Artykuł o menadżerze Śląska
N
IE JEST TRUDNO znaleźć
gabinet Michela Thiriego ,jedynego obcokrajowca pracującego w polskim
futbolu w roli generalnego menedżera klubu.Belg zajmuje największy pokój w budynku klubowym Śląsku,a ponadto „znają go
tam wszyscy ”.Dlatego,że „wszędzie go pełno ”,mówi śmiesznym
akcentem i nosi charakterystyczny,czarny kapelusz.Jak mieliśmy
się później przekonać – nie zdejmuje go nawet przy obiedzie.
–
Niektórzy lokalni dziennikarze
śmieją się z tego kapelusza,ale
mało mnie to obchodzi.Taki
mam styl.Jak mi się znudzi,to
spalę kapelusz i przerzucę się na
czapki z daszkiem,ale na razie
nie wchodzi to w grę.
Kałasznikowy Ptaka
Menedżerem Śląska został latem ubiegłego roku.Wcześniej
pracował jako agent piłkarzy,mając w swojej stajni,między innymi,Tomasza Kłosa ,Marcina
Kuźbę oraz Piotra Włodarczyka .– Każdemu z nich załatwiłem świetny kontrakt w Auxerre.Kuźbą i Kłosem zajmowałem
się przez kilka lat.Z kolei Włodarczykowi wynegocjowałem
w Śląsku najwyższy kontrakt
w polskiej lidze.– chwali się Thiry.– Kiedyś załatwiałem jakiś
transfer dla ŁKS Łódź i pojechałem spotkać się z panem Antonim Ptakiem.Przyjeżdżam pod
jego willę,a tam brama pod napięciem elektrycznym i snajperzy w oknach z wycelowanymi
w moją stronę kałasznikowami.
Myślę sobie – gdzie ja trafiłem??
Wreszcie dali mi w rękę jakąś
przepustkę i dopiero wtedy pozwolili wejść do środka.
Mieszkający na stałe w Liege
Thiry grał zawodowo w piłkę
w Belgii w latach 80-tych,ale tylko na poziomie drugiej ligi.Do
Polski trafił z racji na swoich...
przodków.— Mój dziadek był Polakiem – nazywał się Majchrzak
i mieszkał w Poznaniu.Stąd myślę sobie,że noszący to samo nazwisko obecny prezes Lecha jest
moim krewnym.Muszę się z nim
skontaktować i ustalić,czy nie
mamy wspólnych korzeni,a później może razem zrobimy biznes
– żartuje i dodaje::– Kiedyś jeden z menedżerów,z którym
współpracowałem,powiedział:
stary,znasz język polski,więc
znajdź mi na ich rynku ciekawych zawodników,których można byłoby wypromować na Zachodzie.Od razu pojechałem do
Polski.
Francuz miał zawał
Przez pewien czas Thiry był
doradcą prezesa Stanisława Płokonia w Górniku Zabrze.
– Po
przegranym 1:2 meczu ligowym
z Groclinem Płoskoń poprosił
mnie o ocenę gry zespołu.Powiedziałem,że drużyna jest źle
ustawiona taktycznie i wymieniłem konkretne argumenty.KIlka
minut później prezes kazał przekazać szkoleniowcom Górnika,
Mieczysławowi Broniszewskiemu
i Włodzimierzowi Małowiejskiemu,że mogą już...nie przychodzić do klubu,bo nie mają po
co.Pojechaliśmy do siedziby należącego do Płoskonia Radia
Flash i tam spotkałem się z kilkoma zawodnikami:Andrzejem Bledzewskim,Adamem Kompałą,
Piotrem Gierczakiem oraz Grzegorzem Lekkim.Wyrysowałem
im na tablicy kilka schematów
taktycznych.Trzy dni później
Górnik rozgromił Widzew Łódź
3:0,oczywiście dzięki mojej taktyce.Po meczu Płoskoń zaproponował mi nawet,abym został
nowym trenerem.Ja jednak odpowiedziałem — mam dla ciebie
świetnego fachowca,Francuza
Gerarda Verstraete.Zrób z niego
pierwszego trenera Górnika,
a dla mnie zostaw funkcję menedżera klubu.Płoskoń zgodził się
bez wahania.Wszystko zostało
ustalone – Vestraete zaakceptował warunki kontraktu i miał już
zarezerwowany bilet lotniczy do
Warszawy.Pech jednak chciał,
że w przeddzień wylotu miał...
zawał serca!
Nowym trenerem Górnika został Józef Dankowski ,któremu
dokooptowano koordynatora
w osobie Antoniego Piechniczka .Pozycja Thiry ego z tygodnia
na tydzień słabła.– Piechniczek
zaczął lansować koncepcje taktyczne,które były dobre może trzydzieści lat temu.Przy tym cały
czas mówił o sobie – ja zrobiłem to,
ja wygrałem tamto.Już nie mogłem go słuchać!Ponadto zawistni
Jan Kowalski i Stanisław Oślizło
cały czas szeptali mu do ucha:„Michel jest do dupy ”,„Pozbądź się te-
go faceta ”.Ponadto któregoś dnia
Piechniczek poprosił,abym załatwił dobrego napastnika.Powiedziałem – nie ma sprawy i ściągnąłem do Zabrza podstawowego zawodnika reprezentacji Bośni i Hercegowiny
Emira Granowa.Facet
przyleciał i co się okazało?
Był na jednym treningu,
drugim,trzecim,a Piechniczek nawet nie kwapił się do
tego,aby przyjść i wyrazić swoją
opinię na temat tego chłopaka.
Zdenerwowałem się wtedy nie na
żarty i kazałem Bośniakowi wracać do domu.Później Granow trafił do Realu Oviedo.
To był początek końca przygody
Thiry ego z Górnikiem.Czarę goryczy przelała kłótnia z Płoskoniem.
– Załatwiłem dla Adama Kompały
transfer za milion marek do VFL
Bochum,a ten zaczął się na mnie
wydzierać,że mu wyprzedaję drużynę za pół darmo.Wtedy powiedziałem Płoskoniowi,że nie chcę
mieć z nim nic wspólnego i spakowałem walizki.
Izraelski sukces Belga
Pracę w Śląsku Belg zawdzięcza
dobrym kontaktom z byłym prezesem tego klubu,Januszem Cymankiem .We Wrocławiu byli mu
również wdzięczni,że dwa lata temu sprzedał za 1,2 miliona dolarów Włodarczyka do AJ Auxerre,
co pozwoliło załatać dużą dziurę
w klubowym budżecie.Identycznie wyglądają jego obowiązki teraz,gdy pełni funkcję menedżera
Śląska.Głównym zadaniem Thiry ego jest...sprzedawanie.Na razie największym sukcesem było
wypożyczenie napastnika Remigiusza Jezierskiego do izraelskiego Hapoelu Beer Sheva z opcją
transferu definitywnego za 200 tysięcy dolarów.Kupuje piłkarzy niechętnie.Dlaczego?
– Gdy pytałem o transfer definitywny Krzysztofa Ulatowskiego
wypożyczonego z Inkopaksu,pan
Piotr Pałys zażądał 100 tysięcy euro.To się w głowie nie mieści.100
tysięcy za takiego dzięcioła!Powiem panu szczerze – ja mogę za
Ulatowskiego zapłacić 40 tysięcy
złotych i ani grosza więcej.
„Dzięcioły ” nie mogą kosztować czterech miliardów
starych złotych – mówi
Thiry,dodając:– Ale to nie
jest wina piłkarza,który stara się jak tylko może najlepiej.Przecież oni za drugiego
piłkarza,wypożyczonego do naszego klubu,Krzysztofa Ostrow-
skiego zażyczyli sobie 50 tysięcy
euro.Paranoja!
Thiry chce,aby Śląsk wyszedł
na prostą i powrócił do ekstraklasy.Sam siebie uważa za najważ-
niejszą osobę w klubie.Ważniejszą nawet niż prezes Jan Caliński ,którego – jak twierdzi – sam
wypromował na to stanowisko.
MARCIN HARASIMOWICZ
źródło: Przegląd Sportowy/własne