Van den Brom: Przez ostatnie trzydzieści minut nie byliśmy drużyną

Van den Brom: Przez ostatnie trzydzieści minut nie byliśmy drużyną

fot.:

Śląsk Wrocław niespodziewanie pokonał na wyjeździe Lecha Poznań 3:1 i awansował do 1/8 finału Pucharu Polski. To drugie zwycięstwo wrocławian w Poznaniu w tym sezonie, a także pierwszy raz od sezonu 18/19, gdy WKS doszedł tak daleko w PP. Na pomeczowej konferencji porażkę swojej drużyny skomentował trener John van den Brom.



 

Minęło sporo czasu od naszej ostatniej porażki na krajowym podwórku. Akurat też ze Śląskiem, co oznacza że nie jest to najbardziej lubiana przez nas drużyna. Puchar był dla nas bardzo ważny, zawsze można się w nim dobrze pokazać, ale trzeba wygrywać, a nam się to nie udało. Byłem zadowolony z pierwszej połowy, uważam że graliśmy dobrze i mieliśmy mnóstwo okazji na strzelenie gola. Na początku drugiej połowy też było nieźle, Gio miał swoją okazję. Ale potem było coraz gorzej. Przez ostatnie trzydzieści minut nie widziałem w swoim zespole prawdziwej drużyny. Zawsze trzeba walczyć o swoje, a my dziś tego nie zrobiliśmy. Dlatego właśnie odpadliśmy, co jest dla nas bardzo rozczarowujące.

Dlaczego zespół tak bardzo siadł w drugiej połowie?

Nie było to z braku energii. Jesteśmy dobrze przygotowani do gry co 3 dni, pokazujemy to w Europie i to z pewnością nie była kwestia kondycyjna. Na ten moment trudno powiedzieć, przeprowadzimy analizę tego spotkania. Być może po pierwszej połowie zespół pomyślał, że będzie łatwo. Zagramy na 70-80 procent i będzie dobrze. Otóż nie będzie, To nigdy nie jest takie łatwe i 80% nigdy nie wystarcza. Taka jest moja konkluzja po tych ostatnich dwudziestu minutach. To dla nas ważna lekcja.

Stracił pan po tym meczu zaufanie do Artura Rudki?

No cóż, widziałem dziś to samo, co pan. Artur nie pomógł nam w tym meczu. Filip Bednarek zmaga się z urazem kolana, ale wspólnie decyzję że zagra Artur podjęliśmy o wiele wcześniej. Oczywiście to nie jest żadne usprawiedliwienie. Niemniej gole traciliśmy też jako zespół. Źle ustawiliśmy się przy rzucie wolnym, przy drugiej bramce z kolei wszystko zaczęło się od straty piłki. Wierzymy dalej w Artura, ale musimy porozmawiać z nim zarówno o dobrych rzeczach, jak i o złych. To nie był dla niego dobry mecz.

Nie było dziś Skórasia, Dagerstala czy Szymczaka. To problemy zdrowotne, czy po prostu rotacja?

Filip Dagerstal ma problem z kolanem i w niedzielę na pewno nie zagra. Reszta będzie dostępna na mecz z Rakowem. Co do Antonio Milicia, który dziś szybciej zszedł z boiska, myślę że będzie wszystko w porządku. Choć oczywiście nie jestem doktorem. 

Jak ocenia pan występ Maksymiliana Pingota?

Jak wiadomo, w Pucharze Polski musi być na boisku młodzieżowiec. Postawiliśmy dziś na Pingota, bo też wcześniej gdy grał, to wykonywał dobrą robotę. Też łatwiej gra mu się obok Antonio Milicia. Chociaż w takiej opcji mamy dwóch lewonożnych stoperów, czego akurat ja nie preferuję. Dzisiaj Pingotowi nie było łatwo z Exposito, podobnie zresztą jak Miliciowi. Maks zagrał dziś po prostu zwyczajnie. Ani szczególnie dobrze, ani szczególnie źle. 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.