Czy wrocławskie powietrze paraliżuje piłkarzy? Odeszli ze Śląska i grają jak z nut

Czy wrocławskie powietrze paraliżuje piłkarzy? Odeszli ze Śląska i grają jak z nut

fot.:

Patrząc na to jak grają byli skrzydłowi w nowych klubach, kibice zachodzą w głowę co się takiego wydarzyło, iż gracze, którzy we Wrocławiu najczęściej zawodzili i nie potrafili potwierdzić swoich umiejętności liczbami, po zmianie otoczenia udowadniają, że nie zapomnieli, jak się gra w piłkę. Czy to klimat we Wrocławiu okazał się nad wyraz wymagający?



 

Powiedzieć, że to niespełnione nadzieje na skrzydłowych we Wrocławiu to żadne odkrycie, natomiast mamy prawo zastanawiać się co sprawia, że niektórzy piłkarze duszą się reprezentując Śląsk, a potrafią odpalić po zmianie otoczenia, i to w niedługim okresie zaraz po odejściu. O kim mowa? Oto statystyki z portalu sofascore.com trzech skrajnych pomocników, których kariera nie załamała się po zmianie otoczenia a każdy z nich gra i notuje lepsze liczny niż podczas pobytu w Polsce.

Mateusz Żukowski

Grając na Dolnym Śląsku w barwach klubu założonego w 1947 roku, urodzony w Lęborku nominalny napastnik strzelił łącznie tylko 3 gole i zanotował 6 ostatnich podań w 63 oficjalnych spotkaniach, gdzie tylko raz zagrał na poziomie pierwszej ligi. Na pewno nie można odmówić temu graczowi aktywności, szybkości i znacznej dynamiki, którą niejednokrotnie się wyróżniał przywdziewając trykot Śląska, natomiast koniec końców, nie dowoził liczb, irytował swoją nieskutecznością oraz złymi wyborami. Oczywiście dobrze wiemy, że Mateusz nie grał cały czas na jednej pozycji, gdyż za czasów Jacka Magiery, występował łącznie na trzech pozycjach, jako prawy obrońca, prawy pomocnik oraz napastnik. Po przejściu do 2 Bundesligi piłkarz ewidentnie odżył i zaczął to udowadniać wzbudzając niemałą sensację wśród sympatyków piłki nożnej. Tak skuteczny do tej pory jeszcze nie był, zresztą zobaczcie sami jego statystyki.


źródło: sofascore.com
źródło: sofascore.com

Arnau Ortiz

Hiszpański pomocnik w Śląsku miał przebłyski dobrej gry, ale co z tego, skoro najczęściej rozczarowywał, a jego nonszalancja w ataku zaczynała irytować najbardziej zagorzałych sympatyków klubu ze stolicy Dolnego Śląska. Możemy tylko gdybać jakie liczby notowałby zawodnik na pierwszym poziomie rozgrywkowym w Polsce, ale ten odmówił dalszej gry w zielonej koszulce, gdyż urodzony w Figueres zawodnik został skuszony powrotem do ojczyzny by grać pod wodzą znanego na całym świecie, obecnego trenera rezerw Atlético Madryt, Fernando Torresa. Obecnie pod okiem byłego reprezentanta Hiszpanii notuje bardzo dobre liczby, aczkolwiek należy pamiętać, iż jego zespół rywalizuje na co dzień dopiero na trzecim poziomie rozgrywkowym.

źródło: sofascore.com
źródło: sofascore.com

Sylvester Jasper

Transfer urodzonego w Londynie pomocnika wywołał wśród kibiców niemałe zdziwienie, gdyż zawodnik był kolejnym z pomysłów dyrektora sportowego Davida Baldy. Przychodzący z Portimonense zawodnik przywitał się pamiętną ruletą w spotkaniu z Cracovią, po której to wykonaniu w środkowej strefie poszła kontra Cracovii i Śląsk stracił bramkę. Pewnie wielu sympatyków Trójkolorowych by o tym incydencie zapomniało, gdyby nie fakt, iż gra bułgarskiego skrzydłowego wywoływała co rusz gwizdy i odgłosy zawodu na trybunach. Sylvester starał się, był aktywny, ale zazwyczaj zawodziła skuteczność, tak jak w ostatniej akcji spotkania z Jagiellonią Białystok, kiedy mógł zdobyć bramkę na wagę trzech punktów lub w Radomiu, gdzie za długo zwlekał z decyzją o strzale a walczący o utrzymanie Wrocławianie, zamiast wygrać, ostatecznie tylko zremisowali z Radomiakiem. W stolicy województwa dolnośląskiego zapewne nikt po Jasperze nie tęskni, natomiast zawodnik przeniósł się do Serbskiej Ligi i tam zaczął grać zdecydowanie skuteczniej.

źródło: sofascore.com
źródło: sofascore.com

PODSUMOWANIE

Tak to już w piłce nożnej bywa, że jeden zawodnik dobrze się czuje w konkretnym zespole a w drugim nie i nie są to przykłady jednostkowe. W tym zestawieniu co prawda nie ma zawodników grających na poziomie Ligi Mistrzów, ale nie można powiedzieć, że brakuje im umiejętności i doświadczenia w grze na zielonej murawie. Widocznie powietrze, klimat lub murawa na Dolnym Śląsku nie sprzyjała im w danym momencie futbolowej kariery, ale po zmianie otoczenia można by rzec, że coś kliknęło. Dlaczego? Każdy z wymienionych graczy podniósł swój poziom, dołożył bramki i asysty, czego skutkiem jest wyraźny wzrost ich wartości rynkowej.


Autor

Piotr Junik

Rodowity Ziębiczanin, aktualnie Wrocławianin, kibic Sparty Ziębice, Śląska Wrocław oraz FC Barcelony. Pasjonat piłki nożnej od urodzenia.

„Niektórzy ludzie uważają, że piłka nożna to sprawa życia lub śmierci. Ja jestem rozczarowany taką postawą.
Zapewniam, że to coś dużo, dużo ważniejszego”. - Bill Shankly

Pierwsze mecze na trybunach:

- Ziębice - 7 sierpnia 1996 r. kiedy to w ramach rozgrywek 1/64 finału Pucharu Polski Sparta Ziębice uległa Odrze Wodzisław Śląski 1:2.

- Wrocław - 30 kwietnia 2007 r. kiedy to w ramach rozgrywek II ligi Śląsk Wrocław wygrał z Podbeskidziem Bielsko-Biała 3:0

Oglądam i śledzę piłkę nożną, koszykówkę, żużel, darta i siatkówkę. W Śląsknecie od 5 maja 2025 roku.
W redakcji piszę teksty i opiekuję się działem "Rywal pod lupą", a usłyszeć mnie można podczas komentowania spotkań oraz na podcaście "Sektor Śląska"

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.