Szok: Śląsk - Motor 10:1 (4:1)


Chcecie rekord, no to macie! Co można napisać o meczu zakończonym wynikiem 10:1, żeby zwycięzców za bardzo nie rozpieścić, a przegranych nie dobić? Ograniczymy się do opisu bramek i podania ciekawostek statystycznych.

Od początku meczu Śląsk rzucił się do ataku i stworzył sobie kilka groźnych okazji. Tymczasem pierwsza poważna akcja Motoru przyniosła gościom gola. Po podaniu z okolic linii środkowej boiska kapitan gości, Paweł Maziarz, wykorzystał niezdecydowanie obrońców gospodarzy i z bliska pokonał Radosława Janukiewicza.


 

Odpowiedź wrocławian była szybka. W 24. minucie sędzia podyktował rzut karny za dyskusyjny faul Michała Płotki na Przemysławie Łudzińskim. Lubelski obrońca został w tej sytuacji ukarany drugą żółta kartką, a sam poszkodowany pewnie wykonał jedenastkę doprowadzając do remisu.

10 minut później po ładnej akcji Śląska Tomasz Szewczuk odegrał do Patryka Klofika, który chytrym strzałem po ziemi z dość ostrego kąta wyprowadził miejscowych na prowadzenie. W 38. minucie Klofik uderzył z ponad 20 metrów podwyższając na 3:1. Jeszcze przed przerwą Łudziński wykorzystał zbyt krótkie podanie obrońcy Motoru do bramkarza.

Tuż po zmianie stron WKS zadał kolejne dwa ciosy. Najpierw Łudziński popisał się bombą z zaskoczenia z 35 metrów, a chwilę potem Szewczuk uprzedził defensorów Motoru kończąc akcję Benjamina Imeha.

Na kolejnego gola kibice musieli poczekać do 74. minuty. Wprowadzony do gry w drugiej połowie Krzysztof Ulatowski został sfaulowany w polu karnym przez bramkarza Motoru, Przemysława Mierzwę. Golkiper lublinian otrzymał przy tej okazji drugie „żółtko” i goście kończyli w „dziewiątkę”.

Do wykonania jedenastki przygotowywał się Łudziński, który miał już na koncie 3 trafienia. Jednak wraz ze zmianą w zespole przyjezdnym (wszedł rezerwowy bramkarz) na boisku pojawił się też debiutujący w pierwszej drużynie Krzysztof Kaczmarek. Jego pierwszy kontakt z piłką to uderzenie z 11 metrów w stylu Antona Panenki (lekko w środek bramki) i pierwszy w karierze gol w drugiej lidze. Wkrótce pomocnik Śląska zaliczył także asystę przy bramce Ulatowskiego.

Król strzelców III ligi sprzed 2 lat zagrał 25 minut, ale zdążył dwukrotnie pokonać Pavla Pronaja, za każdym razem otrzymując podanie od innego zawodnika wprowadzonego na plac gry w końcówce meczu. Wcześniej, bo w 79. minucie bodaj najładniejszego gola meczu uzyskał Klofik, po którego uderzeniu zza pola karnego piłka odbiła się jeszcze od słupka.

Bramkarzy Motoru właściwie można winić za utratę co najwyżej jednego gola, a przynajmniej 4 trafienia Śląska z powodzeniem mogłyby kandydować do miana bramki kolejki. Wynik 10:1 to najwyższe zwycięstwo WKS-u na szczeblu centralnym oraz na własnym stadionie w historii klubu. Tylko raz (w 1952 r.) „wojskowi” wygrali wyżej – 13:0 w wyjazdowym spotkaniu z Pogonią (wówczas wystepującą jako Włókniarz) Leśnica w mistrzostwach Wrocławia, które były pierwszą fazą eliminacji do II ligi. Ostatnia dwucyfrówka na zapleczu ekstraklasy w Polsce zdarzyła się równo 50 lat temu!

Filip Podolski

źródło: FPP

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.