Ach, jak przyjemnie
Tadeusz Socha ma powody do zadowolenia. W meczach z Koroną i Ruchem nie wystąpił z powodu zawieszenia, ale na spotkanie z Wisłą będzie już do dyspozycji trenera. Młodemu obrońcy nogi przed starciem z krakowskimi gwiazdorami nie drżą. Wręcz przeciwnie - Socha cieszy się, że przyjdzie mu rywalizować z Kirmem, Brożkiem, Małeckim i Boguskim. - Przyjemnie jest grać przeciwko takim piłkarzom, bo to gracze na dobrym, europejskim poziomie. I jeszcze przyjemniej z nimi wygrywać, tak jak to było w Pucharze Ekstraklasy na ich boisku – mówi wychowanek Śląska. Tamto spotkanie z zeszłego sezonu WKS pewnie wygrał 4:0. Biała Gwiazda zagrała jednak w mocno rezerwowym składzie i trudno było szukać w jej szeregach wspomnianych piłkarzy. Gdy w meczu ligowym zagrali najlepsi, w szatni Śląska już tak wesoło nie było – 2:0 dla gospodarzy. Mistrzowie Polski pokazali się z lepszej strony także w bieżących rozgrywkach (3:1 przy Oporowskiej), ale we wrocławskiej drużynie panuje optymizm. - Pojedziemy do Krakowa, żeby zdobyć punkty i mam nadzieję, że to się nam uda. Nie stoimy na straconej pozycji – przekonuje Socha.
Ze względu na żałobę narodową polscy piłkarze przez ponad dwa tygodnie nie zagrali meczu o stawkę i nie bardzo też wiedzieli, kiedy właściwie zagrają. - Gdy piłkarz jest w cyklu meczowym, czuje się pewniej, bo jest ograny – zauważa Socha. - Po powrocie z Krakowa mieliśmy gierkę, ale to nie jest to samo, co mecz o ligowe punkty – twierdzi 22-latek.
Sosze regularnej gry musiało brakować szczególnie. Spotkanie z Legią, po którym został ukarany dyskwalifikacją na dwa mecze (powód to brutalny faul na Macieju Rybusie), było dopiero pierwszym jego występem na wiosnę. We wcześniejszych trzech pojedynkach trener Tarasiewicz nie korzystał z jego usług, ustawiając na prawej obronie Krzysztofa Wołczka. Niewykluczone jednak, że w spotkaniu z Wisłą Socha dostanie szansę gry. - Chciałbym zagrać. Z Wisłą zawsze mi się dobrze grało. Mam nadzieję, że zaliczę kolejny występ – zakończył obrońca.