Defensywna solidność siłą Śląska
fot.: Mateusz Porzucek
Targana problemami kadrowymi obrona Śląska spisuje się lepiej, niż przewidywaliby najwięksi optymiści. Efektywna gra w tyłach pozwala myśleć o zimowaniu na podium.
Tylko w jednym z ostatnich pięciu meczów Śląsk Wrocław nie zachował czystego konta. Sposób na defensywę zielono-biało-czerwonych w zaległym spotkaniu 9. kolejki w połowie listopada znalazła jedynie dowodzona przez niesamowitego Conrado Lechia (2:3). Cztery pozostałe potyczki z Jagiellonią, Górnikiem, Podbeskidziem oraz Rakowem nie dość, że kończyły się bez bramkowych strat, to zaowocowały 10 zdobytymi punktami i sobotnim awansem na 3. miejsce.
Wypracowana solidność drużyny Vitezslava Lavicki zwraca tym większą uwagę, że statystyki z poprzedniego sezonu wcale nie zwiastowały takiej poprawy. Wtedy Śląsk czyste konto zachował tylko w 7 z 37 meczów, z czego raptem raz na własnym stadionie. Sobotnie zero z tyłu przeciwko ustępującemu liderowi spod Jasnej Góry było zaś już trzecim z rzędu w roli gospodarza.
Ostatni raz podobną serią w ekstraklasie Śląsk mógł się pochwalić latem 2019 roku. Wówczas na przełomie sezonów także nie stracił gola w 4 z 5 kolejnych meczów, a jego bramkarz w tych grach tylko raz wyciągał piłkę z siatki. Szczególnie na początku tej serii zupełnie inny był jednak ciężar gatunkowy meczów. Pewny już utrzymania Śląsk kończył rywalizację w grupie spadkowej, a atakowanie nie było najsilniejszą stroną jego przeciwników. Na aktualną serię składają się natomiast zwycięstwa z najskuteczniejszą drużyną ligi Rakowem czy przyjeżdżającą po wygranych w Warszawie i Gliwicach Jagiellonią.
Jednocześnie symptomatyczne jest, że w żadnym z pięciu ostatnich meczów linia defensywna Śląska nie zagrała w takim samym zestawieniu. Układankę trenera Lavicki burzyły w tym czasie kontuzje Wojciecha Golli, Israela Puerto, kartki Dino Stigleca, aż w końcu nawet koronawirus Matusa Putnockiego, a jednak powtarzalność można dostrzec gołym okiem. Obrona będzie kluczem do sukcesu również w piątkowych derbach w Lubinie, bo w poprzednim sezonie Zagłębie w dwumeczu strzeliło Śląskowi aż siedem goli. Tak złej statystyki wrocławianie nie zanotowali przeciwko żadnemu innemu rywalowi w lidze, choć z niektórymi rywalizowali trzykrotnie.