''Banasik ma problem przez wielkie P'' (OPINIA EKSPERTA)
fot.: radomiak.pl
Śląsk Wrocław w 25. kolejce ekstraklasy, już pod wodzą nowego trenera Piotra Tworka, podejmie Radomiaka Radom. O wiosennym wyhamowaniu beniaminka, nieobecności Filipe Nascimento i pucharowych aspiracjach rozmawiamy z Włodzimierzem Łyżwą, dziennikarzem "Echa Dnia".
Radomiak Radom w poprzedniej kolejce poniósł bolesną porażkę z Pogonią w Szczecinie (0:4), czy tak jak wskazuje wynik to był jego najgorszy mecz od awansu do ekstraklasy?
Myślę, że tak i po spotkaniu bardzo fajnie określił to obrońca Dawid Abramowicz, który przed kamerami telewizyjnymi przyznał, że nie ma co ściemniać, to był najsłabszy mecz w ekstraklasie i mało tego, jeden ze słabszych biorąc pod uwagę też czasy w I lidze. Trener Dariusz Banasik na pomeczowej konferencji także mówił o sromotnej porażce, to był po prostu zdecydowanie najsłabszy mecz Radomiaka od powrotu do ekstraklasy. Dodatkowo jestem troszeczkę sfrustrowany zachowaniem Luizao, który na początku drugiej połowy jeszcze przy wyniku 0:1 został ukarany drugą żółtą kartką, nie podoba mi się, że on w ogóle wyszedł z szatni. Brazylijczyk nie miał prawa pojawić się na boisku od 46. minuty, pojawił się i wiemy jaki był tego efekt.
Trener Banasik z bardzo podobną sytuacją musiał się zmierzyć już wcześniej w tej rundzie, kiedy równie nierozsądnie przeciwko Rakowowi (0:1) grał Thabo Cele, wtedy udało się zdążyć ze zmianą nawet jeszcze w pierwszej połowie. To wszystko pokazuje, jak duże są kłopoty z załataniem dziury po Michale Kapucie, który zimą odszedł do Piasta Gliwice?
Chyba tak, tak jak pan wspomniał reakcja na zachowanie Cele w konfrontacji z wicemistrzem Polski była natychmiastowa, a z Pogonią tego zabrakło. Nie wiem, czemu Luizao tak długo przebywał na boisku, bo przecież poza tą kartką, w pierwszej połowie było już kilka sytuacji, w których mógł zostać ukarany po raz drugi. To jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe, ale wszystko wskazuje na to, że Brazylijczyk w niedzielę przeciwko Śląskowi… znowu wyjdzie w podstawowym składzie. Kaput bardzo dobrze rozumiał filozofię gry tego zespołu jako zawodnik na pozycji numer sześć, teraz wydaje się, że trener Banasik nie może znaleźć odpowiedniego piłkarza do tego miejsca na boisku i nakreślić mu, jak ma się zachowywać. W niedzielę będzie też miał inny bardzo poważny problem…
No właśnie, we Wrocławiu z powodu kartkowej pauzy nie będzie mógł zagrać inny środkowy pomocnik Filipe Nascimento. Nie pomylę się chyba mówiąc, że Radomiak w tym sezonie jest Filipe-zależny?
Problem przez dwa razy duże „P”. Po meczu z Pogonią kilka razy rozmawiałem z trenerem Banasikiem, on mocno zadaje sobie pytanie kim zastąpić nieobecnego Portugalczyka. Wszystko wskazuje na to, że będzie to Daniel Łukasik, natomiast przymiarki są różne i chyba sam szkoleniowiec Radomiaka w tym momencie nie jest jeszcze pewien, jak to będzie wyglądało.
Porażka w Szczecinie była już piątą w tym roku dla beniaminka z Radomia, podczas gdy przez całą rundę jesienną w ekstraklasie zdarzyły się zaledwie dwie. Radomiak niespodziewanie się trochę rozregulował czy jednak po prostu nie zależy mu na żadnych pucharach i gra jak gra, bo chodziło tylko o utrzymanie?
Nie, nie, w klubie o pucharach nie mówi się głośno, natomiast po cichu jak najbardziej się o nich myśli. A jeśli nie o pucharach, to o tym, by bardzo mocno zamieszać drużynom, które są mocniejsze kadrowo i finansowo, jak na przykład Lechii Gdańsk, która przed wyjazdem Radomiaka do Szczecina przegrała przecież na jego terenie 0:2. Trener Banasik mówił zresztą, że wszystko co najgorsze wiosną jest już chyba za jego zespołem i ma nadzieję, że uda się wygrać każdy z pięciu pozostałych spotkań przed własną publicznością, może cztery. Wylicza, że jego drużyna zdobędzie w tym sezonie 53 – 54 punkty (teraz ma 39 – przyp. red.), a taki wynik spokojnie może dać potencjalnie pucharowe 4. miejsce. Nie powiedziałbym, że Radomiak całkowicie odpuścił, a poza tym nie mówmy tylko o chęci startu w pucharach bądź nie, tylko pamiętajmy też o aspekcie finansowym. Każda lokata wyżej na koniec sezonu to większa kasa z praw telewizyjnych. Radomianie nie są żadnym tuzem pod tym względem, każde pół miliona, milion złotych więcej to są dla nich potężne pieniądze.
Pewnie nieprzypadkowo wspomina pan o domowych meczach Radomiaka, bo one zazwyczaj wychodzą doskonale (jedna porażka od maja ubiegłego roku), większe problemy są jednak w tym roku na wyjazdach. Przed porażką w Szczecinie była przecież przegrana 1:3 z Wartą w Grodzisku Wielkopolskim. Dużo straconych bramek, kiepski styl, można mówić o jakiejś przykrej prawidłowości?
Rywalizacja z Wartą też była ciekawa pod względem kontroli nad wydarzeniami boiskowymi, bo do przerwy Radomiak przecież prowadził, a w ciągu ośmiu pierwszych minut po przerwie stracił trzy bramki i przegrał mecz. W Szczecinie do 10. minuty gospodarze stworzyli sobie praktycznie trzy stuprocentowe okazje, objęli też prowadzenie, już wtedy mogło być znacznie wyżej dla Pogoni niż 1:0. Nie wiem z czego to się bierze, bo przecież ani bramkarz ani blok defensywny w sensie personaliów czy taktyki nie zmienił się względem rundy jesiennej. Mówi się jednak, że broni cały zespół, więc może znaczenie mają również inne aspekty, jak na przykład brak wspomnianego wcześniej Kaputa. Można powiedzieć, że on był dla Radomiaka idealny, naprawdę go szkoda, zwłaszcza, że w pięciu ligowych meczach Piasta rozegrał zaledwie 47 minut, chyba nie skorzystał na tych przenosinach.
Pamiętam naszą rozmowę sprzed meczu Śląska w Radomiu jesienią, już wtedy nie szczędził pan pochwał trenerowi Banasikowi, choć ta spektakularna runda Radomiaka dopiero się rozpędzała. Czego nowego dowiedział się pan o opiekunie beniaminka w trakcie tego sezonu?
Ja cały czas wierzę w trenera Banasika i to, że być może już ten niedzielny mecz we Wrocławiu zaowocuje przełamaniem. Oby, bo wiadomo w jakiej sytuacji znajduje się Śląsk, kto wtedy we wrześniu, albo w ogóle przed rozpoczęciem sezonu spodziewałby się, że po 24. kolejce Radomiak będzie miał o trzynaście punktów więcej od wrocławian. Myślę, że przełamanie może nadejść w niedzielę, a jeśli tak się stanie, to napędzi jakąś fajną serię meczów bez porażki, na wzór tej, która w poprzedniej rundzie wywindowała radomian tak wysoko w tabeli ekstraklasy. Wierzę w trenera, bo wykonał już tutaj super robotę i jeszcze trochę ma jej do wykonania, miejsca 4. – 6. mogą być jak najbardziej w zasięgu na zakończenie sezonu.