BKS Bolesławiec - Śląsk II Wrocław 0:0


Każda passa kiedyś się kończy. Seria kolejnych wiosennych zwycięstw Śląska II zakończyła się w Bolesławcu. Mimo, że w meczu z BKS-em nie padł ani jeden gol, to emocji przez 90 minut nie brakowało. Szkoda tylko, że podobnie jak jesienią do poziomu piłkarzy nie dostosował się arbiter meczu. Podopieczni trenera Wiesława Urycza ambitnie walczyli o komplet punktów, jednak zabrakło trochę szczęścia – w pierwszej połowie piłka po strzale Bilińskiego trafiła w słupek, a w drugiej części meczu futbolówka nawet wpadła do siatki, jednak sędzia uznał, że Rusinek pomagał sobie ręką, choć asystent niczego takiego nie sygnalizował. Arbiter główny był negatywnym bohaterem spotkania, a denerwujący się jego poczynaniami piłkarze Śląska otrzymali kilka żółtych kartek za zbyt głośne komentarze jego kontrowersyjnych decyzji. Wrocławianie nie cieszyliby się jednak nawet z remisu, gdyby nie fenomenalna dyspozycja Wojciecha Kaczmarka, który wygrywał pojedynki z bolesławieckimi napastnikami i odbijał piłki w nieprawdopodobnych sytuacjach. Mimo braku wygranej WKS utrzymał 3 pozycję w tabeli, bowiem porażek doznało Motobi i Górnik/Zagłębie, zwiększyła się jednak strata do liderującego Orła, który rozgromił 8:0 Prochowiczankę. W spotkaniu nie mogli wystąpić pauzujacy za żółte kartki Tadeusz Socha, a także kontuzjowani Bogddan Gul i Robert Rosiński. Szkoda zwłaszcza absencji kreatywnych pomocnków, którzy mogliby zwiększyć siłę ofensywną drużyny.


 

Drużyna kierowana przez grającego trenera Marcina Cilińskiego, który w sezonie 1997/98 reprezentował barwy Śląska, od pierwszych minut zagrała odważnie i bez kompleksów. Kto wie jak potoczyłyby się losy meczu, gdyby w doskonałej sytuacji w 5 minucie lepiej zachował się Biliński i piłka zamiast w słupek trafiła do siatki. Wrocławianie od początku spotkania mieli duże problemy z powstrzymaniem niewysokiego Marcina Potyszki, który jako pierwszy zagroził bramce Kaczmarka - w 8 minucie piłka po jego uderzeniu poszybowała nad poprzeczką. Gospodarze z minuty na minutę grali coraz lepiej, a strzelać próbowali Hebda i Jasiński. W 18 minucie z piłką minął się Rudolf, dopadł do niej Potyszka, ale kapitalną interwencją popisał się Kaczmarek i złapał futbolówkę po uderzeniu pomocnika BKS-u. Wrocławianie odpowiedzieli akcją Pędzicha z Ilowem-Gołąbem, jednak po chwili znów gorąco było pod bramką WKS-u. Najpierw po uderzeniu Potyszki z 16 metrów Kaczmarek z najwyższym trudem wybił piłkę na rzut rożny, a po kilku minutach udało mu się przenieść futbolówkę nad poprzeczką po zaskakującym uderzeniu Cilińskiego z 30 metrów. Przed przerwą jeszcze raz szczęścia próbował Potyszka, ale bramkarz Śląska bronił jak w transie. Druga połowa rozpoczęła się od ataków Śląska, a w 61 minucie bliski szczęścia był Witkowski (dośrodkowanie Rusinka). Duże ożywienie w ofensywie wprowadził Gawron, ale gospodarze nie zadowolili się bezbramkowym remisem i także groźnie atakowali. Wreszcie w 68 minucie piłka wpadła do siatki BKS-u. Radość wrocławian okazała się jednak przedwczesna. Zawodnicy Śląska zaczęli już wracać na własną połowę, by gospodarze mogli wznowić grę od środka boiska, gdy tymczasem sędzia dopatrzył się pomocy sobie ręką przez Rusinka i odgwizdał rzut wolny dla zespołu z Bolesławca, czym wprawił w osłupienie wrocławian. Szkoda, że arbiter główny nie mógł się zdecydować czy ufa swoim asystentom (tak pewnie było gdy biegał tyłem do akcji i spoglądał w zupełnie inną stronę, niż była piłka), czy też sam jest najlepszą wyrocznią (gdy kilkukrotnie nie przychylał się do decyzji asystentów, tak jak to miało miejsce przy nie uznanej bramce, kiedy asystent nie sygnalizował zagrania ręką). Końcówka meczu to obustronne próby zdobycia decydującej bramki. Nieliczni kibice zgromadzeni na stadionie w Bolesławcu byli świadkami wielkiej woli walki piłkarzy obu drużyn. Wrocławianie mieli problemy ze skonstruowaniem groźnej akcji, a próbując grać ofensywnie i popełniając starty nadziewali się na kontry rywali. W 72 minucie Kaczmarek wygrał pojedynek sam na sam z Markowskim, a 10 minut później kolejną stuprocentową okazję zmarnował Jasiński – ponownie golkiper Śląska był górą i mecz zakończył się podziałem punktów. W sobotę podopieczni trenera Wiesława Urycza wyjadą do Świdnicy, by zmierzyć się z Polonią/Spartą.

BKS Bolesławiec – Śląsk II Wrocław 0:0



BKS: Przykłota – Nitarski, Demczar, Markowski, Kumoś – Banaszek, Ciliński (77’ Krzywonos), Potyszka, Hebda (66’ Juszczak) – Jasiński (89’ Szajwaj), Markowski.



Śląsk: W. Kaczmarek – Pędzich, Okrojek (60’ Gawron), Ignasiak, Rudolf – Rusinek, Mróz (89’ K. Kaczmarek), Woźniak, Witkowski – Biliński (87’ Kaźmierczak), Ilków-Gołąb (46’ Tarasiewicz).

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.