian jak mało kto (Raków wygrał z nimi tylko raz na 9 spotkań). Trener Marek Papszun tłumaczył to zmęczeniem i choć brzmi to wyświechtanie, to można dać wiarę. Bo jednak Raków rozegrał przez 2 tygodnie 5 meczów i mógł się przytrafić gorszy dzień nawet im. Oczywiście czy nie przyszedł jakiś nagły kryzys formy pokażą kolejne spotkania, a w tej kolejce łatwo nie będzie. Legia Warszawa staje się powoli drużyną spod znaku Kosty Runjaicia. Może niezbyt efektowną, ale bardzo efektywną. Tak grała Pogoń Szczecin pod wodzą Niemca i taka jest też obecna Legia. Ich ostatnie dwa mecze to dwa triumfy 1:0 (ze Stalą i Radomiakiem). Wielkich zachwytów nad warszawianami nie ma, ale drugie miejsce w tabeli i 16 pkt na koncie są. To jest ostatecznie najważniejsze. Choć wciąż przed nimi weryfikacja, bo Legia nie grała w tym sezonie jeszcze z Lechem czy Pogonią i starcie z Rakowem będzie pierwszym z tego tzw. „dużego kalibru”.
Poniedziałek, 11 września
Jagiellonia Białystok – Stal Mielec (19:00)
NASZ TYP: X2
Kolejkę nr 9 domknie starcie w Białymstoku, no i cóż… na wielkie widowisko się nie zapowiada. Jagiellonia jest póki co bardzo nijaka. Ani jakoś szczególnie porywająco nie grają, ani zbyt porządnie nie punktują (9 pkt, tyle samo co Śląsk Wrocław), wygrali tylko na inaugurację z bardzo słabym wówczas Piastem, a później wyłącznie z równie słabą Miedzią. Taki zespół do bólu niewyróżniający się niczym. Może co najwyżej Jesusem Imazem w składzie. Co by było bez niego, to nawet lepiej nie myśleć. Na stadion Jagi przyjedzie Stal Mielec, która przed tygodniem ze Śląskiem niczego specjalnego nie pokazała, nawet trener Majewski przyznał, iż ten mecz musieli po prostu przepchnąć. A że WKS zagrał tak, że nie dało się nie wygrać, to przepchnęli. Mielczanie od około trzech tygodni nie prezentują się tak okazale jak w pierwszych kilku kolejkach, gdy pokonywali Cracovię czy Lecha Poznań. Aczkolwiek wciąż można im ufać bardziej, aniżeli Jagiellonii, bo Adam Majewski potrafi wyciskać z tego zespołu więcej niż powinien, czyli robić coś czego w Białymstoku nie potrafi żaden trener od kilku lat. Bardzo możliwe, że aby wygrać ten mecz, ktoś go znów będzie musiał „przepchnąć”. Nieco większe szanse dajemy mielczanom.
Kliknij w nasz kupon i sprawdź aktualne kursy LV BET
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem. 18+
