Wołczek: Wygraliśmy zasłużenie
fot.: Rafał Sawicki
Rezerwy Śląska Wrocław wygrały (po raz pierwszy w tym sezonie) drugi mecz z rzędu i przynajmniej na chwilę, do zakończenia 26. kolejki II ligi, opuściły strefę spadkową. Co po zwycięstwie 2:0 (1:0) miał do powiedzenia trener Krzysztof Wołczek?
Skutecznie zrewanżowaliście się KKS-owi Kalisz za porażkę pierwszego zespołu, dla was to bardzo ważne zwycięstwo, jeszcze w okresie świątecznym, na pewno jest radość.
Jasne, w naszej sytuacji, kiedy walczymy o każdy punkt, zwycięstwo z tak dobrym zespołem bardzo cieszy. Tym bardziej, że zagraliśmy bardzo dobry mecz i zasłużenie wygraliśmy, to cieszy. Tak jak powiedziałem w środę – to jest tak wyrównana liga, że każdy może wygrać z każdym i to się potwierdziło w tym spotkaniu.
W końcu styl przełożył się na wynik.
Rzeczywiście mocno zwracaliśmy ostatnio uwagę na to, żeby był nie tylko styl, utrzymywanie się przy piłce, ładne granie do pola karnego, ale żeby były realne sytuacje i zwycięstwa. Potrzebowaliśmy większej koncentracji i skupiania się na konkretnych fragmentach gry. Nie wyklucza to ładnego stylu, bo w tym meczu gole strzelaliśmy po ładnych akcjach, czyli wszystko szło w parze.
PODCAST: Sztylka kozłem ofiarnym?
Wygraliście na wiosnę już trzecie spotkanie u siebie, to może być ważne aspekt, który dodatkowo daje nadzieje kibicom.
Tak, nam cały czas brakowało niewiele w tych meczach, przegrywaliśmy jedną bramką i to w pechowych okolicznościach, ale nie chcieliśmy zwalać tego na pecha, tylko szukaliśmy innych rozwiązań. Wierzyliśmy, że zwycięstwa przyjdą i bardzo cieszymy się z tych dwóch wygranych. Zrobiliśmy mały kroczek, święta spędzimy w lepszej atmosferze, ale cały czas walczymy i już myślimy o kolejnym meczu.
Robert Pisarczuk wrócił po kontuzji i był na ławce rezerwowych, jaki jest status kontuzjowanych Marcela Zylli i Filipa Gryglaka?
Marcel jest po operacji, także jego absencja będzie najdłuższa, nie wiem, czy jeszcze w tym sezonie będzie w stanie wyjść na boisko. Filip już biega, jest bliżej powrotu. Robert był na ławce i była możliwość, żeby wszedł na 10-15 minut, ale uznaliśmy, że dzisiaj jeszcze nie wejdzie.
