Ćwielong: Mamy siły do 70 minuty

Po tylko zremisowanym 3:3 meczu z Jagiellonią, Piotr Ćwielong z jednej strony był rozgoryczony wynikiem, z drugiej szczęśliwy ze zdobytego gola. - Ciężko cokolwiek powiedzieć co się stało, jeszcze nie grałem w taki meczu, że wygrywamy 3:0 i wkrada się nonszalancja, czy nie wiem co i kończy się remisem. Obojętnie co byśmy nie powiedzieli, to i tak jest to nasza wina, nie możemy takiego meczu tylko zremisować. Nawet przy bramce kontaktowej na 3:1 powinniśmy grać konsekwentnie to samo. Jak na mistrza przystało, nie powinniśmy tracić takich głupich bramek – komentował na gorąco „Pepe”, dla którego miłym akcentem była akcja z 58 minuty. - Cieszy, że strzeliłem bramkę, w końcu miałem spokój w polu karnym, wcześniej mi tego brakowało. Cieszy to, bo walczę, żeby tu pozostać w klubie – dodawał.


 

Tydzień temu WKS stracił punkt w Krakowie, tracąc bramkę w doliczonym czasie, teraz pozwolił odrobić rywalom trzy gole straty. Pomocnik zdradził gdzie mogą tkwić przyczyny słabszej dyspozycji. - Mamy siły do 70 minuty, tyle powiem. To widać w każdym meczu, że odcina nam prąd – tyle ile możemy, to tyle gramy. Nie można w ciągu dwóch miesięcy nadrobić okresu przygotowawczego. Cały czas mamy mecze i trener nie może nam dać w dupę, bo będziemy człapać, tak jak człapaliśmy wcześniej. Skończy się runda, będzie okres przygotowawczy i wtedy dopiero zaczniemy „dobrze” trenować – wyjaśnia pomocnik.

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.