Co słychać u zgód?

Co słychać u zgód?

fot.:

Za nami piąta kolejka rozgrywek ligowych. Co słychać u naszych zgód, czyli Lechii Gdańsk, Miedzi Legnica, Motorze Lublin i Slezsky Opawa?



 

SLEZSKY OPAWA

W piątej kolejce czeskiej Fortuna Ligi piłkarze Opawy gościli w Jabloncu nad Nysą. Niestety również ten mecz nie był najlepszy w wykonaniu opawan, którzy z miasta znanego z produkcji sztucznej biżuterii przywieźli do domu 4 gole, rewanżując się jedynie honorowym trafieniem Pikula.

Gracze SFC zaczęli spotkanie z wielkim animuszem i już w trzeciej minucie zdobyli pierwszego gola. Pech chciał, że był to gol samobójczy, a jego strzelec Moudoumbou Didiba nie należał w tym momencie do najszczęśliwszych osób na stadionie. „Była to pechowa bramka, której można było uniknąć. Wynikła z nadmiaru chęci.” - powiedział po meczu opawski bramkarz Vilém Fendrich – „Przez to już od pierwszych minut musieliśmy gonić wynik.“

Kolejne minuty obfitowały w dobre sytuacje gospodarzy, którzy byli blisko podwyższenia. Doczekali się tego w 38 minucie, kiedy po rzucie rożnym piłkę do bramki skierował Hubschman. Sędzia liniowy wprawdzie zasygnalizował spalonego, ale po analizie VAR bramka została uznana.

Tuż przed końcem pierwszej połowy niebezpiecznie strzelał Pikul, a kilka chwil później polski napastnik w zamieszaniu skierował piłkę do bramki Jablonca zdobywając swojego pierwszego gola w barwach Slezskeho.

Po rozpoczęciu drugiej połowy mogliśmy zobaczyć kilka dobrych zagrań Opawy, które dawały nadzieję. Brakowało jednak strzałów, które mogłyby stanowić realne zagrożenie dla bramkarza Jablonca. Akcje gospodarzy były natomiast zdecydowanie groźne. Tylko dzięki dobrej dyspozycji Fendricha, który wygrywał pojedynki jeden na jednego oraz bronił dobitki z najbliższej odległości, wynik nie uległ zmianie.

W 56 minucie trenér Kováč przeprowadził podwójną zmianę, ściągając z boiska m.in. najaktywniejszego w ofensywie Pikula. Ani te zmiany, ani kolejna przeprowadzona 20 minut później nie odmieniły losów meczu. Rezerwowi gracze nie wnieśli oczekiwanej energii, a gra Opawy wyglądała z każdą minutą gorzej. Już w 66 minucie piłka ponownie trafiła do siatki Slezskeho, ale opawan wówczas jeszcze uratował VAR, dzięki któremu, zamiast ze środka boiska, rozpoczęli od rzutu wolnego po ofensywnym faulu Jablonca. W 73 minucie było 3:1, a w 90 minucie 4:1.

Co ciekawe, mimo zakończenia meczu ze straconymi 4 bramkami, najlepszym zawodnikiem SFC Opava został nie kto inny, ale bramkarz.

Mecz w Jabloncu oglądało podobno 1810 osób, ale patrząc na hulający po sektorach wiatr, liczba podana przez klub była mocno naciągana. W sektorze gości zasiadło nieco ponad 60 osób, z których mniej więcej połowę stanowili wrocławianie.

Środowy (30.09.20) pucharowy mecz w Karlowych Warach został przełożony na 11 listopada. Najbliższym przeciwnikiem opawan będą więc Teplice, z którymi spotkają się na swoim stadionie w sobotę 3 października o 16:30.

Jablonec 4:1 (2:1) SFC Opava
3‘ Didiba (sam.), 38‘ Hübschman, 73‘ Schranz, 90‘ Považanec – 42‘ Pikul.

LECHIA GDAŃSK

W swoim piątym meczu obecnego sezonu ekstraklasy, Lechia Gdańsk podejmowała u siebie Podbeskidzie Bielsko Biała. Przez większą część meczu to Lechia dominowała na boisku. Jej gra była ofensywna, szybka i skuteczna. Pomimo wysokiego wyniku 4:0, drużyna nie przestawała atakować i oddawała kolejne strzały na bramkę gości.

Wyróżniającą się postacią tego meczu był zdecydowanie Rafał Pietrzak, który doskonale wykonywał stałe fragmenty gry i często dośrodkowywał w pole karne rywala. To właśnie po jego dośrodkowaniu z rzutu wolnego padł pierwszy gol, którego autorem był Aleksander Komor - obrońca Podbeskidzia niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki. W całym meczu Pietrzak uzbierał aż 3 asysty i niewątpliwie był jednym z lepszych zawodników na boisku.

Ponadto polscy selekcjonerzy poszczególnych szczebli wiekowych, wysłali powołania na październikowe mecze. Wśród powołanych do kadry Polski U21, znaleźli się - Karol Fila i Tomasz Makowski. Jakub Kałuziński otrzymał powołanie do reprezentacji U19. Do U17 - Bartosz Brylowski, Igor Martuszewski oraz Kacper Urbański. Do U16 -Miłosz Kurzydłowski, Krystian Okoniewski i Antoni Mikułko.

Lechia Gdańsk 4:0 (3:0) Podbeskidzie Bielsko Biała 4:0
Komor 4’ (sam.), Paixao 30’, 42’, Zwoliński 90+2’

MIEDŹ LEGNICA

Piłkarze z Legnicy w piątej kolejce I Ligi podjęli u siebie Koronę Kielce. Ostatnim razem legniczanie mierzyli się z nią na początku lat dziewięćdziesiątych, na pierwszoligowych boiskach. Ostatni ligowy mecz  na poziomie ekstraklasy miał miejsce w sezonie 2018/2019. 17 sierpnia nad Kaczawą padł wynik 1:1, po golach Macieja Górskiego i Pawła Zielińskiego. Mecz z 26 września nie układał się pomyślnie dla gospodarzy. Już od 2. minuty przegrywali po bramce Marcela Gąsiora, co spowodowało, że Miedź musiała gonić wynik.

Przez większą część spotkania obie drużyny wymieniały między sobą ciosy, by w 80 minucie po zagraniu ręką we własnym polu karnym zawodnika Korony, sędzia podyktował ,,11", którą pewnie zamienił na bramkę Kamil Zapolnik. Takim sposobem Miedź uratowała 1 punkt na własnym terenie. Następnym rywalem legniczan będzie Radomiak Radom, z którym zmierzą się 30 września o 19:00. 

Do pierwszego zespołu zielono-niebiesko-czerwonych dołączyli nowi zawodnicy - Igor Lewandowski, Mehdi Lehaire i Patryk Maciejewski od tygodnia sprawdzani byli w pierwszym zespole Miedzi, po którym zostali zgłoszeni do rozgrywek 1 Ligi.

Miedź Legnica 1:1 (0:1) Korona Kielce
Zapolnik 79’ –  Gąsior 2’

MOTOR LUBLIN

Spotkanie z Garbarnią Kraków można określić mianem widowiska: ze względu na poziom spotkania, całą oprawę i cieszącą oko grę obydwu zespołów. Był to świetny pokaz ofensywnej gry, ze świetnymi akcjami, strzałami na bramkę oraz paradami bramkarskimi. Motorowi po raz kolejny zabrakło nieco szczęścia, by zwyciężyć swój pierwszy mecz na własnym terenie. Zespół Mirosława Hajdy zremisował już trzeci z rzędu mecz tym sezonie II Ligi.

Nie jest to dobry prognostyk przed nadchodzącym spotkaniem ze Śląskiem II Wrocław, ponieważ Motor zrobi wszystko, by przełamać swoją złą passę w tym spotkaniu. Zespół Piotra Jawnego powinien mieć się zatem na baczności i wyjść na to spotkanie zdeterminowanym i w pełni gotowym na ciężką boiskową walkę. Warto wspomnieć, że spotkanie Motoru Lublin z Garbarnią Kraków, obejrzało z trybun 3530 widzów, co było szóstą frekwencją minionego weekendu na stadionach piłkarskich w całej Polsce.

Motor Lublin 1:1 (1:1) Garbarnia Kraków
Bramki: Ceglarz 22' – Bąk 39'

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.