Wojtczak: Były propozycje testów w klubie z I ligi (WYWIAD)
17.10.2025 (16:00) | Jan Pindralfot.: Jan Kurgan
Podczas przerwy na mecze reprezentacji porozmawialiśmy z Oskarem Wojtczakiem, zawodnikiem drugiej drużyny Śląska Wrocław. Piłkarz opowiedział nam o nowych realiach ligowych, możliwym odejściu z klubu oraz o swoich doświadczeniach z treningów z pierwszym zespołem
Po 11 kolejkach zajmujecie 14. miejsce w II lidze. Czy uważasz to za dobry wynik, czy mogliście osiągnąć więcej?
Jak najbardziej nie zadowala nas aktualny wynik. Jesteśmy głodni tego, żeby być wyżej w tabeli. Niestety ostatnie dwa spotkania pokazały nam, jak naprawdę wygląda seniorska piłka – cały mecz walczysz, a w dziewięćdziesiątej minucie dostajesz bramkę. Co prawda, w meczu z Chojniczanką to my trafiliśmy w końcówce, ale mimo wszystko przegrywać nie jest przyjemnie i ta pozycja zdecydowanie nas nie satysfakcjonuje.
Szczególnie muszą być nieprzyjemne te dwa ostatnie domowe mecze, w których, mimo wyrównanej walki z Wartą Poznań i Podhalem Nowy Targ, przegraliście po 0:1.
Najgorsze są właśnie takie mecze, wyrównane, a jednak przegrane jedną bramką, szczególnie gdy traci się gola w ostatnich minutach. To naprawdę boli. Staramy się utrzymywać koncentrację od początku do końca spotkania, a nie tylko do 90. minuty.
Na początku sezonu kapitan Hubert Muszyński mówił, że utrzymanie to plan minimum, ale drużynę stać na dużo więcej, że możecie być czarnym koniem rozgrywek. Czy po tych 11 meczach dalej uważasz, że możecie jeszcze zaskoczyć?
Oczywiście, że tak. Sezon jeszcze się nie skończył. Za nami mecze głównie z drużynami z górnej części tabeli, a teraz czekają nas spotkania z teoretycznie słabszymi rywalami. Wierzę, że możemy jeszcze zaskoczyć, szczególnie patrząc na korzystniejszy terminarz.
Czy uważasz, że zespół już w pełni zaadaptował się do nowych realiów? Co najbardziej rzuca się w oczy w porównaniu z III ligą z perspektywy piłkarza – poziom fizyczny, tempo gry, organizacja?
Największą różnicą jest organizacja. W II lidze widać, że w wielu zespołach grają zawodnicy z doświadczeniem na wyższych poziomach. Wystarczy spojrzeć na kluby, które mają bogatą historię i zbudowaną markę – jest Podbeskidzie Bielsko-Biała, Sandecja Nowy Sącz, Warta Poznań, która jeszcze niedawno grała w Ekstraklasie. Jakość zawodników to największa różnica między trzecią a drugą ligą.
A jak oceniasz atmosferę w drużynie? Na pewno jest różnica kiedy z gry o awans, zaczynasz walczyć o utrzymanie. Czy coś się zmieniło?
Atmosfera w drużynie jest dobra. Chcemy wygrywać każdy mecz, to się nie zmienia. Nie ma u nas paniki ani negatywnych emocji po porażkach. Wiadomo, że każdy punkt może być ważny, ale nie robimy dramatu po przegranym meczu. Jesteśmy pozytywnie nastawieni i skupieni na tym, by w każdym spotkaniu dawać z siebie maksimum.
Odchodząc od drużyny, a przechodząc bardziej do ciebie - grasz na różnych pozycjach – jako „dziesiątka”, „ósemka”, „szóstka”, a ostatnio nawet jako środkowy obrońca. Czy uważasz, że taka wszechstronność pomaga w rozwoju, czy utrudnia budowanie stabilności?
Mówi się, że jak ktoś jest dobry na każdej pozycji, to nie jest wybitny na jednej, ale ja tak mam od juniora – grałem na wielu pozycjach i dobrze się w tym odnajduję. Nie mam problemu z adaptacją. Ostatnio, przy brakach kadrowych w obronie, musiałem zagrać na środku i uważam, że dałem radę. Myślę, że ta uniwersalność mi pomaga, rozwija mnie jako zawodnika, a nie zatrzymuje w miejscu.
A masz pozycję, na której czujesz się najlepiej?
Zdecydowanie „szóstka”, defensywny pomocnik. Tam czuję się najlepiej. Lubię pracę defensywną, choć ciągnie mnie też do ofensywy, co pokazałem w zeszłym sezonie. Ale to właśnie gra w defensywie najbardziej mnie charakteryzuje.
Skąd się wzięła ta pozycja? Od dziecka na niej grałeś? Może masz jakiegoś piłkarskiego idola, na którym się wzorujesz?
Nie, gdy trafiłem do Akademii Śląska, grałem jako skrzydłowy. Z czasem, ze względu na moje warunki fizyczne, przesunięto mnie niżej. Szybko się na tej pozycji odnalazłem i od drużyny U-18 gram właśnie jako „szóstka”. Nigdy nie miałem dłuższego okresu bez gry, więc naturalnie stała się to moja ulubiona pozycja.
W Śląsku grasz już 8 lat. Jesteś jedną z ważniejszych postaci w drugiej drużynie, zakładasz opaskę kapitana, gdy nie gra Muszyński. Jakie to uczucie prowadzić zespół?
To naprawdę fajne uczucie. Szczególnie teraz, gdy mecze są transmitowane i bardziej medialne. Cieszę się, że mogę być jednym z bardziej doświadczonych zawodników i pomagać młodszym. To duża odpowiedzialność, ale też satysfakcja, ciężko to opisać.
Po awansie były wątpliwości, czy zagracie w II lidze z powodu spadku pierwszego zespołu. Pojawiały się różne informacje w internecie. Mieliście obawy, że wasz awans może zostać cofnięty?
Na początku, gdy pierwszy zespół był w strefie spadkowej, rzeczywiście mieliśmy pewne wątpliwości. Jednak pod koniec sezonu dostaliśmy informację, że prawdopodobnie zostaniemy dopuszczeni do rozgrywek II ligi.
Na początku tego sezonu pojawiały się plotki, że możesz odejść z klubu, a jednak zostałeś i podpisałeś nowy kontrakt. Co o tym zadecydowało?
Miałem w głowie chęć zrobienia kroku do przodu, ale trener przekonał mnie, że liczy na mnie i że będę miał tu pewne granie. To przeważyło. Wolałem grać regularnie w Śląsku niż szukać niepewnej opcji w innym klubie. Myślę, że to jeszcze nie był moment na zmianę.
💬 - Mam nadzieję, że udane występy przyczynią się, żeby pójść wyżej, ponieważ czuję, że mam predyspozycje, aby być częścią pierwszego zespołu - mówi Oskar Wojtczak.
— Śląsknet (@Slasknet) 8 lipca 2025
✍️ Pomocnik Śląska II podpisał właśnie nową umowę z wrocławskim klubem. Szczegóły ⤵️https://t.co/wpgLXMI0KC
Czy były jakieś oferty z innych klubów?
Nie wiem o konkretnych ofertach, tym zajmuje się mój agent. Była natomiast propozycja testów w klubie z pierwszej ligi, ale ostatecznie na nie nie pojechałem.
Wspomniałeś o kolejnym kroku. Pomimo tego, że grasz już osiem lat w Śląsku Wrocław, masz dopiero 21 lat. To wciąż młody wiek, jeśli chodzi o życie, ale nie w piłce - nie masz już statusu młodzieżowca. I teraz pytanie — czy nie masz w sobie takiej chęci, żeby spróbować swoich sił w innej drużynie? Zrobić ten krok w stronę seniorskiej piłki, już nie w rezerwach, ale w pierwszej drużynie jakiegoś klubu? Czy raczej wciąż chcesz walczyć o miejsce w pierwszym składzie Śląska, wierząc, że realnie możesz tam zadebiutować w I lidze?
Na pewno do końca kontraktu chciałbym powalczyć o szansę występu w pierwszej drużynie Śląska. Jeśli się nie uda, zobaczymy, co dalej. Sam jeszcze nie wiem, gdzie będę za trzy miesiące czy za rok, po zakończeniu kontraktu. Ale muszę przyznać, że różnica między treningami z pierwszą drużyną a tym poziomem półjuniorskim czy juniorskimi rozgrywkami jest naprawdę duża. Widać to na każdym kroku, tempo gry, podejście, intensywność. Myślę, że zmiana otoczenia też wiele by mnie nauczyła, zwłaszcza jeśli chodzi o zachowanie i mentalność typowego seniora, o wejście w taką w pełni dorosłą, profesjonalną piłkę.
Ostatnio trenowałeś z pierwszą drużyną. Jak do tego doszło i jakie to było uczucie?
Dostałem szansę, bo Jorge Yriarte wyjechał na kadrę i potrzebne były uzupełnienia. Ostatni raz trenowałem z nimi dwa lata temu, kiedy trenerem jeszcze był Jacek Magiera, więc po takim czasie to było naprawdę fajne doświadczenie. Atmosfera jest świetna, a poziom bardzo wysoki – czułem, że to zupełnie inny świat.
Czym najbardziej różni się poziom gry?
Może nie powiem niczego nowego, ale przede wszystkim szybkością podejmowania decyzji i jakością zawodników. Nie czułem, żebym odstawał, ale różnica jest zauważalna w każdym detalu.
Kto zrobił na Tobie największe wrażenie podczas treningów z pierwszego zespołu?
Największe wrażenie zrobił na mnie Piotr Samiec-Talar, ma ogromną jakość i pewność w grze. Byliśmy razem w zespole podczas gry wewnętrznej i kiedy miał piłkę, nie bałem się, że ją straci, tylko zrobi coś pozytywnego. Marc Llinares również wywarł na mnie duże wrażenie jakością swojej gry.
A jakie są różnice między treningami w rezerwach a w pierwszej drużynie?
Każdy trener ma swój warsztat. Już na pierwszym treningu widać różnicę – inne ćwiczenia, inny sposób prowadzenia zajęć. Nawet rozgrzewka wygląda inaczej. Treningi w rezerwach są bardzo intensywne, ale w pierwszym zespole wszystko jest jeszcze bardziej zróżnicowane. Może też dlatego, że chciałem się pokazać, odczuwałem większe zmęczenie niż zwykle.
Jak sam wspomniałeś, wróciłeś do treningów z pierwszą drużyną po dwóch latach. Czy w ostatnim sezonie po meczu ze Ślęzą Wrocław, kiedy to strzeliłeś hat-tricka, po cicho nie liczyłeś na powołanie od trenera? Zwłaszcza że w tamtym okresie Śląsk miał spore problemy w środku pola.
Jak najbardziej liczyłem - w tamtym okresie byłem w dobrej formie, wcześniej strzeliłem dwa gole ze Stilonem, potem hat-tricka i miałem nadzieję, że zostanę zauważony. Trochę się rozczarowałem, że tak się nie stało, ale cieszę się, że teraz w końcu dostałem swoją szansę.
Wojtczak raz, Wojtczak dwa i Wojtczak trzy! Bohaterów majówki było pewnie wielu, ale mało kto popisał się hat-trickiem 😎 Zobaczcie, jak Oskar Wojtczak zapewnił trzy punkty zespołowi rezerw w derbowej potyczce że Ślęzą 🇮🇹
— Akademia Śląska Wrocław (@AkademiaSlaska) 5 maja 2025
🔜 Pniówek Pawłowice - Śląsk II Wrocław, 10 maja, 16:00 pic.twitter.com/vfT2OmetqW
Po spadku pierwszej drużyny też miałeś nadzieję, że dostaniesz zaproszenie na obóz przygotowawczy?
Oczywiście. Każdy z nas liczy, że dobrą grą w rezerwach zapracuje na szansę wyżej. Po cichu też na to liczyłem, ale ostatecznie zacząłem przygotowania z rezerwami i tyle.
Jak oceniasz pracę trenera Michała Hetela, który 3 lata temu przejął zespół po spadku do III ligi? Czy umiałbyś wskazać jakieś elementy, które miały największy wpływ na rozwój drużyny?
Trener Hetel bardzo postawił na grę piłką. Chcemy grać ofensywnie, wychodzić spod pressingu, a nie wybijać. Widać, że zespół zrobił ogromny postęp, szczególnie w defensywie – cała drużyna pracuje w obronie, nawet napastnicy. To nas bardzo wzmocniło i myślę, że dzięki temu awansowaliśmy.
Czy uważasz, że są szczególne elementy, które musicie poprawić?
Ciężko powiedzieć czy mamy jakieś szczególne elementy, ale zawsze jest coś do poprawy. Nie ma drużyn idealnych. Każdy mecz i każdy trening to okazja, żeby być lepszym. My też cały czas się rozwijamy.
Czego mogę Ci życzyć do końca sezonu?
Na pewno debiutu w pierwszym zespole.
Czy czujesz, że to realne?
Tak, myślę, że tak. Już pierwszy krok zrobiłem – tydzień z pierwszym zespołem to świetny znak. Mam nadzieję, że to dopiero początek.