Ziemia (nie)obiecana. Przespana szansa na wzmocnienie kadry?
fot.: Marcin Polański
Od ostatniego transferu Śląska Wrocław minęły prawie dwa miesiące. W tym czasie pozyskani zawodnicy zdążyli już postawić pierwsze kroki w ekipie Trójkolorowych. Żaden z nich nie zaznaczył jednak swojej obecności na tyle mocno, aby na stałe wywalczyć miejsce w wyjściowej jedenastce.
We Wrocławiu nie próżnowano podczas zimowego okienka transferowego. Śląsk był najaktywniejszą polską drużyną na rynku, przez co do zespołu trafiło aż sześciu graczy. Władze klubu pozytywnie oceniały przeprowadzone transfery, które na papierze wyglądało bardzo obiecująco. Szeregi Trójkolorowych zasilił m.in. uczestnik Ligi Konferencji oraz były młodzieżowy reprezentant Polski.
Nowymi zawodnikami Wojskowych zostali Patryk Klimala, Lewuis Pena, Mikołaj Tudruj, Alen Mustafić, Simeon Petrow oraz Tommaso Guercio. Wydawało się, że zespół wzmocniono na newralgicznych pozycjach, a szeroka załoga pomoże w walce o najwyższe cele, wszak po rundzie jesiennej Śląsk był liderem Ekstraklasy. Poprzednie spotkania obudziły jednak na nowo dyskusję na temat kadry WKS-u.
Pozyskani gracze rozegrali do tej pory tylko 460 minut w sześciu poprzednich meczach pierwszego zespołu. Nie zaliczyli żadnego trafienia ani asysty. Czyżby pozyskani gracze nie odnaleźli się w drużynie Jacka Magiery? A może spisują się o wiele słabiej niż oczekiwano?
WZMOCNIENIE DRUGIEJ DRUŻYNY
Do tej pory aż połowa zawodników, którzy trafili do Śląska w styczniu i lutym, nie zadebiutowała w seniorskiej drużynie. Mikołaj Tudruj, Lewuis Pena oraz Tommaso Guercio wciąż czekają na szansę od Jacka Magiery. Choć w klubie nie ukrywano, że ci zawodnicy początkowo ograją się w rezerwach, to ich aktualna sytuacja w pierwszym zespole jest mało optymistyczna. W kadrze meczowej tylko raz znalazł Tommaso Guercio, który z ławki rezerwowych obejrzał wygrany mecz z Widzewem Łódź.
Jak na razie, wspomniani zawodnicy występują wyłącznie w zespołach młodzieżowych, a pierwszy oficjalny mecz całej trójki przypadł na pucharowe starcie z WKS-em Wierzbice. Ponadto Tudruj oraz Guercio wspomogli ostatnio zespół U-19 i to właśnie ta dwójka lepiej odnalazła się w klubie.
Defensywny duet rozpoczynał od pierwszej minuty prawie wszystkie poprzednie mecze rezerw. Co najważniejsze - zaprezentował się w nich pozytywnie. Nieco gorzej spisuje się Lewuis Pena, który przede wszystkim ma problemy z boiskową komunikacją. Nieznajomość języka angielskiego generuje spore problemy w przypadku Wenezuelczyka, bo choć w 19-latku niewątpliwie drzemie spory potencjał, to do tej pory zawodnik nie potrafił złapać odpowiedniego rytmu.
OFENSYWNE ROZCZAROWANIE
Mistrz Szkocji, młodzieżowy reprezentant Polski oraz były zawodnik amerykańskiej MLS - zawodnika z takim doświadczeniem dawno nie było w zespole Śląska. Pozyskanie Patryka Klimali, o którego zabiegał m.in. Raków Częstochowa, było najgłośniejszym transferem ostatnich miesięcy w Ekstraklasie. Z postacią 25-latka wiązano ogromne nadzieje, które do tej pory nie zostały spełnione.
Były gracz Celticu Glasgow miał odciążyć Erika Exposito w zdobywaniu goli oraz przede wszystkim wzmocnić siłę rażenia Wojskowych, którzy w rundzie jesiennej miewali problemy ze zdobywaniem bramek. Lekarstwem na nieskuteczność miało być pozyskanie nowego napastnika, jednak rzeczywistość brutalnie zweryfikowała wszelkie oczekiwania.
0 bramek, 0 asyst - statystyki Patryka Klimali w dotychczasowych spotkaniach prezentują się wręcz koszmarnie. Jacek Magiera próbował wielu konfiguracji, aby napastnik w końcu się przełamał. Wszystko na nic. Nie pomogła ani współpraca z Erikiem Exposito, ani gra w pierwszym składzie, ani wejście po przerwie. Choć na boisku wychowanek Lechii Dzierżoniów jest bardzo aktywny i z łatwością dochodzi do sytuacji strzeleckich, to ma ogromne problemy ze skutecznością oraz wykańczaniem akcji. W przypadku, gdy kapitan Wojskowych również ma trudności z ustabilizowaniem formy, Śląsk jest niemal bezradny pod bramką rywali.
SŁODKO-GORZKI POCZĄTEK
Zanim wrocławianie ruszyli do transferowej ofensywy, David Balda nakreślił strategię wzmocnienia zespołu. Do klubu mieli trafić zawodnicy, którzy zacięcie walczyliby o miejsce w wyjściowej jedenastce oraz motywowali liderów do jeszcze cięższej pracy. Jak dyrektor sportowy zapowiedział, tak też się stało. Alen Mustafić oraz Simeon Petrow spędzili poprzednie mecze głównie na ławce rezerwowych, choć zdążyli pokazać się już z dobrej strony.
Bośniak dwukrotnie pojawił się na boisku po przerwie oraz znalazł się w pierwszym składzie na mecz z Widzewem Łódź. Pomocnik zaliczył udane występy, które na konferencji przed kolejnymi meczami, docenił Jacek Magiera. Z kolei Bułgar otrzymał prawdziwą szansę dopiero w poprzedniej kolejce. 24-latek wybiegł na boisko od pierwszej minuty w starciu przeciwko Puszczy Niepołomice i choć nie ustrzegł się błędów, to zaprezentował się pozytywnie.
Mimo że z duetem Mustafić - Petrow wiązano o wiele mniejsze nadzieje, to obaj zawodnicy dobrze odnaleźli się w zespole. Wykorzystali otrzymaną szansę i udowodnili gotowość do gry. Wątpię natomiast, aby w perspektywie następnych spotkań, ponownie znaleźli się w meczowej jedenastce.
MISTRZOWSKI SKŁAD?
Poprzednie spotkania mocno uwypukliły problemy Wojskowych. Podopieczni Jacka Magiery wygrali tylko jedno spotkanie z sześciu, co w naturalny sposób zrodziło obawy co do dalszej ligowej walki. Czy Śląsk stać na walkę o mistrzostwo? Czy podczas zimowego okienka transferowego można było pozyskać mocniejszych zawodników?
Do tej pory żaden z sześciu nowych graczy nie odegrał w drużynie znaczącej roli. Patryk Klimala głównie zawodzi, a Alen Mustafić i Simeon Petrow tylko raz wybiegli na boisko od pierwszej minuty. Z kolei Tommaso Guercio, Mikołaj Tudruj oraz Lewuis Pena nie zadebiutowali jeszcze w pierwszej drużynie i przez najbliższy czas będą występować wyłącznie w rezerwach.
Potrzebę posiadania szerokiej oraz mocnej kadry dobitnie pokazał przegrany mecz w Białymstoku. Mimo że, po 45 minutach wrocławianie przegrywali 0:3, Jacek Magiera nie przeprowadził w przerwie żadnej zmiany. Ponadto, wraz z każdą kolejną roszadą, zespół grał coraz gorzej. Żaden z zawodników wchodzących z ławki, nie dał do tej pory pozytywnego impulsu.
- W przerwie powiedzieliśmy, że mamy pełne zaufanie do zawodników i czekamy na ich reakcję. Trudno przewidzieć, jak byśmy zagrali, gdybym w przerwie przeprowadził trzy zmiany. W drugiej połowie szybko zdobyliśmy bramkę i wróciliśmy do gry. Potem mieliśmy jeszcze swoje okazje, ale z każdą minutą i każdą zmianą graliśmy coraz bardziej nerwowo.
- powiedział Jacek Magiera przed meczem z Puszczą Niepołomice.
Kolejne spotkania dadzą trenerowi oraz kibicom odpowiedzi na pytania dotyczące przydatności wspomnianych zawodników. Obecnie można mieć wątpliwości, czy aby na pewno pozyskano graczy, którzy pomogą zespołowi w obliczu kryzysu?