Czar prysł: Śląsk - Zagłębie 25:31 (12:12)

Spełniły się najczarniejsze sny wrocławskich szczypiornistów. Zagłębie wygrało po raz drugi i awansowało do finału, a Śląskowi pozostaje tylko walka o brązowy medal. Mecz był niezwykle emocjonujący i kibice, którzy zdecydowali się na przyjście do Orbity nie zawiedli się. Większość opuszczała jednak halę w minorowych nastrojach, cieszyła się natomiast grupa fanów z Lubina.Ich pupile zagrali bardzo dobry mecz i zasłużenie wygrali.


 

Mecz rozpoczęły następujące siódemki: Cowtun, Gudz, Wardziński, Garbacz, Salami, Lewicki, Lijewski oraz Ligarzewski, Orzłowski, Niedośpiał, Jasiński, Kubisztal, Jaszka, Kozlowski. Pierwszą piłkę mieli goście, jednak nie udało im się trafić do siatki. Za to Skutecznie strzelił Salami i wrocławianie objęli prowadzenie. Na 2:0 podwyższył Wardziński i zapowiadało się, że gospodarze będą kontrolować grę. W 7 minucie na 4:3 zmniejsza straty Orzłowski, jednak przy tej akcji doznaje urazu i mieliśmy małą przerwę w grze. Chwilę później w słupek trafia Rosiński, a drogę do siatki znajduje Kozłowski i mamy remis 4:4. Lewicki zostaje odeslany na ławkę z 2 minutami kary, a goście nie marnują przewagi i za sprawą Niedośpiała i Kubisztala obejmują dwubramkową przewagę. Śląskowi udaje się doprowadzić do remisu 6:6 w 14 minucie, jednak w późniejszych minutach nastąpiła seria fatalnych błędów WKSu. Najpierw Górniak z karnego trafia w poprzeczkę, potem zatrzymany zostaje Lijewski, a chwilę potem Gudz fauluje w ataku. W kolejnej akcji Wardziński pośliznął się i stracił piłkę. Goście nie marnowali w tym okazji i zrobiło się 6:9. Trener Falęta poprosił o przerwę, jednak „czas” nie zdał się na wiele. Zagłębie powiększało przewagę za sprawą Kozłowskiego i Kubisztala i na tablicy wyników widniało już 6:11. Wreszcie w 22 minucie nastąpiło przebudzenie gospodarzy. Wardziński zdobył gola, pierwszego dla WKSu od 8 minut! W tym samym czasie w trans wpadł Kowtun, który obronił 8 strzałów z rzędu1 Jego dobra dyspozycja pozwoliła Śląskowi dogonić rywali i w 28 minucie mieliśmy remis 11:11. W międzyczasie mieliśmy „czas” dla Zagłębia, który pozwolił im chwile ochłonąć. Jednak wtedy po raz kolejny wrocławianie zanotowali stratę. Górniak niedokładnie podaje, a akcję skutecznie kończy Kubisztal. Chwilę później wrocławianin z rzutu karnego (faul na Gudzu) trafia w słupek, czym jeszcze bardziej doprowadza do wściekłości miejscowych kibiców. Humory poprawiają im się jednak, bowiem tuż przed końcową syreną pokonuje Ligarzewskiego z karnego i doprowadza do remisu 12:12.



Druga połowa rozpoczyna się od strzału Rosińskiego i gospodarze wychodzą na prowadzenie, pierwsze od 24 minut! Karę 2 minut otrzymuje jednak po raz drugi Lewicki i goście znów zdobywają przewagę (13:15 w 34 minucie). Znów mnożą się błędy WKSu, zawodnicy łatwo tracą piłkę, a zawodnicy Zagłębia pewnie wykorzystują stworzone sytuacje. Gra staje się wyrównana, a Śląsk nie potrafi wykorzystać dwukrotnej gry w przewadze (2 minuty dla Niedośpiała i Kozłowskiego). W 42 minucie gracze z Lubina znów obejmują prowadzenie po golu Stankiewicza. W bramce pojawia się Banisz, jednak tego dnia nie był on w dobrej dyspozycji i po kilku minutach na parkiet powraca Kowtun. W tym czasie gospodarze znów się zablokowali, a Zagłębie w 46 minucie prowadziło już 23:19. Cztery gole były już sporą przewagą i kibice tracili już nadzieję, że Śląsk może ten mecz wygrać. Zawodnicy WKSu chyba też zaczęli zdawać sobie sprawę z tego faktu, a niesieni dopingiem kibiców z Lubina goście dobijali wrocławian raz p oraz trafiając do siatki. Widać było sporą nerwowość w szeregach gospodarzy. Lijewski dwukrotnie nie potrafi ulokować piłki w siatce, a Wardziński trafia w słupek. W 53 minucie przy stanie 21:27 o przerwę prosi trener Falęta. Z każdą chwilą jednak goście stali się coraz bardziej pewni swojego sukcesu i grając na luzie dowieźli korzystny rezultat do końcowej syreny. Kibice byli świadkami w ostatnich minutach kilku efektownych zagrań. Kubisztal pokonał Kowtuna rzucając piłkę między nogami bramkarza. Ten w ostatniej minucie wykonuje też rzut rozpaczy próbując zaskoczyć spod własnej bramki Fersta, który na ostanie minuty stanął między słupkami bramki Zagłębia. Ostatnie sekundy to radosne podawanie sobie piłki przez graczy Lubina, i wysokie wyrzucenie jej w gorę gdy zabrzmiała końcowa syrena. Potem była wielka radość Zagłębia, dla którego awans do finału play-off jest jednym z największych sukcesów w historii, i smutek gospodarzy. Wrocławscy kibice zadają sobie pytanie, co stało się z obiema drużynami w ostatnim czasie, że rywalizacja zakończyła się takim wynikiem. Przecież w rundzie zasadniczej to Śląsk wygrywał dwukrotnie.



Trzeba powiedzieć, że w obu meczach Lubinianie byli drużyną lepszą. Dobrze grali w obronie, wysoko wychodząc do graczy WKSu i neutralizując ich drugą linię. Nieźle bronił także Świrkula. Gracze Zagłębia skutecznie atakowali, znajdując różnorakie sposoby na oszukanie wrocławskiej defensywy i zaskoczenie bramkarza. W zespole Śląska natomiast jakby zabrakło koncepcji gry. Dodatkowo doszło wiele niewymuszonych błędów – niedokładnych podań i strat. Z pewnością wpływ na grę wrocławian miała nieobecność Macieja Dmytruszyńskiego, a także problemy zdrowotne Krzysztofa Lijewskiego, które spowodowały, że wypadł on z rytmu meczowego. Gratulacje należą się zespołowi Zagłębia, który potrafił słabości te wykorzystać i w nagrodę powalczy on o tytuł mistrzowski.



Śląsk: Banisz, Covtun - Gliński 1, Wardziński 3, Gudz 3, Garbacz 2, Górniak 2, Salami 2, Lijewski 2, Rosiński 9, Haczkiewicz, Lewicki 1.



Zagłębie: Ligarzewski, Ferst, Świrkula - Orzłowski 1, Kubisztal 6, Jasiński 5, Jaszka 4, Niedośpiał 5, Kozłowski 6, Stankiewicz 3, Frąszczak 0, Steczek 0, Tomczak 1.



Kary:

Śląsk: 6 minut, 3 żółte kartki

Zagłębie: 4 minuty, 2 żółte kartki.

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.