ANALIZA: Karol Niemczycki po zakrętach kariery

ANALIZA: Karol Niemczycki po zakrętach kariery

fot.: Adriana Ficek / SlaskWroclaw.pl

Karol Niemczycki został trzecim letnim wzmocnieniem Śląska Wrocław. 26-latek wraca do Polski po zagranicznych doświadczeniach w Niemczech i Izraelu. Jego transfer może być czymś więcej niż tylko poszerzeniem kadry, bo niewykluczone, że poważnie wpłynie na rywalizację między słupkami.



 

Powrót z drugiego planu

Śląsk sięga po bramkarza dobrze znanego kibicom Ekstraklasy, choć w przypadku Karola Niemczyckiego ostatnie lata trudno opisać jako spokojny marsz naprzód. Był mocny okres w Cracovii, była próba wejścia na niemiecki rynek, był wyjazd do Izraela, a teraz jest powrót do Polski i kontrakt we Wrocławiu.

Niemczycki ma za sobą doświadczenia z Polski, Holandii, Niemiec i Izraela, a do Śląska przychodzi w wieku, w którym bramkarz powinien już dawać konkretną jakość, jednocześnie wciąż mając przed sobą kilka dobrych sezonów.

Sam zawodnik w klubowych mediach zapowiadał, że do zespołu chce wnieść „pewność i doświadczenie”. Z kolei dyrektor sportowy Rafał Grodzicki określił ten transfer jako „bardzo ważny ruch”, który wzmacnia obsadę bramki. Trudno uznać ten ruch za zwykłe uzupełnienie ławki. Niemczycki trafia do Śląska jako bramkarz, który ma podstawy, by myśleć o grze.

Od Krakowa do Ekstraklasy

Niemczycki to bramkarz z krakowskim rodowodem. Pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Garbarni Kraków, później był związany z Cracovią i AP Profi, a bardzo szybko wyjechał do Holandii, gdzie trafił do NAC Breda. Już wtedy jego ścieżka była nieco inna niż u wielu polskich bramkarzy. Zamiast spokojnie przebijać się przez kolejne szczeble w kraju, wcześnie spróbował zagranicy.

Po powrocie do Polski ważnym etapem była Puszcza Niepołomice. To tam zaczął regularnie bronić w seniorskiej piłce, a dobry sezon otworzył mu drogę do Cracovii. W Krakowie wszedł na poziom Ekstraklasy i przez pewien czas był jednym z ciekawszych młodych bramkarzy w lidze. Nieprzypadkowo w sezonie 2022/23 należał do najpewniejszych punktów Pasów, w 33 meczach zachował 11 czystych kont.

Wtedy wydawało się, że jego kariera może pójść bardzo szybko w górę. Jacek Zieliński, gdy w 2023 roku ważyły się losy nowej umowy bramkarza z Cracovią, mówił krótko: „Decyzja należy do Karola”. Ostatecznie Niemczycki wybrał wyjazd. Najpierw była Fortuna Düsseldorf, później Darmstadt 98. Tyle że pobyt w Niemczech nie zapewnił mu najważniejszego elementu w rozwoju bramkarza: rytmu meczowego.

Właśnie dlatego transfer do izraelskiego Ashdod nie był tylko następnym krokiem w karierze, ale także próbą odbudowania swojej pozycji.

Izrael, czyli odbudowa pod ostrzałem

Wypożyczenie do Ashdod w styczniu 2025 roku okazało się dla Niemczyckiego bardzo potrzebne. W sezonie 2024/25 rozegrał 13 meczów ligowych, wszystkie od pierwszej minuty. Wpuścił 15 goli, ale jednocześnie notował średnio 3,2 obrony na mecz i miał skuteczność interwencji na poziomie 73%. To bardzo solidny wynik, szczególnie że mówimy o bramkarzu wracającym do regularnej gry po okresie siedzenia na ławce.

Tamten fragment sezonu przyniósł mu dwa czyste konta, ale ważniejsze było to, co kryło się za liczbami. Niemczycki nie stał w bramce jako obserwator. Musiał pracować, reagować i utrzymywać pełną koncentrację przez długie fragmenty spotkań.

Jeszcze wcześniej, w pojedynczym występie w Pucharze Niemiec dla Darmstadt, miał 5 interwencji i skuteczność obron na poziomie 83%. To oczywiście za mała próbka, by wyciągać wielkie wnioski, ale dobrze pokazuje, że nawet po okresie bez regularnej gry potrafił wejść w mecz i dać drużynie konkret.

Najpełniejszy obraz daje jednak sezon 2025/26. W lidze izraelskiej Niemczycki rozegrał 32 spotkania, uzbierał 2835 minut, obronił 93 strzały i zachował 5 czystych kont. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to liczba straconych bramek. Było ich 60, a więc średnio 1,9 na spotkanie. To dużo. Ale przy bramkarzach sama liczba goli straconych bywa zdradliwa, bo bardzo dużo mówi o jakości całego zespołu, a nie tylko o golkiperze.

Tutaj istotniejszy jest kontekst. Aż 53 z 60 straconych goli padły po strzałach z pola karnego. Do tego 64 z 93 jego obron również dotyczyły uderzeń z pola karnego. Niemczycki przez większość sezonu funkcjonował w drużynie, która dopuszczała rywali do bardzo groźnych sytuacji. To nie był bramkarz komfortowo chroniony przez szczelną obronę. Często musiał naprawiać sytuacje w ostatniej fazie ataku przeciwnika.

Na linii liczby pokazują jedno, wątpliwości drugie

Największym atutem Niemczyckiego z ostatnich miesięcy jest obycie w meczach, w których bramkarz ma dużo pracy. W sezonie 2025/26 notował średnio 2,9 obrony na spotkanie, a w poprzednim izraelskim okresie nawet 3,2. W tym sensie do Śląska trafia bramkarz, który nie jest po prostu „zardzewiały” ani oderwany od regularnej rywalizacji.

Osobnym wątkiem są rzuty karne. W sezonie 2025/26 obronił dwie z ośmiu jedenastek, co nie powinno być podstawą pełnej oceny bramkarza, ale może mieć realne znaczenie. W lidze, w której wiele spotkań rozstrzyga się na styku, taka umiejętność potrafi ważyć sporo.

Warto też zwrócić uwagę na grę na przedpolu. Według dostępnych danych w ostatnim sezonie miał 0,4 udanego wyjścia z bramki na mecz, przy skuteczności 100%. To nie jest ogromna liczba prób, ale jeśli już decydował się ruszyć z linii, robił to skutecznie. Jednym z ciekawszych elementów jego profilu jest łapanie dośrodkowań. Dla Śląska może to być istotne, bo po powrocie do Ekstraklasy Wojskowi będą potrzebowali bramkarza, który potrafi nie tylko reagować na strzały, lecz także uspokajać sytuację w polu karnym.

Są jednak również znaki zapytania. W sezonie 2025/26 skuteczność obron spadła do 61%, a więc była wyraźnie niższa niż w pierwszych miesiącach w Izraelu. Do tego w statystykach pojawiły się 2 błędy prowadzące do gola. Nie są to statystyki, które powinny zamykać temat jego oceny. Pokazują jednak, że Śląsk sprowadza bramkarza nie po sezonie idealnym, lecz po sezonie intensywnym, pełnym pracy i momentów, które mogły go wzmocnić.

Gra nogami pod największą lupą

Jeśli w grze Niemczyckiego można wskazać obszar, który będzie wymagał szczególnej obserwacji, to jest nim rozegranie. W sezonie 2025/26 notował średnio 17,2 celnego podania na mecz przy skuteczności 62%. Własną połowę obsługiwał bardzo dobrze – 91% celności, ale już podania na połowę rywala miały tylko 22% skuteczności. Długie piłki? 4,5 celnego zagrania na mecz, ale tylko 30% celności.

Dla porównania w sezonie 2024/25 w Ashdod wyglądało to lepiej: 18,8 celnego podania na mecz, 67% ogólnej skuteczności i 39% celności długich piłek. Wciąż nie jest to profil golkipera, który wyróżnia się w rozegraniu na tle ligi, ale liczby sugerują, że duże znaczenie mają tu kontekst drużyny, ustawienie partnerów oraz skala presji przy podaniach.

W przypadku Śląska ma to spore znaczenie, bo Michał Szromnik w poprzednim sezonie był w tym elemencie bardzo bezpiecznym wyborem. Zanotował 84% celności podań i 59% skuteczności długich piłek. Jeżeli Wojskowi będą chcieli cierpliwie rozgrywać od tyłu, Szromnik daje więcej spokoju przy pierwszym podaniu. Niemczycki może z kolei zaoferować większą dynamikę na linii, szybszą reakcję i ogranie w meczach, w których bramkarz jest regularnie wystawiany na próbę.

Szromnik kontra Niemczycki

Porównanie z Michałem Szromnikiem jest nieuniknione. To on był podstawowym bramkarzem Śląska w sezonie zakończonym awansem. Rozegrał 33 mecze, wpuścił 47 goli, zanotował 76 obron i zachował 6 czystych kont. Jego skuteczność obron wyniosła 62%.

Niemczycki w ostatnim pełnym sezonie ligowym miał bardzo podobny procent obron – 61%. Najważniejsza różnica dotyczy jednak tego, jak często obaj byli zmuszani do pracy. Szromnik bronił średnio 2,3 strzału na mecz, Niemczycki 2,9. Szromnik tracił 1,4 gola na mecz, Niemczycki 1,9. To na papierze punkt dla obecnego bramkarza Śląska, ale trzeba pamiętać, że Niemczycki funkcjonował w zespole, który dopuszczał przeciwników do większej liczby groźnych uderzeń.

Ciekawie wygląda też aktywność w polu karnym i jego okolicach. Niemczycki miał 7,6 odzyskanej piłki na mecz i 1,6 wybicia. Szromnik odpowiednio 3,9 odzysku i 0,4 wybicia. To pokazuje różnicę w rodzaju zadań. Szromnik częściej uczestniczył w uporządkowanym rozegraniu Śląska, natomiast Niemczycki częściej był zmuszony reagować na sytuacje chaotyczne i trudne do przewidzenia.

Pozostaje jeszcze kwestia błędów. U Szromnika statystyki pokazują 9 błędów prowadzących do strzału. U Niemczyckiego w sezonie 2025/26 nie było błędów prowadzących do strzału, ale były 2 prowadzące bezpośrednio do gola. Nie da się na ich podstawie wyciągnąć prostego wniosku, kto jest wyżej, ale widać, że ta rywalizacja nie będzie jednoznaczna.

Co może przemawiać za Szromnikiem? Spokój w rozegraniu, znajomość zespołu, doświadczenie w Śląsku i solidny sezon zakończony awansem.

Co może przemawiać za Niemczyckim? Wiek, obycie w Ekstraklasie, gra pod dużą presją, większa liczba interwencji, potencjał przy rzutach karnych oraz wyraźniejszy profil bramkarza, który w trudnych momentach potrafi utrzymać zespół przy życiu.

Co Śląsk zyskuje na tym transferze?

Przede wszystkim realną rywalizację. Śląsk po awansie nie mógł sobie pozwolić na sytuację, w której pozycja bramkarza jest obsadzona tylko liczbowo. Potrzebny był ktoś, kto nie założy z góry roli cierpliwego rezerwowego, tylko od początku wejdzie do walki o miejsce w składzie.

Poza samymi liczbami Niemczycki wnosi jeszcze doświadczenie z różnych piłkarskich środowisk. Grał w Holandii, Niemczech i Izraelu, czyli w trzech zupełnie innych kontekstach. Ważnym dodatkiem jest komunikacja. Już w Darmstadt podkreślano, że dobrze funkcjonuje w kilku językach, a dla bramkarza odpowiedzialnego za organizację defensywy to może być realny atut. Bramkarz musi zarządzać obroną, ustawiać partnerów, reagować przy stałych fragmentach i szybko przekazywać informacje.

Sportowo ten ruch ma sens, ale niesie też ze sobą kilka znaków zapytania. Niemczycki nie trafia do Śląska po sezonie łatwym i spokojnym. Odbudował w Izraelu regularność po trudniejszym okresie w Niemczech, ale ostatnie rozgrywki były dla niego bardzo wymagające: z dużą liczbą interwencji i wieloma straconymi bramkami. Śląsk musi więc liczyć, że w lepiej zorganizowanym otoczeniu zobaczy bramkarza bardziej zbliżonego do wersji z Cracovii i pierwszych miesięcy w Ashdod niż zawodnika nieustannie wystawianego na próbę.

Adam Paliszek-Saładyga

Autor

Adam Paliszek-Saładyga

Pochodzę z Oleśnicy. Na co dzień zajmuję się optymalizacją oraz analizą danych, w tym również danych piłkarskich. Poza analizami, które możecie przeczytać na Śląsknecie, jestem związany z piłką kobiecą w strukturach Śląska Wrocław. Ze Śląsknetem współpracuję od lipca 2025 roku, a samemu Śląskowi kibicuję od małolata.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.