Co słychać u zgód? Krew w Opawie (WIDEO)

Co słychać u zgód? Krew w Opawie (WIDEO)

fot.: Robert Romaniuk / motorlublin.com

Co słychać u naszych zgód, czyli w Lechii, Miedzi, Motorze i Slezsky? Piszą Karolina Jaskulska z Gdańska, Rafał Szyszka z Lublina, Marek Czachorowski z Opawy i Jakub Wach ze ŚLĄSKnetu.



 

LECHIA GDAŃSK (Karolina Jaskulska, Lechia.net)

Lechia Gdańsk podtrzymuje serię! W sobotę biało-zieloni zmierzyli się u siebie w 21. kolejce Ekstraklasy z Wisłą Kraków i odnieśli kolejną wygraną. Podopieczni trenera Stokowca po mimo wszystko, dość wyrównanym spotkaniu ograli Białą Gwiazdę 2:0. Bramki dla gdańszczan zdobyli Flavio Paixao oraz Żarko Udovicić. W ostatnich tygodniach Lechia wygląda bardzo dobrze, w minionych 5 spotkaniach zawodnicy z Gdańska wywalczyli 13 punktów i są już tylko trzy oczka za trzecim Rakowem Częstochowa. Kibice mogą być więc jak najbardziej zadowoleni z postawy swoich graczy.

Flavio Paixao śrubuje kolejne rekordy! Portugalczyk w sobotę rozegrał 243. spotkanie na boiskach Ekstraklasy i wskoczył na podium klasyfikacji obcokrajowców z największą liczbą spotkań w polskiej lidze. Aktualnie zajmuje trzecie miejsce do spółki z Pavolem Stano. Drugie miejsce z 261 występami zajmuje Dusan Kuciak, a liderem klasyfikacji jest Miroslav Radović, który rozegrał 276 spotkań. Wiele wskazuje na to, że już niebawem liderem tej klasyfikacji będzie przedstawiciel Lechii Gdańsk!

Poznaliśmy także termin kolejnego meczu przyjaźni. Lechia Gdańsk do Wrocławia przyjedzie w 24. kolejce. Mecz zostanie rozegrany w sobotę 10 kwietnia 2021 roku o 20.00.

Lechia Gdańsk - Wisła Kraków 2:0 (0:0)
Flavio 64' (k), Udovicić 90'

Lechia: Kuciak - Kopacz, Tobers, Maloca, Pietrzak  (46. Saief) - Zwoliński (81. Udovicić), Biegański, Kubicki, Gajos (90. Makowski), Conrado - Flavio Paixao.

Wisła: Lis - Burliga, Frydrych , Radaković, Sadlok - Yeboah (84. Starzyński), Mawutor  (68. Boguski), Plewka, Savić, Jean Carlos Ż - Medved.


MIEDŹ LEGNICA (Jakub Wach, ŚLĄSKnet)

Zielono-niebiesko-czerwoni wywieźli z Rzeszowa bezbramkowy remis, co zapewne nie napawa optymizmem sztabu szkoleniowego legniczan.  Z drużyną zajmującą przedostatnią lokatę w pierwszoligowej tabeli, powinno oczekiwać się  większej woli walki i łatwego zwycięstwa.

Niestety tym razem drużyna trenera Skrobacza nie stanęła na wysokości zadania i niezrealizowali w pełni założeń taktycznych na to spotkanie. Początek meczu  należał do Resovii. Zdecydowanie ruszyli do ataku i pierwsi oddali celny strzał na bramkę Lenarcika. Dla obu drużyn planem na ten mecz było szukanie bramki ze stałych fragmentów gry.

Zarówno goście jak i gospodarze nie potrafili stworzyć sobie dogodnych sytuacji na strzelenie gola. Ponadto od 52 minuty miedzianka grała w osłabieniu, po tym jak Adrian Purzycki dopuścił się faulu  na zawodniku gospodarzy. W konsekwencji arbiter pokazał pomocnikowi drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Całe szczęście rzeszowianie nie zdołali wykorzystać gry w przewadze i mecz zakończył się podziałem punktów.   

Resovia – Miedź Legnica 0:0


MOTOR LUBLIN (Rafał Szyszka, StatsMotor)

Dwa mecze w ostatnim tygodniu rozegrał Motor Lublin. W czwartek mierzył się na własnym stadionie z Olimpią Elbląg. Cały tydzień była niezła pogoda, a tymczasem godzinę przed meczem i w trakcie nad Lubliniem przeszła śnieżyca. Warunki były nieco łatwiejsze dla broniącej się całym zespołem Olimpii. Ostatecznie to jednak Motor wygrał po golu Ariela Wawszczyka. Dla środkowego obrońcy był to pierwszy gol w barwach Motoru. Co ciekawe, dobijał strzał innego stopera, Rafał Grodzickiego, notabene byłego zawodnika Śląska Wrocław.

Motor Lublin 1:0 (0:0) Olimpia Elbląg
Wawszczyk 87’

Motor: Madejski - M. Król, Wawszczyk, Grodzicki, Bogacz, Duda (46' Pakulski), Swędrowski, R. Król, Moskwik (46' Wójcik), Ceglarz (83' Kunca), Świderski (71' Ropski)

Z kolei dzisiaj Motor zaledwie zremisował w Stargardzie z Błękitnymi. To było kolejne spotkanie, w którym żółto-biało-niebiescy po prostu zawiedli. Szansę na gole mieli głównie po strzałach z dystansu. Jedyną dobrą okazje z bliska miał Daniel Świderski i ją wykorzystał. Mecz w zasadzie bez historii, ale z pewnością Motor może żałować kolejnej straty punktów na wyjeździe.

Kolejny mecz Motor czeka już w niedzielę. Do Lublina przyjeżdża rozpędzona Skra Częstochowa. To będzie prawdopodobnie pierwszy mecz, w którym lublinianie spotkają się z drużyną grającą otwarty futbol i wtedy też poznamy odpowiedzi na więcej pytań dotyczących formy drużyny Marka Saganowskiego.

Błękitni Stargard 1:1 (1:0) Motor Lublin
Wajsak 38’ - Świderski 59’

Motor: Madejski - Król, Grodzicki, Wawszczyk, Michota - Pakulski (82’ Kunca), Swędrowski, R. Król, Ceglarz (55’ Wójcik), Jagodziński (65’ Kusiński) - Świderski.


SLEZSKY OPAWA (Marek Czachorowski, Opawa)

Zwycięstwo okupione krwią

W meczu ostatniej szansy, piłkarze z Opawy zdobyli jakże ważne trzy punkty, dzięki którym wracają do gry o utrzymanie się w lidze. Jedyna bramka padła w doliczonym czasie pierwszej połowy, kiedy Smola trafieniem z rzutu karnego zadecydował o ostatecznym zwycięstwie SFC.

Opawski trener Radoslav Kováč dokonał pięciu zmian w składzie w porównaniu do przegranego spotkania  Teplicach. Do podstawowowej jedenastki wrócili Didba i Tiehi (po zakończeniu kary za kartki), a w bramce Fendricha zmienił zimowy nabytek klubu z Opawy, Słowak Digaňa. Trzeba przyznać, że jest to bramkarz szczęśliwy dla sobotnich gospodarzy, bowiem w obydwu rozegranych do tej pory w lidze meczów zachował czyste konto.

Pierwsze minuty spotkania Opawa zaczęła nietypowo, zamiast jak do tej pory bywało, frontalnego ataku, obydwie drużyny starały się wyczuć przeciwnika. Pierwszą doskonałą szansę gracze SFC mieli dopiero w 25 minucie, kiedy Čvančara wyprzedził obrońców Pardubic i biegł sam na bramkę przeciwnika. Jego próba przelobowania bramkarza wprawdzie się nie powiodła, ale golkiper gości doznał przy tej interwencji kontuzji i musiał zejść z boiska.

W czwartej z doliczonych minut, ponownie Čvančara, znalazł się w dobrej sytuacji, jednak zamiast oddać strzał spróbował dograć do wchodzącego na pole karne Smoly. Niestety zrobił to niedokładnie i wynik nie uległ zmianie. Tą przyniósł dopiero rzut karny podyktowany po faulu na kapitanie Opawy, gdy obrońca gości nie trafił w piłkę, ale z pełną siłą kopnął go w czoło. Židek nie był w stanie kontynuować gry, a dwie rany na głowie wymagały założenia ośmiu szwów.

Grający całą drugą połowę z przewagą jednego gracza opawanie (obrońca Pardubic po swoim zagraniu z pierwszej połowy oczywiście otrzymał czerwoną kartkę) nie stworzyli już wielu sytuacji podbramkowych, ale również nie stracili bramki i dowieźli do końca jakże ważny wynik. Wygrana na własnym stadionie pozwoliły im opuścić ostatnie miejsce w tabeli i zrównać się punktami z 16 obecnie Brnem. Niestety, do pierwszego z miejsc niezagrożonych spadkiem nadal brakuje 4 punktów.

Krzysztof Banasik

Autor

Krzysztof Banasik

Ukończyłem dziennikarstwo sportowe i radiowo-telewizyjne. Ta część mojego życia stała się ogromną pasją, którą realizuje w Śląsknecie od 2007 roku. Od 2019 roku jestem redaktorem naczelnym i współwłaścicielem serwisu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.