Czarni - Śląsk II 1:1 (0:1)
Nie tylko pierwsza drużyna ma ostatnio problemy, szczęścia brakuje także rezerwom Śląska. Wrocławianom po raz kolejny nie udało się wywalczyć kompletu punktów. Tym razem podopieczni trenera Becelli tylko zremisowali w Jelczu-Laskowicach. Niestety urazu w trakcie meczu doznał Jakub Małecki i musiał zostać zmieniony w trakcie pierwszej połowy. Drugi zespół na ten mecz został zasilony jeszcze Marcinem Wielgusem, Grzegorzem Wanem i Tomaszem Hryńczukiem. Wrocławianie w pierwszej połowie wypracowali sobie kilka dogodnych sytuacji do zdobycia bramki, jednak wykorzystali tylko jedną. Pierwszy gol mógł paść w 14 minucie, kiedy to w słupek wprost z rzutu rożnego trafił Michał Struzik. Zawodnik ten miał jeszcze jedną szansę, jednak jego uderzenie z 18 metrów z rzutu wolnego końcami palców na róg odbił golkiper Czarnych. Dobrą okazję zmarnował także Biliński, kiedy znalazł się sam na sam z bramkarzem po świetnym podaniu z głębi pola od Hajdamowicza. Jednak w 39 minucie piłka w końcu wpadła do siatki. Z Rzutu wolnego w pole karne dośrodkował Wielgus, a golkipera uprzedził Wróbel i skierował futbolówkę do siatki. Cztery minuty później mogło być 0:2. Prostopadle podanie z głębi pola otrzymał Wielgus, gracze Czarnych sygnalizowali pozycje spaloną, jednak arbiter nakazał grać dalej i napastnik Śląska stanął oko w oko z bramkarzem, minął go i strzelił w stronę bramki, ale z linii bramkowej piłkę wybił obrońca. W drugiej połowie gospodarze śmielej zaatakowali, by odrobić straty, ale szanse na podwyższenie prowadzenia miał też Śląsk. Znów szczęścia zabrakło Wielgusowi. W 78 minucie w pole karne dośrodkował Struzik, bramkarz minął się z piłką, dopadł do niej Wielgus i silnie uderzył, ale znów z linii bramkowej wybił ją obrońca. Gdy wydawało się, że trzy punkty pojadą do Wrocławia w doliczonym czasie gry Bartosiewicz dośrodkował w pole karne, piłki nie zdołał odbić Hryńczuk, za to głową strzelił Kośmider i futbolówka wpadła do siatki po drodze odbijając się jeszcze od słupka. Po raz kolejny sprawdziło się piłkarskie porzekadło, że niewykorzystane sytuacje się mszczą.
Oceniając wrocławską drużynę trzeba stwierdzić, że w dobrej dyspozycji był Hryńczuk. Pewnie interweniował na przedpolu, dobrze współpracował z defensorami. Widać, że debiut w pierwszej drużynie, w którym musiał aż trzykrotnie wyjmować piłkę z siatki, nie wpłynął negatywnie na jego dyspozycję. Martwi uraz Małeckiego, oby utalentowany gracz nie musiał znów pauzować, bowiem przy wąskiej kadrze brak kolejnego zawodnika jest dużą stratą. Dobry mecz rozegrał Struzik i może wobec kłopotów pierwszej drużyny, trener Tarasiewicz powinien dać mu szansę?
Czarni Jelcz-Laskowice – Śląsk II 1:1 (0:1)
0:1 – Wróbel 39’
1:1 –Kośmider 90’+2
Śląsk: Hryńczuk – Struzik (88’ Tarasiewicz), Wiśniewski, Kamrowski, Galuś – Biliński (86’ Bordulak), Hajdamowicz
(76’ Gajos), Małecki (34’ Wilusz
), Wan – Wróbel, Wielgus.
źródło: własne
