Defensorzy pod specjalnym nadzorem
Gdy w czasie zimowego okienka transferowego trener Orest Lenczyk mówił o wzmocnieniach linii defensywy wiele osób nie kryło zdziwienia, bo w rundzie jesiennej Śląsk większe problemy miał ze zdobywaniem goli, niż z ich traceniem. Szkoleniowiec zdecydował się jednak pozyskać mogącego grać jako środkowy obrońca lub defensywny pomocnik Roka Elsnera, chciał mieć w drużynie także Roberta Arzumanyana. Tymczasem pierwsze mecze wiosny pokazują, że trener miał rację, bo w związku z urazami i kartkami sytuacja defensywy WKS-u jest daleka od ideału. Od początku rundy do gry nie jest gotowy Krzysztof Wołczek, który w przerwie zimowej przeszedł zabieg kolana. W meczu z Cracovią pech dopadł za to Amira Spahicia. Bośniak w ferworze walki doznał urazu żeber i niemal na sto procent jest wykluczony jego udział w spotkaniach z Lechią i Lechem. Do grona pauzujących dołączył także mogący grać jako stoper Dariusz Sztylka, który przedwcześnie opuścił murawę w Warszawie. Po trzy żółte kartki mają za to na koncie Tadeusz Socha i Piotr Celeban, a kolejne napomnienie skutkować będzie obowiązkową pauzą. Jeśli któryś z nich nie mógłby zagrać przeciwko Lechowi, to przed meczem w Poznaniu szkoleniowcy mieliby ból głowy kogo dokooptować do pary Pawelec-Fojut.
Większe pole manewru trenerzy mają na środku defensywy, gdzie mogą grać Rok Elsner i Antoni Łukasiewicz. Obsada prawego skrzydła to jednak wielka niewiadoma. W meczach sparingowych i grach wewnętrznych na tej pozycji ustawiany był Marek Gancarczyk, a epizody w tej roli miał także Tomasz Szewczuk. W odwodzie jest także młody Dawid Abramowicz. Miejmy jednak nadzieję, że w czasie potyczki z Lechią defensorzy będą wystrzegać się ostrych ataków, a sztab medyczny postara się doprowadzić do pełni sił narzekających na problemy zdrowotne.
