590 minut bez straty gola na Oporowskiej: Śląsk - Jagiellonia 0:0

Tym razem obyło się bez widowiskowych akcji, pięknych bramek i efektownych zagrań. Oba zespoły sprawiały wrażenie na zadowolone z remisu i nie starały się tego zmienić. Pocieszający jest fakt, że Śląsk po raz kolejny nie przegrał na swoim boisku. Na stadionie przy ulicy Oporowskiej zostanie rozegrane jeszcze jedno spotkanie z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. W środowym spotkaniu z powodu kontuzji nie mógł zagrać Vladimir Cap, natomiast z powodu nagromadzonych żółtych kartek mecz z trybun oglądali Beniamin Imeh oraz Zbigniew Wójcik. Szczególnie widoczny był brak Nigeryjczyka. Bardzo mocno krytykowany zawodnik z powodu braku skuteczności wydaje się być jedynym graczem, który potrafi konstruować groźne sytuacje. Jego absencja potwierdziła tylko, z jak wielkim problemem zmaga się trener Jan Żurek, czyli z brakiem dobrych napastników.
Zupełnie inaczej prezentuje się od kilku spotkań wrocławska defensywa, która jest najlepszą formacją WKS-u. Obrońcy zawiedli tylko w jednej sytuacji – w 12 minucie kompletnie osamotniony w polu karnym pozostał Remigiusz Sobociński. Zdołał oddać strzał głową, po którym piłka trafiła w poprzeczkę i wyszła w pole gry. Minutę wcześniej kontrowersyjną sytuację podjął sędzia główny Mariusz Żak, nie dyktując wydaje się wyraźnego faulu na Krzysztofie Ulatowskim na linii pola karnego. Po meczu okazało się, że pan Żak i jego asystenci byli najsłabszymi aktorami tego spotkania.
Obie drużyny nie potrafiły stworzyć sobie przewagi. W 43 minucie swoją okazję miał Sebastian Dudek, ale jego strzał z 16 metrów okazał się niecelny. W drugiej połowie piłka wylądowała dwa razy w siatce obu drużyn, ale dwukrotnie sędziowie orzekli o spalonym zawodników strzelających – w 55 minucie futbolówka ugrzęzła w bramce Radosława Janukiewicza, a 10 minut później Jacka Banaszyńskiego. W całym spotkaniu w środku pola kompletnie nie radzili sobie Dudek oraz Dariusz Sztylka. W drużynie gości w pomocy widoczny był Rafał Naskręt, były piłkarz Śląska, który z wrocławską drużyną rozstał się po rundzie jesiennej obecnego sezonu.
Jeden punkt zdobyty przez Jagiellonię przybliża ten zespół do awansu do ekstraklasy, o czym podkreślał trener Artur Płatek na konferencji prasowej. Jednocześnie Śląsk oddala się od strefy barażowej i do spokojnego utrzymania się w II lidze brakuje mu już niewiele.
