Co dzieje się z Marcelem Zyllą?

Co dzieje się z Marcelem Zyllą?

fot.:

Pierwsza drużyna w meczu z Rakowem poradziła sobie bardzo przyzwoicie, lecz w jej kadrze znów zabrakło Marcela Zylli. Młody pomocnik odesłany został do rezerw, gdzie w kolejnym już meczu nie zachwycił. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.



 

Gdy we wrześniu 2020 roku Śląsk ogłaszał transfer Marcela Zylli, kibice byli zachwyceni. Duży na skalę polską talent i wychowanek Bayernu Monachium miał rywalizować z Mateuszem Praszelikiem o miejsce młodzieżowca w pierwszej drużynie WKS-u. Początki nie były takie złe - wspomnianą rywalizację przegrywał, lecz wejścia z ławki, mimo niewielu konkretów w postaci liczb, były obiecujące. Z czasem od Zylli można, a nawet trzeba było wymagać więcej. Okres aklimatyzacji minął, a młody zawodnik wciąż nie potrafił pokazać swoich umiejętności.

TURECKA OBIETNICA

Przełomowym momentem dla wychowanka Bayernu miał okazać się miniony obóz przygotowawczy. Warunki Zylla miał idealne - Jacek Magiera był przecież jednym ze szkoleniowców, którzy potrafili do niego w przeszłości dotrzeć, a Mateusz Praszelik odszedł do słonecznej Italii. Podczas sparingów w Turcji Marcel rzeczywiście wyglądał bardzo przyzwoicie. Nawiązał nić porozumienia z Caye Quintaną i udało mu się nawet trafić do siatki rywali. Trzeba Zylli oddać, że wejście w rundę wiosenną miał całkiem niezłe - wchodząc z ławki potrafił dać pozytywny impuls, jak choćby w starciu w Łęcznej, gdzie wraz z Quintaną i Adrianem Łyszczarzem odmienili losy meczu. 

ZAWÓD NAWET W II LIDZE

Za obiecującymi zmianami musiały jednak pójść obiecujące występy od pierwszych minut, a tych brakowało. Gdy Zylla znajdował się już w wyjściowej jedenastce, to jakość jego gry wyraźnie spadała. Po przyjściu do klubu Piotra Tworka młody pomocnik dostał jedynie 20 minut w meczu z Radomiakiem. Nowego szkoleniowca swoją pracą raczej nie zachwycił - w kolejnych spotkaniach grał już tylko w drużynie rezerw. Tam czasu na boisku dostał oczywiście dużo więcej, każdy mecz zaczynał w wyjściowej jedenastce, ale nie potrafił wkomponować się w drugi zespół Śląska. Podczas drugoligowych starć wyglądał jak ciało obce, które w dodatku niespecjalnie błyszczy umiejętnościami. Do tej pory Zylla w rezerwach zagrał 9 razy. Ani razu nie strzelił gola i ani razu nie zanotował asysty.

A MIAŁO BYĆ TAK PIĘKNIE

Przez wiele lat Marcel Zylla uważany był za sporych rozmiarów talent. Młody pomocnik, po zmienieniu młodzieżowej reprezentacji z niemieckiej na polską, kreowany był na przyszłego kadrowicza, który namiesza w europejskiej piłce. Zainteresowanie mediów przyciągał między innymi ze względu na Bayern Monachium, którego był przecież wychowankiem. Dziennikarze wywęszyli ciekawy temat i regularnie przypominali kibicom o Zylli, przez co powstało kilka bardzo źle starzejących się wypowiedzi. Po tym, jak pomocnik został zaproszony przez samego Carlo Ancelottiego do treningów z pierwszą drużyną Bawarczyków, z piłkarzem skontaktował się “Super Ekspress”:

“Dla Polski zagram jak z nut (...) Oczywiście, że chciałbym być nowym Lewandowskim. Robert gra na nieco innej pozycji, ale ja też lubię strzelać gole”

- mówił Marcel Zylla.

NIE DOPISAŁO TEŻ ZDROWIE

Jednym z problemów młodego zawodnika w Śląsku były z pewnością również kontuzje. Gdy z klubu odszedł Vitezslav Lavicka, a w jego miejsce pojawił się Jacek Magiera, wiadomo było, że nowy szkoleniowiec spróbuje odbudować Zyllę. Niestety, już w piątym meczu pod wodzą tego trenera pomocnik nabawił się bardzo bolesnej kontuzji, która wykluczyła go z gry w piłkę na pół roku. Dodatkowo w obliczu problemów kadrowych został on niejako zmuszony do wcześniejszego powrotu na murawę, przez co w pełni do siebie doszedł tak naprawdę dopiero na wspomnianym wcześniej zimowym obozie przygotowawczym. 

Zylla do tej pory świetnymi występami nas nie rozpieszczał, choć trzeba uczciwie powiedzieć, że miał też sporo pecha. Dwie zmiany trenera, poważny uraz, 30 spotkań w ekstraklasie, 2 gole, 3 asysty, 2 żółte i 1 czerwona kartka - tak wygląda jego dotychczasowy bilans w Śląsku. Czy liczymy na więcej? Owszem. Jak zawsze w przypadku młodych zawodników, trzeba dać mu oczywiście czas, lecz chyba nie tak wszyscy wyobrażaliśmy sobie przygodę Zylli we Wrocławiu. 

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.