180 minut z czystym kontem
Wojciech Kaczmarek broniąc rzut karny w końcówce meczu w Wodzisławiu Śląskim zapewnił wrocławianom punkt, a przy okazji zachował czyste konto w drugim kolejnym meczu w Ekstraklasie.Śląsk prawdopodobnie nie zdobyłby żadnych punktów w meczu przeciwko Odrze Wodzisław, gdyby nie znakomita interwencja Kaczmarka, który obronił w 81 minucie rzut karny wykonywany przez Jana Wosia. Ostatni raz wrocławski bramkarz wyszedł zwycięsko z takiej próby w lidze 12 kwietnia 2006 w meczu z Jagiellonią (4:2), ale wtedy Jacek Markiewicz przestrzelił.
Udaną interwencją przy rzucie karnym golkiper WKS-u popisał się w spotkaniu inaugurującym drugoligowe zmagania sezonu 2005/06. W meczu z Kujawiakiem Włocławek (1:0) Radosław Janukiewicz obronił strzał Arkadiusza Miklosika. Pisaliśmy wtedy: „W 40 minucie Mikulenas padł w polu karnym i ku zdziwieniu widzów sędzia podyktował rzut karny. Na strzał zdecydował się Miklosik, jednak Janukiewicz odbił piłkę, która dziwnym lotem odbiła się od słupka, poprzeczki i wyszła w pole”.
Dzięki znakomitej interwencji Kaczmarka bramka Śląska pozostaje niezdobyta w drugim kolejnym meczu. Niby to nic wielkiego, ale w Ekstraklasie taki przypadek w wykonaniu wrocławian miał ostatnio miejsce... 7 lat temu.
Na zakończenie sezonu 2000/01 wrocławianie wespół z Widzewem Łódź potrzebowali punktu do utrzymania i rozegrali bezbramkowy mecz. Zaś w inauguracji następnych rozgrywek we Wrocławiu gola nie udało się zdobyć samej warszawskiej Legii, która przegrała 0:1. W trakcie jednego sezonu dwoma spotkaniami z czystym kontem może się pochwalić Tomasz Bobel, który wiosną 1996 roku wystąpił w meczach u siebie z Legią i na wyjeździe z Rakowem – w obu nie było goli.
Absolutny klubowy rekord ustanowił wiosną 1982 r. Jacek Jarecki, nie przepuszczając żadnej piłki przez 764 minuty. Po trafieniu Marka Dziuby 24 marca w przegranym przez jego Łódzki Klub Sportowy we Wrocławiu pojedynku (1:3) bramka Śląska pozostała zaczarowana przez równo miesiąc. W tym czasie podopieczni Jana Calińskiego rozegrali aż 7 spotkań!
Jareckiego pokonał dopiero z rzutu karnego Zbigniew Boniek, wyrównując stan meczu na boisku Widzewa. Gol ten miał niebagatelne znaczenie w walce o mistrzostwo Polski. Zwyciężając 2:1, łodzianie zmniejszyli straty do liderującego Śląska, a na koniec sezonu wyprzedzili wrocławski zespół o jeden punkt.