''By ilość przeszła też w jakość'' - W.Tęsiorowski


W poniedziałek piłkarze Śląska nie trenowali ani na stadionie przy ul. Oporowskiej, nie ćwiczyli także na Stadionie Olimpijskim. Tym razem trener Ryszard Tarasiewicz zaordynował podopiecznym zajęcia w terenie. O najbliższych planach treningowych, meczu z Wartą i sytuacji Śląska na półmetku rozgrywek rozmawialiśmy z Waldemarem Tęsiorowskim, drugim trenerem WKS-u.
Jak wyglądają plany przygotowań do meczu z Podbeskidziem?W. Tęsiorowski:- Dzisiaj trenowaliśmy w terenie, przeprowadziliśmy zajęcia na Ojca Beyzyma. Piłkarze biegali około 40 minut. We wtorek, środę i piątek będziemy ćwiczyć na Stadionie Olimpijskim, a w czwartek z uwagi na święto zawodnicy dostaną wolne.
Jak wygląda sytuacja kadrowa po meczu z Wartą? Wszyscy piłkarze są w pełni sił?
- Jak to zwykle bywa po meczu ligowym część graczy narzeka na drobne stłuczenia i naciągnięcia, ale nie są to poważne urazy. Do treningów powrócił Krzysztof Wołczek i powinien być gotowy do gry przeciwko Podbeskidziu. Nadal nie ćwiczy natomiast Robert Rosiński, który ma naciągnięty mięsień przywodziciela i Vladimir Ćap, który indywidualnie trenuje na siłowni.
Nie sposób nie powrócić do sobotniej potyczki z Wartą. Co zadecydowało o tym, że nie udało się Śląskowi wygrać tego meczu?
- Trzeba przyznać, że z tych zespołów z dolnej połówki tabeli, które grały z nami we Wrocławiu, to piłkarze trenera Baniaka pokazali najlepszą piłkę. Zagrali z wielką determinacją, choć oczywiście my także byliśmy zdeterminowani, by wygrać. Każdy przeciwnik po naszym zwycięstwie 10:1 z Motorem teraz mobilizuje się specjalnie, by osiągnąć dobry rezultat w meczu ze Śląskiem. Najgorsza jest strata bramki po stałym fragmencie gry. Wystarczy jeden moment dekoncentracji i robi się duży problem. Można było spokojnie ten mecz wygrać. Musimy sobie zdawać jednak sprawę, że takich trudnych meczów będzie coraz więcej. Jesteśmy w czubie tabeli i rywale będą się spinać na mecze z nami, Piastem, czy Lechią.
Czy rzeczywiście duży wpływ na przebieg meczu miał stan murawy na Stadionie Olimpijskim?
- Nie chce się wypowiadać na temat murawy, która z pewnością nam nie pomagała. Dobrze podsumował to trener Baniak na pomeczowej konferencji prasowej. Powiedział, że oni w Poznaniu na podobnej trenują i grają, dlatego nie było to dla nich problemem.
Teraz zespół Śląska czeka mecz z Podbeskidziem Bielsko-Biała, które gdyby nie kara odjęcia 6 punktów miałoby tyle samo punktów co WKS. Zapowiada się chyba trudny mecz?
- Podbeskidzie to zespół grający bardziej techniczną piłkę, ale na pewno jest w naszym zasięgu. Mamy im coś do udowodnienia, przegraliśmy u nich 0:3 w dodatku pokonali nas bez większego wysiłku. Traciliśmy bramki także po stałych fragmentach gry. Trzeba będzie coś z tym zrobić. To szczególnie boli, że omawiamy te sprawy na odprawach przedmeczowych, pokazujemy różne rzeczy na materiałach filmowych.
Chyba nie można sobie w tym meczu pozwolić na stratę punktów, by nie stracić kontaktu z czołówką?
- Na pewno liczymy na wygraną, podobnie z reszta jak w meczu z Pelikanem w Łowiczu. Sześć punktów dałoby nam dobrą pozycję wyjściową do ataku ekstraklasy wiosną.
Mecz z Wartą zakończył pierwszą część sezonu i po 17 kolejkach WKS zajmuje trzecią pozycję. Można być zadowolonym z tego dorobku?
- Udało nam się zdobyć 31 punktów i jest to dobry rezultat. Choć cały czas szkoda tych straconych punktów w Łomży i ze Stalą, bo w tych dwóch meczach mieliśmy dużą przewagę i wiele sytuacji bramkowych, których nie wykorzystaliśmy. Gdyby nie te stracone 4 punkty, to bylibyśmy od dawna liderem, ale mówi się trudno, przed nami kolejne spotkania.
Wielkimi krokami zbliża się przerwa zimowa. Czy sztab trenerski już myśli o transferach?
- Niedługo prezes będzie rozmawiać z Ruchem Chorzów i Zagłębiem Lubin o Patryku Klofiku i Przemysławie Łudzinskim. Mamy kilku zawodników na oku i jeszcze przed wylotem do Stanów Zjednoczonych będziemy rozmawiać. Przydałyby się wzmocnienia w każdej formacji, żeby wzrósł poziom drużyny i konkurencja w zespole. Wiadomo, że zawsze 20-22 zawodników w kadrze mieć będziemy, ważne by ilość przeszła też w jakość. Nie zawsze wchodzący z ławki rezerwowych wnosili odpowiednią jakość.
Czy już wiadomo jakim budżetem na transfery będzie dysponował klub?
- Są zapowiedzi władz miejskich, ale wolałbym, żeby pojawiła się informacja, że one już są do naszej dyspozycji. Choć ostatnio te transfery za pięć dwunasta nam się udały, mam nadzieje, że teraz także się udadzą. Będziemy także obserwować wyróżniających się młodych raczy z regionu z 3 i 4 ligi, może uda się znaleźć talenty na miarę choćby Tadka Sochy, czy Krzysia Kaczmarka, który pokazują się z dobrej strony.
