Bez przebudzenia: Śląsk – Korona 1:1

Śląsk wiosną nadal pozostaje bez zwycięstwa. Tym razem wrocławianie przed własną publicznością zremisowali z Koroną Kielce, a egzekutorami w obu zespołach po raz kolejny okazali się defensorzy: Piotr Celeban i Pavol Stano. Gdyby nie fakt, że podopieczni Ryszarda Tarasiewicza sporą część meczu grali w przewadze jednego zawodnika, mogłoby być krucho. Choć nieciekawie jest już teraz – przed Śląskiem trudne spotkania, a gra zespołu nie daje ani satysfakcji, ani punktów. WKS w tabeli wiosny jest już ostatni. Na przedmeczowej rozgrzewce awizowanemu do gry w pierwszym składzie Sebastianowi Dudkowi odnowił się uraz, więc w ostatniej chwili do jedenastki wskoczył także nie w pełni sprawny Piotr Ćwielong. Oznaczało to, że na ławce rezerwowych Śląska zasiądzie tylko dwóch graczy z pola – Ulatowski i Łudziński. Z kolei w składzie Korony zabrakło miejsca dla Ediego, etatowego wykonawcy stałych fragmentów gry.
Pierwsza połowa pokazała jednak, że nie tylko Brazylijczyk jest w szeregach gości dobry w tym elemencie piłkarskiego rzemiosła. W 26 minucie Paweł Kaczmarek dośrodkował z rzutu wolnego, a stojący w polu karnym Pavol Stano uderzeniem głową po koźle pokonał Mariana Kelemena. Gospodarze najwidoczniej zapomnieli, że Słowak zdobył wiosną w ten sposób już dwie bramki. Tym razem po prostu skopiował swój wyczyn, choć z podziękowaniami za asystę podbiegł już do innego kolegi.
A gra wrocławskiej drużyny wyglądała tak, jak w poprzednich spotkaniach. Na boisku dominowała Korona, a schowani na własnej połowie piłkarze WKS-u nie potrafili przeprowadzić składnej akcji. Z pomocą przyszedł złocisto-krwisty Artur Jędrzejczyk. W młodym obrońcy kielczan krew musiała się zagotować, bo równo z ziemią ciął najpierw Wołczka, a później Ćwielonga. W efekcie ujrzał dwie żółte kartki, w konsekwencji czerwoną, i osłabił swój zespół. Szkoleniowiec Korony zareagował błyskawicznie – z placu gry zdjął pomocnika Grzegorza Lecha, a wprowadził obrońcę Jacka Markiewicza.
Przewaga liczebna pobudziła wrocławian, lecz zarazem podrażniła gości. Na bramkę Śląska odważnie ruszył Paweł Sobolewski, odegrał do Marcina Tataja, który obrócił się z Pawelcem na plecach i strzelił po długim rogu. Nadzieję na korzystny wynik przedłużyła dobra interwencja Kelemena. Pierwszy groźny strzał, choć niecelny, w wykonaniu zielono-biało-czerwonych oglądaliśmy tuż przed przerwą. Z dystansu spróbował Dariusz Sztylka.
Wynik wymusił na Ryszardzie Tarasiewiczu zmiany. Na ławce posucha, więc trener Śląska ograniczył się do zmian taktycznych. I tak z defensywy do ataku przesunięty został Tomasz Szewczuk, a wycofany z drugiej linii Sztylka. Napór wrocławian po zmianie stron został szybko wynagrodzony. Mila odegrał z wolnego do Łukasiewicza, który uderzył na bramkę Małkowskiego. Piłka odbiła się jednak od muru, trafiła do Łukasza Madeja, a prawoskrzydłowy wbij ją ostro na piąty metr, gdzie stał nieobstawiony Piotr Celeban i po raz drugi tej wiosny przy Oporowskiej wyręczył swych kolegów z ofensywy.
Gdy wydawało się, że teraz wrocławianie złapią wiatr w żagle, siły się wyrównały. Sotirović nieodpowiedzialnie wyciął Stano i musiał udać się do szatni. Kielczanie wyczuli swoją szansę, a trener Sasal szalał przy linii bocznej i wdał się nawet w pyskówkę z Madejem. Jego podopieczni mogli gospodarzy skarcić – groźnie uderzał Mijajlović, a po strzale Wilka Kelemena wyręczył jeden z wrocławskich defensorów. Szczęście Śląskowi dopisało także, gdy goście w doliczonym czasie wykonywali rzut różny. Słowacki golkiper WKS-u mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem, a ta fartownie minęła jego bramkę. Śląsk bez liczebnej przewagi nie potrafił przebić się przez szczelną defensywę Korony, słabo zaprezentował się lider wrocławian Sebastian Mila. Szkoda, że dziś w rozegraniu nie mógł go wspomóc kontuzjowany Dudek.
Śląsk Wrocław – Korona Kielce 1:1 (0:1)
Strzelcy: Piotr Celeban 52’ - Pavol Stano 26’
Śląsk: Kelemen – Szewczuk, Celeban, Pawelec, Wołczek, Madej, Sztylka, Ćwielong (82. Ulatowski), Łukasiewicz, Mila, Sotirović
Korona: Małkowski – Jędrzejczyk, Hernani, Stano, Mijailović, Sobolewski, Wilk, Vuković, Lech (40. Markiewicz), Kaczmarek, Tataj (46. Zieliński, 80. Kiełb)
Żółte kartki: Ćwielong, Madej – Jędrzejczyk, Markiewicz
Czerwona kartka: Vuk Sotirović (za faul na Stano) - 68’ - Artur Jędrzejczyk (za drugą żółtą) – 36’
Sędziował: Marcin Borski (Warszawa)
Widzów: 5000