Bez polotu, bez pomysłu. Unia - Śląsk 2:0 (1:0)

Kibice z Janikowa z niecierpliwością czekali na pierwsze zwycięstwo ich pupili w II lidze. Piłkarzom beniaminka sztuka ta nie udała się w pierwszych 6 meczach, wreszcie jednak osiągnęli upragniony sukces. Niestety wyższość Unii na murawie musiała uznać drużyna Śląska. Znów dobrą partię rozegrał Radosław Janukiewicz, który kilkoma interwencjami uratował WKS przed stratą kolejnych goli. Po raz pierwszy po kontuzji w pierwszym zespole zagrał Krzysztof Wołczek. Trener Lubos Kubik nie mógł skorzystać z usług Rafała Naskręta i Krzysztofa Ostrowskiego, którzy z powodu chroby zostali we Wrocławiu. Gospodarze rozpoczęli mecz bez respektu dla Śląska. Na bramkę Janukiewicza uderzali Nowosielski i Jarmóż, jednak zabrakło im precyzji. Wrocławianie mieli problemy ze skonstruowaniem składnej akcji, bowiem rywale uważnie grali w defensywie. Kluczowa akcja meczu miała miejsce w 25 minucie. Z rzutu rożnego dośrodkował Jarmóż, w polu karnym Chrobot nie upilnował Rasicia, a ten strzałem głową wyprowadził Unię na prowadzenie. Po stracie bramki inicjatywę przejęli piłkarze Śląska. Wrocławianie zmuszeni zostali jednak do rozgrywania ataku pozycyjnego, a rywale zadowoleni z prowadzenia skupili się na niedopuszczenia zawodników WKS-u w pobliże własnej bramki. Zaskoczyć golkipera z Janikowa próbowali m.in. Ulatowski, Kosztowniak i Szewczuk, jednak w pierwszej połowie więcej goli nie padło.
Druga polowa rozpoczęła się emocjonująco. W 49 minucie Rasic zauważył wysuniętego Janukiewicza i próbował zaskoczyć go strzałem z daleka. Golkiper nie dał się jednak przelobować i sparował futbolówkę. Chwilę później gorąco robiło się pod bramką strzeżoną przez Ciesielskiego, ale strzał Ulatowskiego nie mógł go zaskoczyć. W odpowiedzi dwukrotnie w dobrej sytuacji znalazł się Nowosielski, jednak za każdym razem obrońcy WKS-u zdołali wyłuskać mu piłkę. Z czasem przewagę optyczną osiągnęli wrocławianie, jednak brakowało im skutecznego wykończenia akcji. Uderzać na bramkę próbowali Sztylka, Szewczuk, Dudek i Chrobot, ale szczęście sprzyjało golkiperowi Unii. Ofensywne ustawienie Śląska spowodowało, że podopieczni trenera Kubika narażenie byli na kontry. W 83 minucie po takiej właśnie akcji Nowosielski i Kretkowski mieli przed sobą tylko Janukiewicza, jednak górą okazał się wrocławski bramkarz. Kilka minut później bliski wyrównania był Szewczuk, ale piłkę po jego silnym strzale zdołał złapać Ciesielski. Chwilę później futbolówka jednak po raz drugi zatrzepotała w siatce. Piłka po prostopadłym podaniu trafiła do Nowosielskiego, a ten nie zmarnował okazji i przypieczętował zwycięstwo swojego zespołu.
Unia Janikowo - Śląsk Wrocław 2:0 (1:0)
1:0 - 25' Rasic
2:0 - 89' Nowosielski
Unia: Ciesielski - Kamrowski, Drajer
, Ciesielski, Niedbała (68' Witkowski), Nowosielski, Krętkowski, Morou
(77' Glanowski), Pawlak
, Jarmuż, Rasic.
Śląsk: Janukiewicz - Sztylka, Solarz
, Ignasiak, Dudek, Chrobot
, Wan, Wołczek (71' Hajdamowicz), Kosztowniak (60' Rosiński), Szewczuk
, Ulatowski.
Sędziował: Grzegorz Stęchły (Jarosław)
Widzów: 3000.
źródło: własne
