Alarm przed Pasami – niebezpieczne drugie połowy
fot.: Paweł Kot
Jeśli Śląsk liczy na punkty w ostatnim meczu przed zimową przerwą, powinien zadbać o koncentrację przez pełne 90 minut. Jego sobotni przeciwnik lubi strzelać w drugich połowach, a wrocławianie w tym czasie stracili już dużo cennych punktów.
Bronienie dostępu do własnej bramki w drugich połowach meczów w ostatnich kolejkach stało się piętą achillesową drużyny trenera Jacka Magiery. Dość powiedzieć, że aż dwanaście spośród ostatnich trzynastu straconych goli przytrafiło się Śląskowi właśnie po wyjściu z szatni, a wyjątek stanowi tylko trafienie Adama Zrelaka z poniedziałkowego meczu na stadionie Warty Poznań (1:2). Statystyka mogła być jeszcze gorsza, gdyby nie wybroniony przez Michała Szromnika rzut karny Piotra Wlazło w Niecieczy (3:4), zaś łączna liczba dwudziestu bramek straconych przez Śląsk w drugich połowach to po poprzedniej kolejce już najgorszy wynik w lidze wspólnie właśnie z Bruk-Betem. Sęk w tym, że Słoniki zamykają tabelę i właśnie zmieniają trenera, a wrocławianie mieli walczyć o podium i puchary.
PRZESTROGA SPRZED ROKU
Zamykający 2021 rok sobotni mecz z Cracovią może stanowić spore wyzwanie dla defensywy zielono-biało-czerwonych, bo akurat Pasy na skuteczność po zmianach stron w tym sezonie narzekać nie powinny. Co prawda, takie bramki nie zdarzyły mu się w żadnym z dwóch poprzednich spotkań (1:0 z Legią i 0:2 z Górnikiem Łęczna), jednak w skali całych ekstraklasowych rozgrywek to już 18 trafień. Lepszymi wynikami może pochwalić się tylko ścisła czołówka – Raków Częstochowa oraz Lechia Gdańsk (po 19), a także Lech Poznań (23). Przestrogą przed lekceważeniem drugiej połowy w sobotniej konfrontacji z Cracovią mogą być dla Śląska również wydarzenia z poprzedniego sezonu. Wtedy łupem wrocławian w dwumeczu z drużyną z dawnej stolicy Polski padły co prawda cztery punkty, jednak zarówno we Wrocławiu (3:1), jak i przy Kałuży (1:1) Pasy trafiały właśnie po przerwie.
ZIMA NA ANALIZĘ
Niezwykłych emocji dostarczyła także druga połowa, a szczególnie końcówka pierwszego meczu Śląska z Cracovią w trwających rozgrywkach, kiedy 1 sierpnia zespół trenera Magiery pokonał niedawnego zdobywcę Pucharu Polski i Superpucharu 2:1. W stolicy Małopolski do 88. minuty zobaczyliśmy raptem jedną bramkę, która gwarantowała prowadzenie zielono-biało-czerwonym, jednak tuż przed końcem regulaminowego czasu wynik poprawił Erik Exposito, a w doliczonym wrocławian trafieniem kontaktowym postraszył jeszcze Pelle van Amersfoort. Stawką sobotniego meczu na Pilczycach będzie spokojne zakończenie słodko-gorzkiego roku, jednak nierówne połowy już teraz stanowią spory materiał do zimowej analizy dla sztabu Jacka Magiery. 20 straconych goli w drugich częściach to wynik zdecydowanie zbyt wysoki sam w sobie, poraża jednak jeszcze bardziej, gdy zwrócimy uwagę, że wrocławianie łącznie dali sobie wbić 28 bramek.
Początek sobotniego meczu 19. kolejki ekstraklasy Śląsk - Cracovia o godzinie 17:30.