Bohater z Lubina odpiera zarzuty

Piłkarzem Meczu z Zagłębiem Lubin został Sebastian Mila, który uzyskał 59% głosów. Na podium jak zwykle nie zabrakło Mariana Kelemena (19%). Doceniony został także Piotr Ćwielong (6%), który uplasował się na trzecim miejscu. Poniżej prezentujemy wywiad z Milą, którego bramka pozwoliła Śląskowi wywalczyć w Lubinie jeden punkt.

Zostałeś wybrany Piłkarzem Meczu z Zagłębiem. Mimo tego niektórzy zarzucają ci, że nie prezentujesz się obecnie tak dobrze, jak dawniej. Też czujesz, że nie jesteś w optymalnej dyspozycji?

Nie. Ci, co wyrażają takie opinie, nie znają się na piłce. Niestety, przykro mi to mówić, ale taka jest prawda. Wiele czynników składa się na formę piłkarza, ale nie można zawodnika, który grał kiedyś w reprezentacji i przychodził z pewnym statusem do klubu, oceniać po każdym meczu. Trzeba rozliczać wszystkich piłkarzy, wszyscy muszą ciągnąć drużynę do przodu.


 

Niektórzy piłkarze Śląska jeździli już na reprezentację. Nie może być tak, że Mila cały czas będzie tą postacią, która decyduje o grze zespołu. Bo wtedy nasz futbol nie będzie wyglądał za dobrze. Mam nadzieję, że za dwa lub trzy lata Mila będzie jednym z wielu elementów wielkiej drużyny Śląska. A wracając do wyborów Piłkarza Meczu, to chciałbym podziękować tym wszystkim, którzy na mnie głosowali. Doceniam to wyróżnienie. Cieszę się, gdy kibice są zadowoleni z mojej postawy. Zrobię wszystko, żeby tak było cały czas.

Strzeliłeś w Lubinie swoją pierwszą bramkę tej wiosny.

Pozytywnie wpłynęła na moją dyspozycję. Poczułem się szczęśliwszym człowiekiem. Cieszą mnie dowody sympatii kibiców, gdy spotykam ich na ulicy i gratulują mi tego gola. Jest to fajne – motywuje mnie i nakręca przed kolejnymi meczami, by w nich również strzelać ważne bramki.

Śląsk do meczu w Lubinie przez długi czas nie potrafił zdobyć gola z dystansu.

To była poniekąd odpowiedź na pytania dotyczące tego, czy nie za mało strzelamy z dystansu. Myślę, że to pomoże nam w pewnym sensie się odblokować i pokaże nam, że możemy takie gole zdobywać. Nie tylko po akcjach oskrzydlających, ale także ze środka pola po uderzeniu. Fajnie, że udało nam się teraz strzelić.

W spotkaniu z Lechem drużynie nie pomożesz z powodu pauzy za czwartą żółtą kartkę.

Szkoda. Od ośmiu meczów grałem z trzema kartkami na koncie i to na mnie ciążyło. Lech to klasowa drużyna i fajnie byłoby zagrać, ale czasami tak bywa. Gdybym miał wybierać, czy wolę zagrać z Zagłębiem czy z Lechem, to wybrałbym Zagłębie.

Teraz odpoczniesz i wrócisz na najważniejsze mecze, z pozornie łatwiejszymi rywalami, ale walczącymi o utrzymanie.

Chciałem rozegrać wszystkie mecze do końca sezonu, bo jest ich naprawdę mało. Nie grało mi się jednak dotychczas łatwo, bo te kartki siedziały mi w głowie. Chciałem zagrać i z Ruchem, i z Wisłą, i z Bełchatowem, nie wyobrażałem sobie, żeby nie zagrać w derbach. Tak samo z Lechem, ale niestety dostałem teraz czwartą kartkę. Uważam, że nie zasłużyłem na nią, bo to nie był faul na kartkę. Trudno, muszę pauzować i czekam na kolejny mecz, w którym będę mógł wystąpić.

Zgodzisz się z tym, że Śląsk będzie teraz rozdawał karty, bo zagra z zespołami, które bronią się przed spadkiem, czyli Odrą, Piastem i Arką. Wasza ewentualna wygrana może spowodować spadek którejś z tych drużyn.

Rzeczywiście, porażka może jedną z tych drużyn oddalić od utrzymania. Chociaż w dole tabeli są tak małe różnice punktowe, że porażka w jednym meczu i zwycięstwo w innym, mogą dać pozostanie w lidze. Walka o utrzymanie będzie się toczyła do ostatniej kolejki.

A spoglądacie jeszcze w dół tabeli z myślą o sobie? Rozegraliście dobre mecze wyjazdowe w Chorzowie i w Lubinie, ale nadal macie małą przewagę nad strefą spadkową. Liczycie punkty?

Nie liczyliśmy tych punktów i chyba już nie będziemy. Jeśli ktoś widzi jak gra Śląsk, który zdobywa punkty na wyjeździe z takimi zespołami jak Legia i Ruch, to wie, że ta drużyna nie może spaść z ligi. Nie możemy popadać w paranoję i spekulować, że powinniśmy spaść lub że jesteśmy poważnie zagrożeni. OK, nie wygrywamy. To nas boli i przyjmujemy na siebie tę krytykę. Niestety, taki jest futbol. Mam nadzieję, że szybko się otrząśniemy i utniemy wszelkie spekulacje.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.