Wołczek: Mentalnie to trudny moment
fot.: Rafał Sawicki
Śląsk II Wrocław w 17. kolejce II ligi zremisował przy Oporowskiej z Siarką Tarnobrzeg 0:0. Po końcowym gwizdku tradycyjnie tylko na nasze pytania odpowiedział trener gospodarzy Krzysztof Wołczek.
Czyste konto, ale remis w ważnym meczu w walce o utrzymanie chyba pozostawia niedosyt.
Na pewno tak, bo chcielibyśmy wygrać, jak co tydzień, ale wiadomo, że jesteśmy w trudnej sytuacji. Mentalnie dla zawodników, w większości młodych, jest to trudny moment. Oni to czują i ta gra była dzisiaj przez to słabsza. Mieliśmy więcej obaw, byliśmy mniej odważni niż zwykle, bo ta liczba punktów z pewnością daje nam się we znaki. Zawodnicy to widzą. Niedosyt z jednej strony, ale widocznie na tyle nas na ten moment stać. Ten punkt mimo wszystko trzeba szanować, bo dwa poprzednie mecze przegraliśmy. Wiadomo, że mieliśmy swoje sytuacje, ale Siarka podobnie, włącznie z rzutem karnym, którego nie powinno być moim zdaniem. Został jednak odgwizdany i równie dobrze mogliśmy przegrać.
No właśnie, ten karny. Z pana perspektywy niesłuszny?
Zdecydowanie nie. Zawodnik wybiegał poza boisko, po prostu nie, to nie była sytuacja do rzutu karnego. To kolejna taka sytuacja, bo w poprzedniej kolejce przeciwko Hutnikowi Kraków (0:2) dostaliśmy czerwoną kartkę (ukarany został Łukasz Gerstenstein – przyp. red.), której też zdecydowanie nie było i szkoda, bo takie pomyłki później rzutują na wynik.
I te pomyłki zdarzają się coraz częściej w meczach Śląska II, po ostatnim domowym meczu z Wisłą Puławy (1:2) pan też o tym mówił.
No jakaś taka seria, nigdy na to nie narzekałem, a ostatnio trochę tego więcej. Natomiast piłkarski Bóg jest sprawiedliwy, może później nam odda.
Wspomniał pan o trudnej sytuacji, w jakiej znalazł się pański zespół w końcówce rundy jesiennej. Czego w tym momencie potrzeba najbardziej? Jednego dobrego występu, przełamania, większej liczby zdobytych bramek?
Jest wiele aspektów, o których teraz pewnie nie ma czasu rozmawiać. Jeśli mowa o takim jednym meczu, to wydawało się, że on był trzy kolejki temu, przeciwko Lechowi II Poznań. Zagraliśmy kapitalnie, wygraliśmy 4:0 i wydawało się, że to już idzie w górę, ale dwa kolejne przegraliśmy. Tutaj z Puławami, kiedy nie powinniśmy przegrać, ostatnio z Hutnikiem, tabela jest spłaszczona, rywale w walce o utrzymanie wygrywają i to trochę rzutuje na mentalność. Na pewno nie jest łatwo, ale ogólnie walczymy o każdy punkt, takie doświadczenie dla tych młodych zawodników też będzie dobre.
W dzisiejszej kadrze brakowało wielu podstawowych zawodników, którzy pojechali z pierwszym zespołem do Płocka (2:1), wobec tych nieobecności szansę debiutu od pierwszej minuty otrzymał 19-letni napastnik Michał Dryja. Wykorzystał szansę?
Tak, zagrał bardzo dobrze, oceniam go naprawdę nieźle. Wiadomo, że nie skorzystaliśmy z zawodników, którzy wrócili późno z meczu Śląska w ekstraklasie, stwierdziliśmy, że po prostu będą zbyt mało wypoczęci na nasze spotkanie. Grali ci, którzy byli na miejscu, do dyspozycji, między innymi Dryja. Myślę, że wykorzystał swoją szansę, zaprezentował się dobrze.