Czeski profesjonalizm

Zespół Śląska spotkał się w poniedziałek na pomeczowym rozruchu. Część zawodników grała w siatkonogę, część ćwiczyła uderzenia na bramkę, której bronił między innymi
Paweł Trojan. Golkiper ćwiczący w rezerwach będzie bowiem od czasu do czasu trenować pod okiem
Tomasza Hryńczuka. Na zajęciach pojawił się także
Krzysztof Szewczyk, który rozpoczął letnie przygotowania z pierwszym zespołem, a od czasu wyjazdu WKS-u na zgrupowanie do Francji dochodzi do formy w rezerwach (zagrał od 1 minuty na inaugurację IV ligi).
– Trener Tarasiewicz powiedział mi, że za jakiś czas wrócę z powrotem do treningów z pierwszą drużyną. Na razie na pewno jednak nie znajdę się w meczowej osiemnastce, jeszcze za wcześnie na to – stwierdził piłkarz. Na murawie pojawił się także
Jakub Małecki, o którym nie zapominają kibice (skandowano jego imię podczas niedzielnego meczu).
– Brakuje mi piłki, przyszedłem pomóc chłopakom, ponoszę sprzęt, poruszam się trochę. We wrześniu lekarze wyjmą mi gwoździe z nogi, a w październiku powinienem zacząć truchtać – wyjaśnia gracz. Gdy większość piłkarzy udała się do szatni, a kilku było już nawet w drodze do domu, na murawie nadal pozostawał
Petr Pokorny. Czech, ktory profesorsko zagrał przez 45 minut w sobotę w rezerwach, regularnie po treningach dodatkowo z własnej woli przebiega kilka kilometrów, bo odczuwa, że jeszcze nie jest w optymalnej formie po kontuzji. Pełen profesjonalizm.