A. Olszewski: Nie oglądać się na innych!

Prezentując kilka pewnych interwencji w pierwszej połowie meczu z Gawinem Królewska Wola, nowy bramkarz Śląska Andrzej Olszewski udowodnił, że zna się na swoim fachu. W rundzie wiosennej kibice nie powinni mieć zatem powodów do obaw o obsadę pozycji między słupkami. W przerwie sobotniego spotkania udało nam się z byłym golkiperem Jagielloni Białystok chwilę porozmawiać. Został Pan dobrze przyjęty przez nowych kolegów?
Tak, jak najbardziej. Atmosfera jest dobra. Zespół tworzy kolektyw, mam nadzieje że za tym pójdą wyniki i wszyscy będziemy zadowoleni.
Jak przebiegał obóz w Zieleńcu?
Pracowaliśmy przede wszystkim nad siłą i wytrzymałością. To co było w planach zostało wykonane, a teraz przyjdzie czas na pracę nad resztą.
Co sądzi Pan o meczu z Gawinem? Jaki jest cel tego spotkania?
Najważniejsze, aby nie złapać kontuzji. Oczywiście każdy chce dziś wygrać, ale nie to jest najważniejsze. Należy pamiętać o tym, że jest to praktycznie nasz pierwszy kontakt z piłką od dłuższego czasu i dlatego myślę, że wynik jest w dzisiejszym meczu sprawą drugorzędną.
Widac różnicę między drugoligowym Śląskiem a pierwszoligową Jagiellonią?
Ciężko powiedzieć. Myślę, że jeśli odbyłby się w tej chwili mecz pomiędzy tymi zespołami, trudno byłoby mi wskazać faworyta.
Za kadencji Ryszarda Tarasiewicza był Pan w Jagielloni pierwszym bramkarzem, za to po objęciu posady trenera przez Artura Płatka siedział Pan na ławce rezerwowych. Czy nie było możliwości wygryźć Jacka Banaszyńskiego z bramki?
Tutaj akurat troszeczkę przeszkodził pech, gdyż doznałem kontuzji. Przez ten czas Jacek dobrze bronił, więc gdy ją wyleczyłem nie było podstaw aby go zmieniać.
W jakich okolicznościach doszło do rozstania z Jagą?
W czerwcu podpisałem nowy kontrakt, w którym znalazła się klauzula, że gdyby coś nie potoczyło się po mojej myśli, to mógłbym w grudniu zmienić klub. Chociaż jeszcze przed świętami wydawało się, że nigdzie nie odejdę, to stało się inaczej i na razie nie żałuje tej decyzji. Mam nadzieję, że w przyszłości również nie będę musiał jej żałować.
Czy przychodząc do Śląska nie obawiał się Pan wpaść z deszczu pod rynnę? W końcu w bramce stał tu jeden z najlepszych bramkarzy na drugim froncie - Radek Janukiewicz.
Nie trafiłem jeszcze na trenera, który komuś zagwarantowałby miejsce w składzie. Zawsze musiałem walczyć o swoje i do tej pory to się nie zmieniło. Ten który wygrywał rywalizację, stawał do bramki i właśnie tak powinno być zawsze.
Na pewno na zgrupowaniu doszły do Was informacje o zamieszaniu w klubie w związku z odejściem Janukiewicza. Jak było to komentowane wśród piłkarzy?
Powiem tak. To co było na obozie zostaje pomiędzy nami. Staram się nad tym nie zastanawiać. Sytuacja jest jaka jest, ale nie znam szczegółów więc nie mogę się wypowiadać. Tak jak nikt nie negował mojej decyzji o odejściu z Jagiellonii tak i ja szanuje decyzję Radka. Jakie są kulisy jego odejścia i jak to się odbywało to nie moja sprawa.
Radek był ulubieńcem kibiców z Oporowskiej. Czy będzie pan odczuwał jakąś presje wynikającą z tego, że jest Pan jego następcą?
Zobaczymy jak to będzie, mam nadzieje, że wszystko potoczy się dobrze.
W związku z decyzją Wydziału Dyscypliny o degradacji kilku klubów pierwszoligowych i biorąc pod uwagę to, że jesteście liderami drugiej ligi czy możecie czuć się już pewni awansu?
Nie popadałbym w euforię, jeśli chodzi o te degradacje. Patrząc z perspektywy tamtego sezonu, do końca nie można bym pewnym czy awansują dwa, trzy czy więcej zespołów. Więc należy się wstrzymać z wszelkimi spekulacjami na ten temat. Trzeba postarać się wygrać tę ligę i nie oglądać się na decyzje, na które nie mamy wpływu.
Tomek
źródło: Tomek