Decyzja o karze w czwartek

Teoretycznie trener Ryszard Tarasiewicz po usunięciu z ławki w czasie meczu w Gdyni, powinien teraz oglądać z trybun kolejne dwa mecze – z Lechem i Piastem, jednak nie wszystko jeszcze jest przesądzone! W czwartek w sprawie sobotniej sytuacji zbierze się komisja Ekstraklasy, która podejmie ostateczną decyzję. Jest zatem szansa na łagodniejszy wymiar kary, a szkoleniowiec będzie miał możliwość przedstawienia swojej wersji wydarzeń. - Zostałem zaproszony na jej posiedzenie i najprawdopodobniej tam pojadę. Opowiem komisji to, co odnośnie do tej sytuacji czuję. Uważam, że kara mogłaby być w zawieszeniu i ewentualnie mogłaby łączyć się z jakąś grzywną. Tak było, kiedy raz wyrzucono mnie z boiska jeszcze w II lidze. Uważam, że teraz ukaranie mnie od razu zawieszeniem na dwa mecze nie jest adekwatne do tego, co zrobiłem w Gdyni – stwierdza Tarasiewicz w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”. Być może cała sytuacja spowoduje, że trener WKS-u będzie próbował zmienić swoje zachowanie w czasie meczu. - Faktycznie, może być tak, że sędziowie są na mnie trochę wyczuleni. Będę musiał starać się nieco zmienić swoje zachowanie, chociaż wiem, że będzie to trudne. Muszę się przecież koncentrować na meczu, a nie na tym, czy nie podszedłem aby za blisko do linii bocznej. Zresztą niektórzy sędziowie to nawet mówili, żebym tak głośno nie krzyczał do swoich piłkarzy. Ja tego nie rozumiem, bo przecież jesteśmy na meczu, a nie w operze. W innych grach trenerzy mają czasy, stoją blisko boiska. A ja mam raptem kilka minut w przerwie i nawet nie mogę nic powiedzieć w trakcie spotkania? – dodaje trener.

źródło: gazeta.pl

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.