Czy Piasecki musiał odejść?

Czy Piasecki musiał odejść?

fot.:

Odejście Fabiana Piaseckiego na wypożyczenie do Stali Mielec było, delikatnie mówiąc, bardzo niespodziewane. Informacja spadła na nas niczym grom z jasnego nieba, a wszyscy zaczęli doszukiwać się przyczyn takiej decyzji. O ile motywacje samego napastnika są dla nas całkowicie klarowne i zrozumiałe, o tyle takie posunięcie ze strony klubu wydaje się nie do końca przemyślane. Ile tak naprawdę Piasecki znaczył dla Śląska?



 

Sytuacja Piaseckiego we wrocławskim klubie była niejasna właściwie od samego początku. Ówczesny król strzelców I ligi na papierze wydawał się świetnym transferem - klub potrzebował wzmocnienia na pozycji napastnika, więc pozyskanie obiecującego zawodnika, który sprawdził się w boju na niewiele niższym poziomie, utożsamiającego się w dodatku z Wrocławiem, gdzie przecież się urodził, powinno być strzałem w dziesiątkę. Sam Piasecki po podpisaniu kontraktu deklarował: “Przychodzę do Śląska, żeby grać w pierwszym składzie”, lecz, jak dobrze wiemy, nigdy nie udało mu się na dłużej zagościć w wyjściowej jedenastce. 

“Czego bym nie robił i tak grałby Exposito”

Główną motywacją Piaseckiego przy podejmowaniu decyzji o wypożyczeniu do Stali Mielec była możliwość częstszej gry. Napastnik sam przyznał, że nie mógł pozwolić sobie na kolejny rok siedzenia na ławce. “Fabian jest bardzo ambitny” - mówił po ogłoszeniu transferu Dariusz Sztylka, co tylko utwierdza nas w przekonaniu, że za zmianą klubu nie stały pobudki osobiste, a kwestie czysto rozwojowe. 

Piasecki na takim ruchu może zyskać wiele, lecz równie wiele może stracić. Wszak okazja do regularnej gry na najwyższym krajowym szczeblu jest bez wątpienia atrakcyjna, lecz trzeba zwrócić uwagę na to, że ewentualne niepowodzenie może przekreślić jego szansę na regularną grę w Śląsku po powrocie z wypożyczenia. Z jednej strony jest to świetna okazja do rozwoju, złapania meczowego rytmu i w konsekwencji pokazania najlepszej wersji samego siebie, a z drugiej, jeśli Piasecki nie poradzi sobie w Stali Mielec, to po zakończeniu przygody na Podkarpaciu będzie 27-letnim napastnikiem z łatką zawodnika zbyt słabego na ekstraklasę. 

“Posiadaliśmy czterech dobrych napastników w składzie”

Dyrektor sportowy Śląska po ogłoszeniu transferu Piaseckiego dosyć jasno przedstawił, jakie motywacje kierowały klubem przy procesie podejmowania decyzji. Do grona “czterech dobrych napastników” Sztylka zaliczył Exposito, Quintanę, Bergiera oraz właśnie Piaseckiego. Po konsultacji z trenerem Jackiem Magierą zdecydowano, że niemożliwym jest znalezienie przestrzeni do gry w ekstraklasie dla każdego z nich, więc naturalnym ruchem była decyzja o wypożyczeniu. Dzięki takiemu ruchowi były król strzelców I ligi będzie miał realną szansę na rozwój i pokazanie swoich umiejętności, podczas gdy klub w końcu zweryfikuje umiejętności zawodnika na przestrzeni całego sezonu, a nie na podstawie kilku pojedynczych występów i wejść z ławki rezerwowych. 

Śląsk, podobnie jak Piasecki, może jednak na tej decyzji stracić równie dużo, co zyskać. Pozbycie się drugiego napastnika, który gwarantował określoną jakość po wejściu na boisko, a jego gole realnie przekładały się na zdobyte punkty, jest ryzykownym posunięciem, szczególnie, jeśli klub nie ma zamiaru pozyskiwać nikogo w jego miejsce. Wrocławianie pozostali wobec tego z chimerycznym Exposito, Quintaną, który według trenera jest zawodnikiem bardziej na pozycję numer “10” niż “9”, a także z Bergierem, przed którym stoi prawdopodobnie ostatnia szansa na zaistnienie w Śląsku.

Piasecki to gwarancja punktów

Jeśli mówimy o strzelaniu goli, to warto zwrócić uwagę na to, w jakim momencie te gole były strzelane. Oczywiście, trafienie na 4:0 w statystykach będzie znaczyło tyle samo, co trafienie na 2:1, lecz presja przy oddawaniu uderzenia i waga takiej bramki jest niepodważalnie inna. Dużym atutem Piaseckiego w Śląsku było to, że mimo niewielkiej liczby rozegranych minut, jego gole, poza jednym przypadkiem, były gwarancją punktów. 

Trafienia Piaseckiego w Śląsku:

  • Śląsk 2:0 Piast, 1. kolejka 2020/21, gol na 1:0
  • Legia 2:1 Śląsk, 5. kolejka 2020/21, gol na 2:1
  • Cracovia 1:1 Śląsk, 21. kolejka 2020/21, gol na 1:1
  • Górnik Z. 1:1 Śląsk, 25. kolejka 2020/21, gol na 1:1
  • Paide 1:2 Śląsk, 1. runda el. do LKE, gol na 0:1
  • Ararat 2:4 Śląsk, 2. runda el. do LKE, gol na 1:2
  • Piast 1:1 Śląsk, 5. kolejka 2021/2022, gol na 1:1

Jak widzimy, jedynym starciem, w którym trafienie Piaseckiego okazało się bez znaczenia, był przegrany mecz z Legią. Za każdym innym razem jego gole dawały Śląskowi wymierne korzyści w postaci wygranych lub zremisowanych meczów. Ciekawy jest również fakt, że jego jedyna bramka zdobyta we Wrocławiu padła w ligowym debiucie w barwach Śląska. Cała reszta trafień miała miejsce na wyjazdach. 

W 38 meczach dla WKS-u Piasecki zdobył łącznie 7 trafień, co daje nam niechlubny wynik 0.18 gola na mecz. Nie jest to jednak obiektywne kryterium, skoro wchodził on głównie z ławki rezerwowych. Jeśli weźmiemy pod uwagę czas, jaki napastnik spędzał na boisku, to strzelał on dla Śląska co 157 minut.

Piasecki w porównaniu do Exposito

Suche statystyki dotyczące występów nowego nabytku Stali Mielec powiedzą nam coś dopiero, jeśli do czegoś je przyrównamy, lecz na szczęście w Śląsku występuje pewien Hiszpan. Analizie poddane zostały mecze Exposito od sezonu 2020/21 - wtedy w klubie pojawił się Piasecki, a rywalizacja między tą dwójką się rozpoczęła. Na podstawie wymienionych wyżej meczów widzimy, że gole Piaseckiego pomogły Śląskowi zdobyć łącznie 12 punktów. Hiszpan z kolei przyczynił się do zdobycia 20 oczek.

Od rozpoczęcia sezonu 2020/21 Exposito rozegrał w Śląsku 37 spotkań, w których zdobył 12 goli, co daje nam 0.32 gola na mecz. Na tej płaszczyźnie wygląda on lepiej od Polaka, lecz jak już wcześniej wspomnieliśmy, pełny obraz zobaczymy dopiero, gdy weźmiemy pod uwagę czas na boisku. Exposito trafiał do siatki co zaledwie 212 minut, więc tutaj rywalizację wygrywa Piasecki. 

Ważnym aspektem, który do gry wnosi Hiszpan, jest jednak gra kombinacyjna, a co za tym idzie - asysty. Tych Exposito od sezonu 2020/21 zanotował 6, podczas gdy Polakowi ta sztuka udała się tylko raz - w przegranym meczu pucharowym z ŁKS-em. Najpełniejszy obraz tego, który z zawodników daje drużynie więcej, otrzymamy więc jeśli policzymy, co ile minut napastnik brał udział przy zdobytej bramce. W przypadku Hiszpana jest to gol lub asysta co 141 minut, a w przypadku Piaseckiego co 138 minut. Wobec tego trzeba powiedzieć, że patrząc obiektywnie na same statystyki, ich wpływ na drużynę jest niemal identyczny.

Dlaczego Exposito?

Odpowiedź na to pytanie być może próbował znaleźć sam poszkodowany w całej sytuacji. “Jest Hiszpanem, jest młodszy i pewnie oceniono, że ma wyższy potencjał sprzedażowy” - mówił na łamach Gazety Wrocławskiej Piasecki. Czy minął się z prawdą? Trudno powiedzieć, są to logiczne argumenty, które wydają się wysoce prawdopodobne. Z drugiej strony Exposito podczas swojej przygody we Wrocławiu przyzwyczaił nas do tego, że potrafi zaoferować drużynie w meczu dużo, nawet jeśli nie zdobywa goli i asyst. Zamiast spekulować należy przyjrzeć się jednak faktom, a te wyraźnie pokazują, że mimo dużo mniejszego zaufania od trenerów (aż 1305 rozegranych minut różnicy), Piasecki statystycznie daje dokładnie tyle samo, co Hiszpan. A nawet minimalnie więcej...

Jak wybrać najlepsze buty trekkingowe?

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.