Cholewiak rośnie w siłę. Czy może zagrać przeciwko Śląskowi?
fot.: Rafał Sawicki
„Ciekawe, czy Śląsk zawarł klauzulę, na mocy której Mateusz Cholewiak nie będzie mógł zagrać w niedzielę” – mniej więcej taki komentarz pojawił się pod jednym z naszych artykułów. Temat zainteresował nas na tyle, że postanowiliśmy to spróbować zweryfikować.
Mateusz Cholewiak w styczniu przeniósł się ze Śląska Wrocław do Legii Warszawa. Jego kontrakt z WKS-em obowiązywał tylko do końca czerwca, piłkarz dostał dobrą ofertę ze stolicy i postanowił z niej korzystać. Kluby na szczęście dogadały się w sprawie transferu definitywnego i były gracz Stali Mielec zamienił Wrocław na Warszawę. Ten transfer wywołał sporo emocji – po jednej i drugiej stronie.
Część kibiców Śląska narzekała, że wrocławianie niemal za darmo (według portalu transfermarkt.pl za 60 tys. euro) pozbyli się wartościowego rezerwowego, który pełnił ważną rolę w talii Vitezslava Lavicki. Z kolei fani Legii pukali się w czoło i wyśmiewali Cholewiaka uważając, że na legijne progi to zbyt słaby piłkarz.
– Piłkarz musi sobie stawiać wyzwania i ja od początku, jak pojawiła się oferta, tak do tego podchodziłem. Chcę wykorzystać szansę, którą otrzymałem i spróbować swoich sił, a wszystko zweryfikuje boisko
– mówił Cholewiak w rozmowie z nami. I miał rację, boisko szybko zweryfikowało negatywne komentarze warszawian. Skrzydłowy w ostatnich dwóch meczach wychodził w podstawowym składzie, w 9 występach w barwach Legii strzelił już 3 bramki, zaliczył też asystę. W ostatnim spotkaniu, przegranym przez wicemistrzów Polski 0:2 w Zabrzu, był najlepszym zawodnikiem w swojej drużynie:
- miał najwyższy InStat Index (302),
- oddał 6 strzałów (#2 za Pawłem Wszołkiem),
- zaliczył 7 kluczowych podań (#1),
- wygrał 18 pojedynków (#1),
- miał 6 udanych dryblingów (#2 za Michałem Karbownikiem),
- słabo wypadł za to w celności podań (59%, gorzej wypadł tylko Tomas Pekhart).
Cholewiak stał się więc pierwszoplanową postacią Legii, co nie uszło uwadze tych kibiców Śląska, którzy pół roku temu zwracali uwagę na potencjał tego piłkarza i jak bardzo będzie go brakować we Wrocławiu. W niedzielę obie drużyny staną naprzeciwko siebie i wracając do pytania z początku artykułu – nie ma takiej możliwości, by jeden klub zabronił drugiemu wystawiania w składzie jakiegoś zawodnika.
– W takich sytuacjach kluby po prostu zapisują w umowie, że występ danego zawodnika przeciwko konkretnemu zespołowi będzie wiązał się z dodatkową opłatą. Czasami dzieje się tak w przypadku wypożyczeń, ale przy transferach definitywnych też jest to możliwe, choć rzadko praktykowane – powiedział nam Rafał Szczypczyk z agencji menedżerskiej box2box, z którą związany jest Cholewiak
W opinii publicznej często więc mylnie mówi się lub pisze, że umowa transferowa uniemożliwia, by dany piłkarz zagrał przeciwko klubowi, z którego został wypożyczony lub sprzedany. Umożliwia, ale może się to wiązać z koniecznością zapłaty. Czy taka klauzula obejmuje Legię w kontekście Cholewiaka? – To tajemnica umowy – ucina agent zawodnika.
