''Bartoszek przekonuje z każdym meczem'' (OPINIA EKSPERTA)

''Bartoszek przekonuje z każdym meczem'' (OPINIA EKSPERTA)

fot.:

W 9. kolejce ekstraklasy Śląsk Wrocław zagra na własnym stadionie z Wisłą Płock, która kilka dni temu również odpadła z Pucharu Polski. O dysproporcji między meczami domowymi i wyjazdowymi, powrocie Dominika Furmana, a także pracy trenera Macieja Bartoszka rozmawiamy z Michałem Wiśniewskim, redaktorem naczelnym strony portalplock.pl.



 

Wisła Płock w środowy wieczór nie dość, że musiała rozegrać dogrywkę, to odpadła z Pucharu Polski po wyjazdowym meczu z Koroną Kielce (3:4). Czy taki obrót spraw może negatywnie wpłynąć na piłkarzy trenera Macieja Bartoszka przed spotkaniem we Wrocławiu?

Myślę, że odpadnięcie na tak wczesnym etapie PP nigdy nie jest przyjemne dla drużyny z ekstraklasy. Wiadomo było, że Korona jest rewelacją I ligi, liderem tabeli, natomiast zespół z najwyższej klasy rozgrywkowej zawsze powinien być faworytem takiego meczu. Trener Bartoszek dokonał kilku zmian, ale jednak nie sięgnął po bardzo głębokie rezerwy. Raczej dał szansę zawodnikom, którzy jeszcze niedawno byli w pierwszym składzie albo są mocno brani pod uwagę, więc żadnej wielkiej przebudowy nie zobaczyliśmy. Odpadnięcie z Pucharu Polski jest na pewno przykrym rozczarowaniem dla Wisły Płock, zwłaszcza, że zdarza się w najgorszym możliwym scenariuszu, bo po dogrywce na wyjeździe w środowy wieczór, więc już cały kolejny dzień był do wyrzucenia z punktu widzenia mikrocyklu. Moim zdaniem może się to odbić pod względem fizycznym dla niektórych zawodników, zwróćmy też uwagę, że Jakub Rzeźniczak już po kwadransie musiał opuścić boisko z kontuzją. Trudno powiedzieć na ile jest poważna, ale z tego co wiem schodził o własnych siłach, więc chyba nie ma mowy o poważnym urazie. Jak będzie psychicznie, to oczywiście zależy od każdego zawodnika, jest rozczarowanie, ale Wisła Płock powinna się po tym po prostu pozbierać.

W środę trzy bramki w Kielcach i porażka, a w poprzedniej kolejce trzy bramki, czyste konto i pewne zwycięstwo z Jagiellonią Białystok. Wynik ostatniego meczu ligowego Wisły Płock może robić wrażenie – jest trochę na wyrost, bo zespół z Podlasia nie grzeszył formą w defensywie czy jednak trzeba docenić ofensywną siłę Nafciarzy?

Drużyna trenera Bartoszka ma w tym sezonie problemy z grą na wyjeździe (cztery mecze i cztery porażki – przyp. red.), ale u siebie punktuje bardzo regularnie. Czy Jagiellonia sama zrobiła sobie pod górkę? Pewnie tak, bo skład wystawiony przez trenera Ireneusza Mamrota mógł trochę dziwić, a niektórych kibiców z Białegostoku pewnie nawet szokować. Było to zaskakujące, a w kuluarach można było nawet usłyszeć, że ekipa z Podlasia chce przede wszystkim powalczyć we wtorkowym meczu Pucharu Polski z Lechią Gdańsk, co jak wiemy się nie udało (1:3). Natomiast ja też jestem daleki od mówienia, że w poprzedniej kolejce ktoś położył się czy ułatwił zadanie Wiśle Płock. Może pierwsza połowa nie wyglądała jeszcze tak jak powinna wyglądać, Jagiellonia dosyć dobrze się broniła, ale po zmianie stron wystarczyło piętnaście – dwadzieścia minut ofensywnej gry i padły dwie bramki, a trzecią swoim błędem podarował Bartosz Kwiecień. Na pewno trzeba docenić zespół trenera Bartoszka, szczególnie Damiana Warchoła, który imponuje formą, strzela, podaje, to jest naprawdę niesamowite, jak zawodnik z trzecioligowych rezerw Legii Warszawa potrafi się pokazać w ekstraklasie.

Chciałem zapytać również o innego piłkarza, który tego lata dołączył do Wisły Płock, chociaż w tym przypadku mówimy oczywiście o powrocie. Dominik Furman przeciwko Jagiellonii zanotował pierwszą cyferkę, asystę przy jednej z bramek. Jak na razie można oceniać jego grę w tym sezonie – zadowolenie, niedosyt, a może świadomość, że potrzebuje jeszcze trochę czasu?

Myślę, że jest jeszcze za wcześnie, by jednoznacznie ocenić powrót Furmana. Trzeba też wziąć pod uwagę jaką pozycję on sobie wyrobił wcześniej w Płocku, więc kiedy w lipcu potwierdzono jego przenosiny do Wisły, zapanował tutaj wszechobecny entuzjazm. Wiedzieliśmy, że jego losy w Turcji potoczyły się w innym kierunku, niż Dominik sobie życzył – to nie jest tak, że w ogóle nie grał, ale tych występów było niewiele, a on sam w Przeglądzie Sportowym mówił przecież, że dodatkowo był tam traktowany nie do końca tak, jak powinien być. Furman też jest związany z Wisłą Płock, przecież to ten klub dał mu prawdziwą szansę, a pomimo tego, że pewnie mógł liczyć na wiele ofert z ekstraklasy, wybrał powrót. Na początku on fizycznie był nie do końca przygotowany, w grę wchodziły kwestie koronawirusowe, bo przechodził chorobę pod koniec poprzedniego sezonu. W okresie przygotowawczym trenował już z zespołem, natomiast dojście do pełnej sprawności się przeciągało.

Potem zastopowała go nieszczęsna czerwona kartka w meczu przeciwko Piastowi w Gliwicach (3:4), po której został zawieszony przez Komisję Ligi na trzy kolejki.

Ostatnio z Jagiellonią była już jednak bardzo dobra zmiana, naprawdę pozytywne wejście, w środę niestety nie mieliśmy możliwości zobaczyć meczu przeciwko Koronie. Wydaje mi się, że Dominik Furman z tygodnia na tydzień będzie dochodził do swojej optymalnej formy, a wiele wskazuje na to, że jest już blisko. Wiemy jakie ma umiejętności, robienie z niego zawodnika, który tylko kopie piłkę ze stałego fragmentu gry, to jest troszeczkę nieporozumienie, bo ma też inne atuty. Umiejętność rozegrania piłki, zastawienia się, duże doświadczenie. Niedługo znowu może być wartością dodaną do drugiej linii Wisły Płock i na pewno przysporzy trenerowi Bartoszkowi bólu głowy, bo w tym miejscu boiska robi się już naprawdę bardzo bogato. Jest choćby Rafał Wolski, któremu jednak co chwilę przytrafiają się mniejsze lub większe urazy i naprawdę modlimy się, by nic mu się nie działo, bo limit pecha w swojej karierze to wyczerpał już naprawdę dawno temu.

Czy obecny szkoleniowiec zespołu Nafciarzy może w tym sezonie nawiązać do wyników, które kibice w dawnej stolicy Polski pamiętają choćby z kadencji Jerzego Brzęczka? Ostatnio wszystko wydaje się iść w dobrym kierunku, pomimo początku sezonu, który mógł być niepokojący (porażki po 0:1 z mocno rezerwowym składem Legii i Lechią).

Myślę, że Maciej Bartoszek z każdym kolejnym meczem przekonuje do siebie bardziej. Przyznam, że pojawił się moment zwątpienia, bo właśnie wspominana porażka przy Łazienkowskiej była dosyć wstydliwa, coś takiego nie powinno się przydarzyć. To była jednak 1. kolejka, później kolejny wyjazd i w trzecim meczu udało się wygrać w Płocku z Radomiakiem (1:0), który jak się okazuje wcale nie jest taką słabą drużyną, jak niektórzy mogli sądzić przed sezonem. Dorobek punktowy na pewno może być zadowalający, przede wszystkim trener Bartoszek doprowadził do tego, że drużyna wygrywa u siebie, co jest moim zdaniem najważniejsze (ostatnia domowa porażka Wisły Płock miała miejsce w kwietniu – przyp. red.). Cały czas musi jednak pracować nad tym jak zespół gra na obcych stadionach, ciężko powiedzieć z czego wynika taka dysproporcja w punktowaniu, nie ma na to jasnej recepty.

Przy okazji ostatniego ligowego wyjazdu była wpadka w Łęcznej (2:3).

Wpadka, która boli, bo beniaminek to przecież jedna z najsłabszych drużyn w stawce i wydawało się, że wygrana tam pchnęłaby już Wisłę na zupełnie nowe tory. Wcześniej były przecież efektowna wygrana 4:0 z Zagłębiem, remis 1:1 z zawsze mocnym Rakowem, przy zwycięstwie z Górnikiem zrobiłaby się już naprawdę fajna seria. Pomimo prowadzenia 2:0 po golu na początku drugiej połowy, w Łęcznej skończyło się jednak 2:3. Dobrze jednak, że zespół szybko pozytywnie zareagował w rywalizacji z Jagiellonią. Trudno przewidzieć, czy Maciej Bartoszek jest już docelowym trenerem tego zespołu, czy może grać tak, jak za Jerzego Brzęczka, gdy na koniec sezonu było 5. miejsce, zawsze trzeba mierzyć siły na zamiary. Szkoleniowiec Wisły Płock cały czas próbuje poukładać swój zespół, w ostatnich dniach okienka dołączył jeszcze Jorginho, czyli skrzydłowy, który może pozwolić grać trochę innym systemem niż z wahadłami. Drużyna z Mazowsza ciągle jest pewnego rodzaju placem budowy i myślę, że na większe podsumowania potrzebujemy jeszcze trzy – cztery kolejki, może do listopadowej przerwy reprezentacyjnej.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.