Brzęczek: Poczuliśmy się zbyt pewnie
fot.: Damian Filipowski
Śląsk Wrocław zremisował w meczu 29. kolejki ekstraklasy z Wisłą Kraków 1:1. Jerzy Brzęczek na konferencji pomeczowej odpowiedział na pytania dziennikarzy.
Wracamy do Krakowa z jednym punktem. Patrząc na przebieg spotkania, w szczególności na pierwsze 20 minut. Zdobyliśmy szybko bramkę, mogliśmy podwyższyć wynik, zabrakło nam wtedy skuteczności. Poczuliśmy się zbyt pewnie i sami napędziliśmy przeciwnika. Łatwe straty w środku pozwoliły Śląskowi na wychodzenie z kontratakami. Straciliśmy w końcówce bramkę. W drugiej połowie wróciliśmy do gry z początku meczu. Mieliśmy swoje sytuacja, ale i Śląsk mógł strzelić gola. Wracamy z punktem, pozostaje niedosyt. Przed nami jeszcze pięć kolejek i walka o pozostanie w ekstraklasie będzie trudna i interesująca.
W drugiej połowie oba zespoły bardziej bały się stracić gola niż strzelić?
W drugiej połowie dążyliśmy do zdobycia drugiej bramki. Drużyna Śląska się cofnęła, nie było dużo przestrzeni, musieliśmy uważać na straty piłki i kontrataki Śląska. Wykreowaliśmy zbyt mało okazji w drugiej połowie. A z drugiej strony jesteśmy w miejscu w jakim jesteśmy. Drużyna robi postęp. Gdybyśmy zdobili bramkę na 2:0 bylibyśmy bliżej zwycięstwa. W piłce liczy się jednak to co wpada do siatki.
Wisła wyszła od początku z zamiarem zdominowania Śląska, szybkiego objęcia prowadzenia, taki był plan na mecz?
Taki był plan, tak się przygotowywaliśmy do meczu. Drużyna to realizowała bardzo dobrze. Objęliśmy prowadzenie, mieliśmy kolejne okazje. Poczuliśmy się jednak za pewnie. Brak koncentracji.
Czy ma pan pretensje do Gieorgija Żukowa, który stracił piłkę w środku pola?
Nie, piłka to gra błędów. Oczywiście od kogoś się to zaczyna. W tej sytuacji straciliśmy bramkę. Jednak wcześniej straty były innych zawodników. Nie będziemy szukać jednego winnego. Jako całość kontrolowaliśmy mecz i później jako całość pokazaliśmy nonszalancję.