‘’Naszego piłkarza spotkała tragedia’’ - J. Żurek

Prezentujemy zapis wypowiedzi trenerów po meczu Śląska z Unią Janikowo.



Andrzej Wiśniewski (trener Unii): - Po pierwsze przyjechaliśmy mocno osłabieni. Z różnych powodów nie przyjechało kilku zawodników, którzy najprawdopodobniej wystąpiliby w pierwszej "11". Po drugie założyliśmy sobie, że pierwsza połowę będziemy grali ostrożnie, będziemy próbowali rozgrywać akcje bokami, a zaryzykujemy - bo jesteśmy w takiej sytuacji, że mamy mało punktów i ja zawsze musze podejmować ryzyko i próbować grać o 3 pkt. - w drugiej połowie. Nie dość, że nie przyjechało 5-6 zawodników to jeszcze zszedł mój kapitan i rozsypała mi się cała linia obrony.


 

Powiem tylko, że najbardziej doświadczonym obrońcą, który grał w drugiej połowie, był junior Pawlak. I w tym układzie rzeczą normalną stało się to, że próbowaliśmy dowieźć ten remis do końca. Dużo nam nie zabrakło do końca meczu i niniejszym gratuluje trenerowi Żurkowi 3 pkt.



Jan Żurek (trener Śląska): Ja natomiast, proszę mi wybaczyć, nie będę komentował tego meczu. Niestety spotkała naszego piłkarza Kubę Małeckiego wielka tragedia. Ma złamaną nogę. Ten mecz możemy tylko jemu zadedykować. Ja tu więcej nic nie powiem, bo jest to dramat tego zawodnika. On już miał złamaną nogę w tym samym miejscu. Bardzo dobrze pracował w okresie przygotowawczym. Czekał na to, żeby wejść do pierwszego zespołu. Spotkała go wielka tragedia i to chyba przesłania wszystko, także nie będę tutaj komentował tych zawodów. Z czego wynika ta niemożność w ofensywie? Unia Janikowo to nie jest zespół frajerów. Proszę zobaczyć ile meczów ligowych mają w kadrze zawodnicy Unii. Ponad 600. A ile my mamy ... 300. Mieliśmy sytuacje, był nawet rzut karny na Dudku niepodyktowany, ewidentny. Na pewno stwarzamy mało sytuacji, przynajmniej w tym meczu tak było ... to jest fakt. No miał Ulatowski sytuację, która powinna zakończyć się bramką, bo każdy mecz w II lidze jest bardzo ciężki i nikt przed nami się nie położy. A że taki mecz dziś był jaki był ... nic więcej nie mam do dodania na ten temat. Jeśli chodzi o zmiany w końcówce to Cap miał problemy, dlatego chciałem wprowadzić Wójcika. Nie wiedziałem czy ma "dwójkę" naciągniętą, czy skurcze go tylko łapią, ale powiedział mi, że to są skurcze i będzie grał do końca. Kuba już był wcześniej przygotowany do zmiany, a dopiero potem Wójcik. Ale Cap dał mi znać, że będzie grał, więc wpuściłem Kubę. Przymierzałem go już w ostatnim meczu do wpuszczenia, bo spisywał się dobrze w drugim zespole i naprawdę solidnie pracował. Okazało się, że to była szczęśliwa zmiana, a z drugiej strony bardzo nieszczęśliwa. Chciałbym tez powiedzieć, że ja podziwiam moich chłopaków, bo jeśli kibice zamiast dopingować zespół, puszczają inwektywy w moją stronę to mi jest przykro i żal mi jest moich piłkarzy. Kibic powinien przyjść na mecz i dopingować chłopaków, bo oni chcą wygrywać, chcą strzelać. Oni grają dla Wrocławia, dla Śląska Wrocław i walczą. Każdą drużynę trzeba szanować Ja oglądałem ostatni mecz Unii Janikowo z Odrą Opole. Odra ma świetną passę, wygrywa mecze, natomiast proszę sobie wyobrazić, że Odra wygrała szczęśliwie u siebie z Unią, broniąc się prawie cały mecz. To jest tylko krótki komentarz, bo nie ma słabych zespołów w II lidze. Każdy walczy, nikt się nie położy przed nami. My mamy nowy zespół i mówiłem, że on się będzie docierał w trakcie walki ligowej. Nie można odmówić chłopakom ambicji, zaangażowania. Natomiast niekiedy brakuje umiejętności. Nasza murawa też nie pozwala na to, by prowadzić finezyjną grę. nieraz te strzały na wiwat jest efektem tego, że to nasze boisko jest po prostu bardzo nierówne. Nerwowość wśród zawodników też na pewno im nie pomaga.

źródło: Tomeq

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.