Blamaż w Warszawie: Polonia - Śląsk 5:1 (3:0)

src=http://www.slasknet.com/herby/male/polonia.gif align=left>Zespół Śląska jechał do stolicy podbudowany zwycięstwem w ostatniej kolejce z Górnikiem Polkowice. Autokar z drużyną WKS-u wyjechał z Wrocławia już w piątek, by zawodnicy mieli komfortowe warunki przygotowania się do tego spotkania. Polonia przed tą potyczką zajmowała przedostatnią pozycję w tabeli z dorobkiem 3 punktów (ciąży na nich kara odjęcia 6 oczek za nieprawidłowości licencyjne). Warszawianie wygrali tylko 2 mecze i wydawało się, że podopieczni Lubosa Kubika będą w stanie powalczyć w Stolicy nawet o zwycięstwo. Niestety rzeczywistość brutalnie zweryfikowała plany o zdobyczy punktowej Śląska. Radosław Janukiewicz musiał aż 5 razy wyjmować piłkę z siatki, a wrocławianie byli w stanie tylko raz zmusić do kapitulacji bramkarza gospodarzy. Po raz ostatni Śląsk stracił 5 goli w meczu ligowym 3,5 roku temu - z Arką Gdynia na Oporowskiej. Natomiast na wyjeździe ostatnio 5 goli zaaplikował Śląskowi ŁKS Łódź 9 lat temu. Po powrocie do Wrocławia trenerzy Kubik i Podbrożny złożyli rezygnacje.


 

Wrocławianom znów zabrakło koncentracji na początku spotkania i zanim piłkarze otrząsnęli się, już przegrywali 0:2. Pierwsza groźna akcja „Czarnych koszul” dała im prowadzenie. Citko zmylił obrońców i strzelił nie do obrony. W 16 minucie Gołoś odegrał do Citki, a ten po raz drugi precyzyjnie uderzył na bramkę i piłka zatrzepotała w siatce. Wrocławianie mieli olbrzymie problemy ze skonstruowaniem składnej akcji, tymczasem rywale grali jak z nut. W 40 minucie fatalnie w polu karnym zachował się Andrzej Igansiak, który zagrał piłkę ręką i arbiter podyktował rzut karny. Z 11 metrów pewnie uderzył Kosmalski i WKS przegrywał już 0:3. Piłkarze Śląska nie stwarzali prawie żadnego zagrożenia pod bramką Simunicia. Jedyny groźny strzał w pierwszej połowie oddał w 37 minucie Robert Szczot, ale golkiper zdołał wybić futbolówkę na rzut rożny.



W przerwie w zespole Śląska nastąpiły dwie zmiany: Sourek zastąpił Ignasiaka, a Ilków-Gołąb Kowala. Nowy napastnik mógł odmienić losy meczu, ale piłka po jego strzale głową w 52 minucie (dośrodkowanie Ostrowskiego) trafiła w słupek. Początek drugiej połowy to okres dobrej gry wrocławian. W 56 minucie Szewczuk z prawej strony zagrał wzdłuż linii pola karnego do Dudka, a ten silnym strzałem zdobył honorową bramkę dla Śląska. Wrocławianie poszli za ciosem i kilka minut później oko w oko z golkiperem stanął Szczot, ale przegrał pojedynek. Poloniści wytrzymali napór WKS-u i zadali decydujący cios. W 71 minucie na bramkę uderzył Tataj, piłka trafiła pod nogi Kosmalskiego, a ten dopełnił formalności. Gol ten zupełnie załamał wrocławian. Chwilę później Ekwueme zagrał do Tataja, a ten nie zmarnował okazji i ustalił wynik meczu. Wrocławianie ambitnie starali się zmniejszyć starty. Bliski szczęścia był Sourek (z rzutu wolnego z 25 metrów) oraz Sztylka (strzał głową po dośrodkowaniu Dudka), ale Simunić nie dał się zaskoczyć.


Polonia Warszawa - Śląsk Wrocław 5:1 (3:0)


Bramki: Citko 3', 16', Kosmalski 41' (k.), 71, Tataj 73’ - Dudek 56'


Polonia: Simunić - Hucika, Udarević, Moryc, K.Bąk, Gołoś, Piątek (86' Bartoszewicz), Citko (75' Mąka), Ekwueme, Tataj, Kosmalski (83' Olszar)



Śląsk : Janukiewicz - Wołczek, Ignasiak (46' Sourek), Solarz, Ostrowski, Sztylka, S.Dudek, Ulatowski (58' Wan), Szczot, Szewczuk, Kowal (46' Ilków-Gołąb)



Żółte kartki: Gołoś - Solarz, Szczot


Sędzia: Jacek Walczyński (Lublin)


Widzów: 2500

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.