Barylski: Przez brak meczów treningi są rozbite (WYWIAD cz.1)
fot.: Krystyna Pączkowska/slaskwroclaw.pl
Jak przebiegają przygotowania do meczu z Lechią Gdańsk? Jaka jest sytuacja zdrowotna Śląska? Kto zastąpi Dino Stigleca na lewej obronie? M.in. o tym przeczytacie w pierwszej części rozmowy z Pawłem Barylskim, asystentem trenera Vitezslava Lavicki.
Jak wyglądała praca Śląska w minionym tygodniu?
Po meczu z Jagiellonią mieliśmy dwa dni wolne, czyli niedzielę i poniedziałek. We wtorek była praca indywidualna, którą rozpisał trener Michał Polczyk (specjalista od przygotowania motorycznego - przyp.red.). Od środy były zajęcia zespołowe, w piątek rozegraliśmy wewnętrzny sparing. Trener Lavicka w trakcie przerwy na reprezentację często tak cykl układa.
Ten cykl treningowy przez brak meczów jest rozbity i to jest dla wszystkich zespołów, które nie grają w ten weekend w Pucharze Polski, problem. Gramy jeden mecz, za chwilę przerwa, to trochę jak w lekkiej atletyce, w której przygotowania są pod jedno wydarzenie. Dlatego musimy mądrze trenować, żeby trafić w punkt z formą i nie przesadzić z obciążeniami, bo tendencje są takie, że zawsze człowiek chce “dołożyć”.
Taki prawdziwy mecz towarzyski mógłby być chyba bardziej pożyteczny.
Rozważaliśmy taką opcję, była szansa zagrać z Miedzią Legnica, ale biorąc pod uwagę obecną sytuację epidemiologiczną, zdecydowaliśmy, że bezpieczniej będzie z tego pomysłu zrezygnować. Szkoda, że nie było też w ten weekend meczu rezerw, bo na pewno kilku zawodników z pierwszego zespołu by w nim zagrało. Te spotkania wewnętrzne są jednak na dobrym poziomie, są intensywne, wygląda to dużo lepiej niż tuż po przyjściu trenera Lavicki, po prostu rywalizacja jest większa. Zawodnicy też zrozumieli, że oczekiwania są takie, żeby to nie była jakaś tam gierka, tylko poważny pojedynek. I w tym piątkowym sparingu było to widać, kilka agresywnych starć się pojawiło. To świadczy o tym, że zawodnicy walczą o miejsce na boisku, ale też o miejsce w kadrze meczowej.
Jak pan ocenia przydatność tego piątkowego sparingu w kontekście meczu z Lechią?
Był bardzo przydatny, bo był intensywny, szczególnie podobać się mogły momenty przejścia z ataku do obrony i na odwrót. Z punktu widzenia taktycznego, spotkanie było bardzo pożyteczne, fizycznie też zawodnicy solidnie popracowali. Tego wymagamy od piłkarzy.
Jakie macie plany na kolejny tydzień?
Postanowiliśmy dać zawodnikom cały weekend wolny, na poniedziałek mają rozpisane treningi indywidualne, na zajęciach grupowych spotykamy się we wtorek. To będzie taki standardowy mikrocykl przed meczem.
Jak wygląda sytuacja zdrowotna w zespole?
Wojtek Golla, Krzysiek Mączyński i Waldek Sobota mieli zajęcia indywidualne przez lekkie problemy zdrowotne. Nie chcieliśmy ich obciążać, dostali trochę czasu na dojście do siebie, nie brali udziału w tym piątkowym sparingu. Cała trójka miała zajęcia z trenerem Polczykiem, także z piłkami. Dla nich to były dobre zajęcia, nie chcieliśmy ich niepotrzebnie narażać. Niedysponowani są też Konrad Poprawa, Adrian Łyszczarz, Mateusz Maćkowiak, Patryk Janasik i Marcell Zylla.
Jak wygląda sytuacja tych trzech ostatnich?
Z Patrykiem niestety sytuacja jest skomplikowana, problemem jest mięsień czworogłowy, którego uraz cały czas się odnawia. Patryk próbował wracać do treningów, wydawało się, że już wszystko jest w porządku, ale niestety mięsień za każdym razem dawał o sobie znać. Dużo różnych specjalistów robiło już diagnozy, była teoria, że to może być “od kręgosłupa” lub że sytuacja może być związana z nierównym balansem ciała między prawą a lewą stroną.
Szkoda, bo to bardzo fajny chłopak, który dobrze pokazał się w meczu pucharowym w Łodzi. Rozegrał też dobry sezon w Odrze Opole. Może być tak, że do końca roku nie da rady zagrać żadnego spotkania, ale tu szczegółowo musieliby się wypowiedzieć lekarze i fizjoterapeuci. Szukamy ciągle przyczyny tego urazu i mam nadzieję, że go znajdziemy, bo to bardzo dobry, odważny zawodnik, szukający gry do przodu.
Pozytywne jest to, że Guillermo Cotugno jest już do naszej dyspozycji, zagrał dwa pełne mecze w rezerwach i to cieszy, podobnie jak bardzo dobra dyspozycji Piotrka Celebana.
Mateusz też miał problemy mięśniowe, w treningu indywidualnym wszystko było w porządku, ale po zajęciach zespołowych okazało się, że jednak jeszcze trochę musi popracować z fizjoterapeutami i obecnie nie jest gotowy do gry.
Marcel w meczu z Jagiellonią skręcił staw skokowy i obecnie pracuje z fizjoterapeutami, ale wygląda to dużo lepiej, już w czwartek wykonywał pracę manualną na boisku. Na pewno to nie jest tak poważny przypadek jak ostatnia kontuzja Sebastiana Bergiera.
To Cotugno zastąpi pauzującego za kartki Dino Stigleca na lewej obronie?
Jest jedną z opcji (uśmiech). Mamy trzech kandydatów, oprócz “Toto” bierzemy pod uwagę jeszcze Mariusza Pawelca i Marka Tamasa, którego przetestowaliśmy na tej pozycji w piątkowym sparingu. Decyzji jeszcze nie podjęliśmy.
