Co słychać u...?

Co słychać u...?

fot.:

Co słychać u… to cykl mający na celu przypomnieć byłych piłkarzy, trenerów i postaci związanych ze Śląskiem, nieco już zapomnianych przez część kibiców. Mimo niskiego poziomu, jaki prezentuje nasza liga na tle Europy kilku zawodników grających w zielono-biało-czerwonych barwach zrobiło później całkiem solidne kariery i zagrało w poważnych ligach. Dzisiaj przypomnimy sylwetkę pewnego sympatycznego Niemca, który rozegrał w Śląsku tylko jeden sezon i to całkiem przeciętny, a dzisiaj jest jednym z wiodących zawodników zespołu 2. Bundesligi. Wychował się w FC Koln, a jego ojciec jest prawdziwą legendą tego klubu. Kto to może być?



 

Mario Engels, bo o nim mowa we wstępie odegrał dość marginalną rolę w drużynie WKS-u. Przyjechał do Wrocławia po słabym sezonie w barwach FSV Frankfurt (2. Bundesliga), w którym rozegrał 17 spotkań, nie notując żadnej bramki ani asysty. Zawodnik ten był pierwszym Niemcem w historii, jaki grał dla Śląska i wiązano z nim spore nadzieje. 23-letni wówczas skrzydłowy był przedstawiany jako szybkościowiec z dużymi umiejętnościami gry 1 na 1, który był obserwowany przez klub od dłuższego czasu. Transfer przynajmniej na papierze dosyć obiecujący z potencjalną szansą na przyszły zarobek zważywszy na stosunkowo młody wiek Engelsa. Szybko jednak okazało się, że Mario nie prezentuje takiego poziomu piłkarskiego, jakiego można by od niego oczekiwać. Łącznie uzbierał 18 występów w pierwszej drużynie oraz 3 mecze w III-ligowych rezerwach zdobywając 3 bramki. Dużo mówiło się o jego problemach z aklimatyzacją w szatni oraz braku chemii z pozostałymi zawodnikami. Bliższe relacje Engels utrzymywał tylko z Joanem Romanem, który w tym samym okienku transferowym pożegnał się ze Śląskiem - Uwolni środki, zwalniając miejsce na liście płac. Jeśli nie jest tu szczęśliwy - droga wolna – skwitował krótko pogłoski o jego odejściu ówczesny prezes Śląska Michał Bobowiec.

Mario, rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron i wyruszył w poszukiwaniu pracodawcy. Nie zajęło mu to długo, gdyż już 2 lipca 2017 roku podpisał kontrakt z Roda JC występującym w holenderskiej ekstraklasie. Sezon wcześniej żółto-czarni ledwo utrzymali się w najwyższej klasie rozgrywkowej, lecz przed spadkiem uratował ich barażowe dwumecze z Helmond i Maastricht. Engels miał za zadanie wzmocnić ofensywę drużyny trenera Roberta Molenaara i pomóc w utrzymaniu zespołu. Niestety sezon 17/18 okazał się mniej szczęśliwy niż poprzedni i baraże zakończyły się spadkiem do Erste Divisie. Niemcowi wyszło to na dobre, gdyż to właśnie druga liga holenderska pozwoliła mu rozwinąć skrzydła. W sezonie 18/19 Mario rozegrał 37 spotkań, w których zdobył łącznie 25 bramek i zaliczył 11 asyst we wszystkich rozgrywkach. Co ciekawe zdobywał bramki zarówno jako napastnik, skrzydłowy czy środkowy pomocnik. Wynik ten zapewnił mu tytuł wicekróla strzelców, jednak Roda zajęła dopiero 13 miejsce w ligowych rozgrywkach. Tak fenomenalna forma nie umknęła oczywiście mocniejszym klubom i mimo zainteresowania belgijskiego KAS Eupen Engels trafił do SV Sandhausen. Zespół dolnej części tabeli 2. Bundesligi wykorzystał kończący się kontrakt piłkarza rodem z Troisdorf i związał się z nim dwuletnią umową.

- Oglądałem Mario w wieku 17 lat, kiedy grał dla FC Koln. Później bardzo wcześnie trafił do 2. Bundesligi. Zdobył spore doświadczenie za granicą, co sprawia, że jest dojrzałym zawodnikiem. Zawsze stwarza zagrożenie pod bramką przeciwnika i doskonale pasuje do profilu piłkarza, którego potrzebuje – mówił zaraz po jego zatrudnieniu trener Uwe Koschinat.

Obecny sezon na pewno trzeba nazwać przyzwoitym w wykonaniu Engelsa. Obecnie ma na koncie dwie bramki oraz 3 asysty w 20 meczach ligowych. Głównie wystawiany jest na pozycji lewoskrzydłowego, jednak trener Koschinat preferuje wymienność pozycji zawodników w ofensywie, dlatego w zależności od akcji Mario ustawia się albo po drugiej stronie boiska, albo jako środkowy napastnik.

Trzeba przyznać, że jak na niechcianego w słabym Śląsku zawodnika Mario radzi sobie całkiem dobrze na europejskich boiskach. Z pewnością mało kto wróżył mu choćby powrót na poziom 2. Bundesligi, która przewyższa poziomem polską Ekstraklasę. Możemy jedynie żałować, że nie wykazał odpowiedniego potencjału i nie rozwinął się, grając w barwach WKS-u.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.