Co słychać u zgód?

Co słychać u zgód?

fot.: Robert Romaniuk / motorlublin.com

Co słychać u naszych zgód, czyli w Lechii, Miedzi, Motorze i Slezsky? Piszą Karolina Jaskulska z Gdańska, Rafał Szyszka z Lublina, Marek Czachorowski z Opawy i Jakub Wach ze ŚLĄSKnetu.



 

LECHIA GDAŃSK (Karolina Jaskulska, Lechia.net)

W ostatniej kolejce biało-zieloni udali się na mecz przyjaźni ze Śląskiem Wrocław. W sobotnim spotkaniu padł remis 1:1. Obie ekipy zagrały niezłe i wyrównane zawody. W barwach Lechii po raz kolejny dobrze zaprezentowali się Mario Maloca, Jarosław Kubicki oraz Jan Biegański. Jedyną bramkę dla Lechii w tym spotkaniu zdobył Tomasz Makowski, dla którego było to pierwsze trafienie na boiskach Ekstraklasy. Lechia aktualnie zajmuje z dorobkiem 37 punktów piąte miejsce w tabeli.

Ostatnie tygodnie w Gdańsku upływają też po znakiem jubileuszów. Przed sobotnim meczem przyjaźni pamiątkowe koszulki od klubu odebrali Mario Maloca oraz Jarosław Kubicki, którzy w ostatnim czasie przekroczyli magiczną barierę stu spotkań w barwach Lechii. Maloca setne spotkanie rozegrał przeciwko Pogoni Szczecin, a Kubicki przeciwko Zagłębiu Lubin. Bardzo blisko „setki” jest już także Karol Fila, który na liczniku ma aktualnie 96 rozegranych spotkań.

Departament Ekstraklasy opublikował już także terminarz ostatniej kolejki sezonu. Biało-zieloni w Multilidze podejmą w Białymstoku Jagiellonie. Spotkanie odbędzie się 16 maja o 17:30.

Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk 1:1 (1:1)
Exposito 7' - Makowski 34'


MIEDŹ LEGNICA (Jakub Wach, ŚLĄSKnet)

jak i cały sztab klubu. Śmiało można mówić o kryzysie, który zagościł w szeregach legnickiej drużyny. Ostatnie pięć spotkań w wykonaniu Miedzi kończyło się podziałem punktów lub przegraną. Ekipa trenera Skrobacza w żadnym stopniu nie przypomina zespołu występującego w rundzie jesiennej. Brak jej motywacji, chęci walki i apetytu na zwyciężanie. Zawodnicy ewidentnie nie są przygotowani w sposób optymalny na zmagania w rundzie wiosennej.

Do końca nie wiadomo kto lub co jest przyczyną, aż tak anemicznej dyspozycji zespołu. Jednak najbardziej martwi słaba forma najlepszego strzelca drużyny. Mimo, że Kamil Zapolnik jest wiceliderem z jedenastoma golami na koncie, który dorobkiem bramkowym ustępuje jedynie Romanowi Gergelowi to wyraźnie można spostrzec, iż jest on cieniem piłkarza z ubiegłej rundy. Ostatnią ligową bramkę zdobył 4 grudnia 2020 roku w spotkaniu ze Stomilem Olsztyn. Oznacza to, że może pochwalić się niechlubną serią siedmiu meczów bez gola

 W spotkaniu z Chrobrym miał szansę na podreperowanie swoich statystyk. W 40 minucie arbiter przyznał Miedzi rzut karny. Piłkarz podszedł do piłki, ale to co zrobił trudno nazwać strzałem. Napastnik właściwie podał piłkę z jedenastu metrów wprost do rąk bramkarza. W końcowych minutach meczu, miał jeszcze dogodną sytuację, lecz jego strzał trafił w poprzeczkę. Ostatecznie nikt nie potrafił przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść i zespoły podzieliły się punktami. 

Chrobry Głogów 0:0 Miedź Legnica


MOTOR LUBLIN (Rafał Szyszka, StatsMotor)

Kolejny mecz i kolejny punkt Motoru. Tym razem żółto-biało-niebiescy pojechali do Kalisza na pierwszy w historii wyjazdowy mecz z KKS-em. Nadal bez dwóch najważniejszych zawodników Daniela Świderskiego i Tomasza Swędrowskiego i niewiele brakowało, a udałoby się wygrać.

Motor grał całkiem nieźle i stworzył sobie kilka sytuacji do strzelenia gola. Jedną wykorzystał. Mowa o ponowieniu akcji po rzucie rożnym. Marcin Michota do Filipa Wójcika, który wyłożył piłkę do pustej bramki Krzysztofowi Ropskiemu. Dla Ropy to drugi gol w tym sezonie i widać, że powoli forma rośnie u napastnika wykorzystującego nieobecność Świderskiego.

Jednak im dłużej trwał mecz, tym bardziej rosła przewaga gospodarzy. Trener Marek Saganowski przyznał, że kilka meczów w krótkim czasie nieco wypompowało z sił jego podopiecznych. W końcówce KKS osiągnął sporą przewagę, którą udokumentował jednak dopiero w 94. minucie. Dośrodkowanie w pole karne, tam "obciął" się Rafał Grodzicki, Michał Król przegrał pojedynek o pozycje z Nestorem Gordillo, a ten strzelił obok Sebastiana Madejskiego. Z perspektywy meczu remis raczej sprawiedliwy, ale Motorowcy mogą żałować, że stracili trzy punkty w niemal ostatniej minucie meczu.

KKS 1925 Kalisz - Motor Lublin 1:1 (0:0)
Gordillo 90' - Ropski 55' 

Najbliższy mecz Motor rozegra już dzisiaj. Środowa kolejka II ligi i trudne spotkanie przeciwko Wigrom Suwałki. Początek o godzinie 18:00, a transmisja na TVP Sport. Dla żółto-biało-niebieskich to będzie koniec pierwszej części kwietniowego maratonu, gdyż w weekend czeka ich pauza wynikająca z terminarza.


SLEZSKY OPAWA (Marek Czachorowski, Opawa)

Na nic się zdało wsparcie, jakiego przed swoim stadionem udzielili kibice SFC drużynie jadącej do Ostrawy. W śląskich derbach, Banik wysoko, bowiem aż 3:0 pokonał Opawę. Dwa gole dla gospodarzy zdobył Tomáš Zajíc, a po przerwie podwyższył David Buchta. Była to trzecia z rzędu przegrana Opawy, która pozostała na przedostatnim miejscu w tabeli.

Mecze z Banikiem od wielu lat przysparzają wielu emocji, zarówno na boisku, jak też na trybunach, czy poza nimi. Dość powiedzieć, że mimo ogromnej różnicy kibicowskich potencjałów (Ostrawa ok. 320 tys. mieszkańców, Opawa 57 tys. mieszkańców; region ostrawski - ok. 1 mln mieszkańców, rejony, w których się kibicuje Opawie - ok. 100-120 tys. mieszkańców) i zdecydowanej przewagi sportowej Baniku (26 sezonów w lidze, jeden tytuł mistrzowski) nad Opawą (10 sezonów w lidze, najwyżej na 6 miejscu, średnio na 13), to właśnie spotkania tych dwóch śląskich klubów są często ozdobą czeskiej ligi. Również tym razem, mimo wirusowych obostrzeń, kibice obu klubów stawili się pod stadionami. Opawacy życzyli swoim graczom wygranej na obcym terenie, a kibice Baniku... kibice Baniku przygotowali antyopawską oprawę. Jak widać różnica w potencjale nie przenosi się na różnicę w rzeczywistości i to właśnie klub z Opawy jest cierniem w oku zamiedzowych.

A na boisku prawdziwym katem dla opawan był Zajic, który znajdował się prawie u wszystkich ważnych sytuacji na boisku. Już w trzeciej minucie ostrawski napastnik po rzucie rożnym starał się zdobyć bramkę, ale główkował obok bramki. W 13 minucie umieścił piłkę w siatcę, ale sędzia po konsultacji VAR zdecydował się odgwizdać spalony.

Jeszcze nie ucichły emocje związane z nieuznanym golem, kiedy gospodarze przejęli rozegranie Opawy, a Zajic, po kilku zwodach w polu karnym, precyzyjnym strzałem pod poprzeczkę zdobył pierwszą bramkę.

Kolejna szansa dla Baniku nastała po 20 minucie, kiedy po przelobowaniu Fendricha, Schaffartzik był zmuszony wybić piłkę sprzed linii bramkowej. Osiem minut później, po kolejnym żenującym zagraniu w obronie, do piłki znowu dopadł Zajic i podwyższył wynik na dwa do zera. Śmiało można powiedzieć, że obydwa gole zostały zawodnikom Baniku podarowane przez Opawę.

Gra piłkarzy SFC odmieniła się po przerwie, po potrójnej zmianie przeprowadzonej przez trenera Kovaca. Wprowadzeni na boisko Smola i Rataj wnieśli dużo świeżości do ataku i często dochodzili do dobrych sytuacji pod bramką przeciwnika. Niestety, na sytuacjach się kończyło, brakowało bowiem wykończenia tych akcji. Co się nie udało graczom z Opawy, przeprowadzili futboliści Baniku. W 57 minucie Buchta silnym strzałem skierował piłkę w dolną część poprzeczki, a ta według arbitrów, odbiła się następnie już za linią bramkową opawan. W tym momencie było już trzy do zera.

Opawa nie grała źle, mimo niekorzystnego wyniku starała się o zmianę rezulatatu, niestety bez skutku. Najbliżej kolejnego gola był Kuzmanovic, który po rzucie wolnym przepięknym strzałem uderzył w poprzeczkę. Końcowka meczu przyniosła jeszcze kilka strzeleckich prób ze strony gospodarzy, wynik jednak nie uległ zmianie.

Kolejna, trzecia z rzędu przegrana SFC nie nastraja optymistycznie przed końcówką sezonu. Opawa jest nadal na przedostatnim miejscu, ale po wynikach ostatniej kolejki traci już osiem punktów do bezpiecznego miejsca. Mimo ogromnych chęci graczy i widocznego zaangażowania trenera nie ma wyników ani zdobyczy punktowej i pomału wszyscy oswajają się z myślą o spadku - "Wiemy, w jakiej jesteśmy sytuacji. Obecnie chyba nie nadajemy się do pierwszej ligi. Mamy piętnaście punktów i tego nie da rady wybronić. Jedziemy do Mlade Boleslavi. Będziemy walczyć, ponieważ chcemy wygrać każdy mecz, ale nie czuję od drużyny siły, żeby to dograć do końca. Jeżeli w każdym tygodniu przegrywasz, to naprawdę siada na nerwy" - wprost o sytuacji w klubie wypowiedział się Kovac. Podkreśla jednak, że to nie koniec i zapowiada budowę zespołu nawet po spadku - "Wyruszyliśmy w pewną podróż, jest to jednak podróż długotrwała".

FCB 3:0 (2:0) SFC
Zajíc 14', 29', Buchta 57'

Krzysztof Banasik

Autor

Krzysztof Banasik

Ukończyłem dziennikarstwo sportowe i radiowo-telewizyjne. Ta część mojego życia stała się ogromną pasją, którą realizuje w Śląsknecie od 2007 roku. Od 2019 roku jestem redaktorem naczelnym i współwłaścicielem serwisu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.