1:2 z Gawinem, 2:2 z Zagłębiem
Zespół Śląska rozegrał dwa pierwsze mecze pod wodzą nowego sztabu trenerskiego. Na poranne spotkanie z Gawinem szkoleniowcy wystawili teoretycznie słabszy skład, natomiast popołudniu z Zagłębiem Sosnowiec na murawie przy Oporowskiej pojawili się gracze, którzy stanowili w większości o sile WKS-u w ostatnim sezonie. W sumie trener Lubos Kubik mógł obserwować grę 30 piłkarzy, w tym 11 testowanych graczy. Kibice, którzy w dużej liczbie jak na sparing, przybyli na Oporowską nie mogli się nudzić. Choć spotkanie z drużyną z Królewskiej Woli nie stało na wysokim poziomie, to emocji nie brakowało. Sporo działo się pod obiema bramkami, aktywny był Robert Kaźmierczak, ze strony Gawina największe zagrożenie stwarzał Wielgus. To właśnie po strzale „Cinka” piłka w 34 minucie trafiła w poprzeczkę. Tomasz Hryńczuk miał sporo pracy, chwilę wcześniej groźnie uderzał Giza. Jednak do siatki pierwsi trafili wrocławianie. Kaźmierczak prostopadłym podaniem obsłużył Łukasza Skórskiego, a ten najpierw minął bramkarza, następnie zwodem zmylił obrońcę i skierował piłkę do pustej bramki. Śląsk do przerwy prowadził, jednak już pierwsza groźna akcja w drugiej części gry dała Gawinowi wyrównanie. Burski strzelił na bramkę, piłka po drodze odbiła się od
Przed spotkaniem z Zagłębiem nad Wrocławiem nastąpiło oberwanie chmury i murawa stała się śliska i grząska. W porównaniu do meczu wcześniejszego widać było większe ogranie zawodników, piłkarze grali mądrzej i dojrzalej. W grze widać było większe uporządkowanie, było znacznie mniej przypadkowości i chaosu. Podobnie jak rano prowadzenie objął Śląsk, ładnie z rzutu wolnego uderzył Grzegorz Wan. Jednak znów wrocławianie długo nie cieszyli się z prowadzenia, bowiem 5 minut później wyrównał po strzale z dystansu Berensztajn (na zakończenie sezonu strzelił gola na Oporowskiej dla KSZO). Do przerwy więcej bramek nie padło. W drugiej połowie na murawie pojawił się Grzegorz Podstawek i starał się pokazać z jak najlepszej strony. W 64 minucie znalazł się w dogodnej sytuacji do zdobycia gola, jego strzał odbił bramkarz, napastnik opanował jednak piłkę i gdy próbował go minąć został przez niego sfaulowany. Sędzia nie miał wątpliwości i wskazał na „wapno”. Niezawodny w takich sytuacjach Sebastian Dudek wyprowadził WKS na prowadzenie. Wrocławianie mogli podwyższyć, jednak uderzenie Skórskiego sparował golkiper, precyzji zabrakło także Kamilowi Bilińskiemu. Niewykorzystane sytuacje się mszczą i w 90 minucie wynik ustalił Tyc.
Śląsk Wrocław - Gawin Królewska Wola 1:2 (1:0)
1:0 - 44' Skórski
1:1 - 51' Burski
1:2 - 90' Piątkowski (karny)
Śląsk: 1.Hryńczuk - 2.Galuś, 3.Socha, 17.Balicki, 18.Lipiński, 19.Skórski, 7.Madeja, 5.Stróż, 8.Nitkiewicz, 4.Witkowski, 10.Kaźmierczak .
Ponadto wystąpili: 12.Jarosiński, 21.Małecki, 16.Mróz, 11.Biechoński, 9.Rola, 14.Kaczmarek.
Gawin: Osiński, Dorobek, Wolański, Marcioch, Mitura, Stefański, Smolec, Kołodziej, Lis, Burski, Giza, Wielgus, Andrzejczak, Szeler, Osiecki, Piątkowski, Krawczyk, Czech.
Śląsk Wrocław – Zagłębie Sosnowiec 2:2 (1:1)
1:0 - 21’ Wan
1:1 - 26' Berensztajn
2:1 - 64' Dudek (karny)
2:2 - 90' Tyc
Śląsk: Janukiewicz- Solarz, Sztylka, Ignasiak, Naskret – Hajdamowicz, Dudek, Mróz, Wan – Kosztowniak, Ulatowski.
Ponadto wystąpili: Skórski, Malecki, Kwit, Podstawek, Biliński, Woźniak, Stróż.
Zagłębie: Wierzchowski - Bednár, Hošić, Treściński, Paczkowski - Piątkowski, Kościukiewicz, Berensztajn, Pach (58'Chwalibogowski) - Folc (70' Tyc), Lachowski.
źródło: własne
