Wołczek: Pierwsza bramka była kluczowa
fot.: Michał Stawarz
W sobotę rezerwy Śląska Wrocław przegrały z Sandecją Nowy Sącz 0:4. Bohaterem drużyny gości był będący na wypożyczeniu Aleksander Wołczek, który ustrzelił dublet. Co po meczu powiedział młody zawodnik? Rozmowę przeczytacie poniżej.
Jak mecz wyglądał z twojej perspektywy?
Wiedzieliśmy, że będzie to ciężkie spotkanie. Jesteśmy sąsiadami w tabeli w walce o baraże. Wiedzieliśmy, że Śląsk II to fajny, młody zespół. Znam ich wartość. Wyszliśmy z fajnym nastawieniem, wiedzieliśmy, że musimy zrobić swoje. Dzisiaj się udało.
Co zmieniło się w waszej grze? Pierwsza połowa była wyrównana i po niej nie zapowiadało się, że mecz zakończy się takim wynikiem.
Bramka otworzyła spotkanie. Sprawiła, że przeciwnicy musieli wyjść wyżej i się odkryć. Wiedzieliśmy, że gdy strzelimy gola to może być łatwiej. Ważne było również, aby nie stracić bramki.
W drugiej połowie zamknęliście Śląsk na ich połowie, niwelowaliście akcje jeszcze przed polem karnym.
To wynika z naszego nastawienia, że chcemy ciągle iść do przodu i nie kalkulować. Chcemy atakować jak najbliżej bramki przeciwnika. Odbiory na połowie Śląska dużo nam dały.
Zdobyłeś pierwszą bramkę z rzutu rożnego - czy to było zamierzone?
Przede wszystkim miałem zagrać mocną piłkę w światło bramki i albo któryś z kolegów miał ją przedłużyć albo miała sama wpaść. Tak też się stało.
Jak powrót na Oporowską 62 wyglądał z twojej perspektywy? Powrót na znajome boisko, gra przeciwko kolegom. Jak to wpływa mentalnie - jesteś bardziej zmotywowany na takie spotkanie czy masz z tyłu głowy, że po drugiej stronie boiska są twoi znajomi?
Było dziwnie. Na początku nie miałem pewności, jak to będzie, ale gdy wychodzę na boisko liczy się tylko, aby pomóc drużynie i wygrać mecz. W piłce nie ma sentymentów. Mam w Śląsku wielu przyjaciół i ważny kontrakt. Śląsk Wrocław jest moim klubem z dzieciństwa - to się nigdy nie zmieni.
Jakie są twoje perspektywy po zakończeniu wypożyczenia?
Nie myślę o tym, co będzie. W czerwcu wracam do Śląska, a co będzie dalej? Zobaczymy. Chcę jak najlepiej wyglądać w Sandecji. To się teraz liczy.
Sandecja jest w strefie barażowej. Myślicie, że uda wam się awansować do I ligi? Jakie są wasze cele na końcówkę sezonu?
Naszym celem jest jak najwyższe miejsce i awans. Pokazaliśmy dzisiaj, że możemy celować wyżej niż II liga.
Jak odnalazłeś się w klubie po wypożyczeniu? Było ciężko zaaklimatyzować się w nowym zespole?
Pierwsze dni są dziwne, zwłaszcza, że nigdy nie zmieniałem środowiska. W aklimatyzacji pomaga to co pokazujesz na boisku i to jakim jesteś człowiekiem. Szatnia szybko mnie zaakceptowała.
Odczuwasz teraz większą presję na wyniki?
Nie ma co porównywać. Jest duża różnica. Tego też szukałem, aby grać w pierwszej drużynie dużego klubu.
Czujesz, że po powrocie w czerwcu będziesz gotowy do walki o granie w pierwszym zespole Śląska?
Oczywiście. W to celuje. Ważne jest, aby ciągle się rozwijać i być gotowym na największe wyzwania.
Rozmawiali: Kamila Wiśniewska, Mateusz Broda
.png?format=auto&width=128)