''Chciałbym zostać w Śląsku na dłużej'' - P. Łudziński
Jednym z bohaterów niedzielnego meczu Śląska z Motorem był Przemysław Łudziński, który ustrzelił hat-trick. – Emocje powoli opadają po tym pojedynku, musimy zacząć myśleć o spotkaniu z Lechią – mówił po poniedziałkowym treningu napastnik, którego niedzielne trafienie z 30 metrów może śmiało kandydować do miana bramki rundy. – Gol był rzeczywiście ładny, ale to nie pierwsza taka ładna bramka w mojej karierze. Wcześniej udawało mi się strzelać podobne gole, gdy grałem w rezerwach Amiki Wronki – informował strzelec wypożyczony z Ruchu Chorzów. – Jeśli to zależałoby ode mnie, to chciałbym pozostać w Śląsku na dłużej – deklaruje atakujący, który zdaje sobie sprawę, że w kolejnych ligowych potyczkach o bramki nie będzie łatwo. – Jesteśmy liderami i każdy będzie się mobilizował na mecze ze Śląskiem, w dodatku nasza wygrana z Motorem musiała zrobić wrażenie na rywalach – dodał Łudziński, który zapowiada walkę także o zwycięstwo w Gdańsku. – Na pewno nie zadowolimy się remisem, jedziemy po trzy punkty. Czeka nas kolejny mecz przyjaźni, a jak na razie gra nam się w tych spotkaniach bardzo dobrze. Choć Lechia jest teraz na fali po wygranych, będziemy walczyć o komplet punktów – zapewnia piłkarz, który mógł zdobyć także czwartego gola w niedzielnym meczu – szykował się już do wykonywania drugiego rzutu karnego. – Rzeczywiście miałem apetyt na kolejną bramkę, ale któryś z kolegów, chyba Patryk Klofik, powiedział, żeby strzelał Krzysiek Kaczmarek. Ja stałem odwrócony tyłem i nawet nie widziałem, że on pojawił się na boisku. A jak debiutować, to na całego! – dodał futbolista, którego we Wrocławiu chętnie zatrzymałby trener Ryszard Tarasiewicz. – Warto byłoby wcześniej ustalić warunki jego wykupu, ale pewnie Ruch na razie nie będzie chciał rozmawiać. Z każdym golem jego wartość będzie rosła, poza tym pewnie będą chcieli kilkaset tysięcy za jego transfer. W naszym interesie byłoby, żeby chorzowianie wygrywali w ekstraklasie i strzelali bramki, wtedy pewnie Łudziński nie byłby im potrzebny – analizował szkoleniowiec. 