Bramkarska zagadka

Bramkarska zagadka

fot.: Krystyna Pączkowska/slaskwroclaw.pl

Przed inauguracją ligowego roku kibice Śląska zadają sobie pytanie o obsadę bramki. Trener Vitezslav Lavicka ma komfort wyboru, a jednocześnie ból głowy.



 

Michał Szromnik na swoją szansę między słupkami czekał prawie przez całą rundę. 27-letni bramkarz przenosił się do Śląska latem po udanym sezonie w pierwszoligowym Chrobrym Głogów, z którym nawet otarł się o baraże. W kadrze wrocławian Szromnik zastąpił Daniela Kajzera, który przez rok nie potrafił wygrać rywalizacji z Matusem Putnockim i długo wydawało się, że jego kariera we Wrocławiu również będzie niespecjalnie efektowna.

Wszystko zmieniło się jednak, kiedy na początku grudnia doświadczony słowacki golkiper uzyskał pozytywny wynik testu na koronawirusa. Szromnik, który wcześniej rozegrał pięć niezłych meczów w drugoligowych rezerwach Śląska stał się niezbędny dla pierwszej drużyny i wywiązał się ze swojego zadania wzorowo. Najpierw zachował czyste konto i uratował w końcówce komplet punktów w rywalizacji z liderującym wówczas Rakowem (1:0), a tydzień później pomimo derbowej porażki w Lubinie (1:2) był na ustach wszystkich kibiców za sprawą kolejnych niesamowitych interwencji.

Putnocky doszedł do siebie przed ostatnim ubiegłorocznym meczem z Wartą Poznań (2:1), ale jego powrót między słupki nie był oczywistością. Trener Lavicka pozostawił będącego w gazie Szromnika, a ten kolejny raz dołożył ważną cegiełkę do zwycięstwa. Stało się jasne, że decydująca walka o miejsce w bramce rozegra się podczas zimowego obozu przygotowawczego, a w Turcji los po raz kolejny uśmiechnął się do Polaka.

Szromnik wszedł do bramki Śląska w przerwie pierwszego sparingu z FK Novi Pazar (4:1), a w pozostałych dwóch meczach na obozie grał po 90 minut korzystając z kolejnych kłopotów zdrowotnych Matusa Putnockiego. Jak potwierdził nam rzecznik wrocławian Tomasz Szozda, słowacki golkiper jest już w pełnym treningu i spokojnie może być brany pod uwagę przy ustalaniu składu na poniedziałkowy mecz ze Stalą, decydująca będzie jednak forma sportowa.

Były bramkarz Chrobrego w ostatnich tygodniach mocno popracował na swoje notowania w oczach trenera Lavicki, a ogranie w meczach bezpośrednio poprzedzających rundę wiosenną działa tylko na jego korzyść. W ostatnich latach sytuacja, w której trener Śląska musi wybierać spośród dwóch równorzędnych bramkarzy była rzadkością, tym razem jednak kwestia ostatecznego składu na spotkanie w Mielcu będzie się decydować do ostatniego treningu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.