Derbowe TOP5 dekady (RANKING)

Derbowe TOP5 dekady (RANKING)

fot.:

Zbliżające się wielkimi krokami derby Dolnego Śląska rozbudzają wyobraźnię kibiców. Przed jutrzejszym starciem w Lubinie przypominamy pięć najważniejszych meczów przeciwko Zagłębiu w ostatniej dekadzie.



 

Sezon 2011/2012, 13. kolejka: Zagłębie - Śląsk 1:5, 06.11.2011

Faworyt tego meczu był oczywisty. Prowadzony przez Oresta Lenczyka Śląsk przystępował do niego jako wicemistrz Polski i lider ekstraklasy, zaś Zagłębie przegrało 3 z 4 wcześniejszych meczów i plasowało się na przedostatnim miejscu w tabeli. Nadzieję w serca kibiców gospodarzy wlewała jednak zmiana szkoleniowca, bo tuż przed derbami zwolnionego Jana Urbana zastąpił Pavel Hapal.

Debiut nowego opiekuna lubinian zapisał się jednak w historii ligi jako jeden z najbardziej nieudanych, a o tym jak dużo pracy go czeka, Czech zaczął dowiadywać się już w pierwszej połowie. Śląsk prowadził już od 2. minuty po bramce Cristiana Omara Diaza, a jeszcze przed upływem pół godziny gry kapitalnym strzałem sprzed pola karnego podwyższył Piotr Ćwielong. Swój skalp w niezwykłych derbach zapragnął zdobyć również niezwykle skuteczny w tamtym sezonie Piotr Celeban, który w 64. minucie nietypowo, bo z akcji, a nie po stałym fragmencie gry strzelił czwartego ze swoich sześciu ligowych goli w edycji 2011/2012.

Śląsk w tym meczu miał jednak też trochę pecha, bo kwadrans po trzecim golu resztki nadziei rywalowi przypadkowym golem samobójczym przywrócił Krzysztof Wołczek, końcówka na szczęście znowu należała do zielono-biało-czerwonych. W 84. minucie rezultat poprawił rezerwowy Johan Voskamp, który tydzień wcześniej zapisał się w annałach Śląska strzelając jedynego gola w meczu otwarcia Stadionu Miejskiego, zaś już w doliczonym czasie kuriozalnym swojakiem kompromitujący występ Zagłębia podsumował bramkarz Bojan Isajlović.

Niezwykła ekipa Oresta Lenczyka rozgromiła odwiecznego rywala na jego terenie aż 5:1, przed zimową przegrała już tylko raz, a na koniec sezonu cieszyła się z drugiego w historii klubu mistrzostwa Polski.

Sezon 2016/2017, 15. kolejka: Śląsk - Zagłębie 2:1, 06.11.2016

Choć te derby odbywały się w ostatniej kolejce pierwszej rundy sezonu zasadniczego, Śląsk przystępował do potyczki z lokalnym rywalem jako jedyna drużyna bez domowego zwycięstwa. Szczególnie z dzisiejszej perspektywy trudno uwierzyć w te statystyki, ale prowadzeni przez Mariusza Rumaka wrocławianie nie wygrali żadnego z pierwszych siedmiu domowych meczów w sezonie 2016/2017 i zdobyli w tym czasie zaledwie cztery bramki.

Zagłębie Piotra Stokowca kilka miesięcy wcześniej zdobyło brązowe medale mistrzostw Polski i udanie zaprezentowało się w europejskich pucharów, w nowym ekstraklasowym rozdaniu także raczej nie mieli powodów do narzekań. Porażkę zanotowali tylko w jednym z sześciu spotkań poprzedzających derby, a na Stadion Miejski przyjechali jako trzecia drużyna tabeli. Początek meczu był zgodny z przewidywaniami ekspertów i nie zwiastował wyczekiwanego przełamania Śląska.

Już w 6. minucie Lubos Kamenar fatalnie obliczył tor dośrodkowania, minął się z piłką, a nadbiegający Jarosław Kubicki trafił w Kamila Dankowskiego i Miedziowi objęli prowadzenie. Zagłębie po golu skoncentrowało się na bronieniu dostępu do własnej bramki, jego efektywność skończyła się jednak w 71. minucie.

Po rozegraniu rzutu wolnego futbolówka trafiła do Laszy Dwalego, a ten strzałem z kilku metrów doprowadził do wyrównania. Śląsk przechylił szalę na swoją stronę tuż przed końcem regulaminowego czasu gry. Tym razem fatalne wyjście do wrzutki zanotował vis-a-vis Kamenara Martin Polacek, a nieoceniona okazała się rola walczącego w pojedynku powietrznym Mariusza Idzika. Piłka wylądowała pod nogami rezerwowego Alvarinho, a Portugalczyk na to jedno popołudnie stał się bohaterem kibiców wrocławian.

Śląsk wydarł pierwszy domowy komplet punktów w sezonie i awansował do grupy mistrzowskiej, w której w sezonie 2016/2017 gościł rzadko i ostatecznie w rundzie finałowej, już pod wodzą Jana Urbana, musiał mocno się natrudzić, żeby uniknąć spadku.

 

Sezon 2017/2018, 17. kolejka: Śląsk - Zagłębie 1:0, 26.11.2017

Przed meczem Śląsk – Zagłębie z jesieni 2017 roku oba zespoły były sąsiadami z tabeli, cztery punkty i trzy lokaty przewagi to jednak Miedziowych premiowały obecnością w czołowej ósemce. Przedderbowe przewidywania determinowała jednak sytuacja kadrowa, a ta w ekipie Jana Urbana była więcej niż zła.

Ekstremalne nagromadzenie kontuzji i kartkowych pauz spowodowało, że łączny wiek ławki rezerwowych Śląska tego dnia wynosił zaledwie 133 lata. Czterech z siedmiu siedzących na niej piłkarzy wcześniej nie rozegrało nawet minuty w ekstraklasie. Wrocławianie wyszli w eksperymentalnym ustawieniu 3-5-2, w bramce debiutował zmiennik Jakuba Wrąbla jego imiennik Słowik, a tercet stoperów z Piotrem Celebanem tworzyli Igors Tarasovs i Konrad Poprawa. Na papierze to się nie miało prawa udać, piłka tego dnia kolejny raz wymknęła się jednak wszelkim schematom.

Nowy golkiper bronił jak natchniony, obrońcy spisywali się nadspodziewanie dobrze, udawało się nawet zagrozić bramce rywala, bo akurat Marcin Robak i Arkadiusz Piech ocaleli z przedmeczowego „pomoru”. Utrzymujący się bezbramkowy remis kibice Śląska byli gotowi wziąć za w pełni satysfakcjonujący tego dnia rezultat, w ostatniej akcji meczu zdarzyło się jednak coś nieprawdopodobnego.

Z rzutu wolnego dośrodkował Sito Riera, piłkę trącił wprowadzony minutę wcześniej debiutant Mathieu Scalet, tuż przed linią bramkową dopadł do niej jeszcze Celeban i to wrocławianie zgarnęli komplet punktów! Ten mecz był ostatnim na ławce Zagłębia dla pracującego w klubie od ponad trzech lat trenera Piotra Stokowca, zaś Śląsk dał sobie zastrzyk optymizmu przed decydującą wiosenną walką o czołową ósemkę. Do sukcesu, już z Tadeuszem Pawłowskim na ławce, zabrakło ostatecznie więcej niż trochę, jednak w grupie spadkowej utrzymanie znowu nie było realnie zagrożone ani przez chwilę.

Sezon 2018/2019, 23. kolejka: Śląsk - Zagłębie 2:0, 25.02.2019

Premierowe spotkanie trenera Vitezslava Lavicki z derbami Dolnego Śląska przypadło na ostatni lutowy wieczór lutego 2019 roku. Nowy szkoleniowiec kilkadziesiąt dni wcześniej zastąpił na ławce wrocławian Tadeusza Pawłowskiego, w pierwszych dwóch meczach na ławce nowego zespołu zanotował zwycięstwo i porażkę. Śląsk w rundzie rewanżowej sezonu 2018/2019 musiał przede wszystkim koncentrować się na walce o utrzymanie, Zagłębie przyjeżdżało do Wrocławia po otwierającym drogę do ósemki komplecie punktów w dwóch pierwszych wiosennych meczach.

Przed pierwszym gwizdkiem okazało się jednak, że prowadzący gości Holender Ben van Dael nie będzie mógł skorzystać z niegroźnie kontuzjowanych Bartosza Kopacza i Filipa Starzyńskiego, a w trakcie gry ten fakt odegrał decydującą rolę. Pozbawione swoich kluczowych zawodników Zagłębie miało niemały problem z nawiązaniem do formy z występów poprzedzających derby i zostało wypunktowane na Stadionie Miejskim.

Wrocławianie otworzyli rezultat trzy minuty przed przerwą po rozegraniu stałego fragmentu gry. Z rzutu rożnego dośrodkował Krzysztof Mączyński, piłkę głową przedłużył Marcin Robak, a Dominika Hładuna strzałem z bliskiej odległości zaskoczył Mateusz Radecki. W 52. minucie wynik poprawił Robak, który wrócił z roli asystenta do egzekutora i wykończył dośrodkowanie szczególnie aktywnego w pierwszych meczach po transferze Lubambo Musondy.

Przewaga Śląska nie podlegała dyskusji, a w doliczonym czasie przez moment wydawało się, że wieczór będzie jeszcze bardziej udany, bo w pierwszym kontakcie po wejściu z ławki, piłkę do siatki posłał Arkadiusz Piech. Zmiennik Robaka znalazł się jednak na spalonym, a sędzia Piotr Lasyk anulował gola po sygnale z VAR.

Wrocławianie w drugim domowym meczu pod wodzą Vitezslava Lavicki po raz drugi wygrali do zera, a co ciekawe w kolejnych tygodniach bez straty gola na własnym stadionie przetrwali aż do piątego meczu z nowym szkoleniowcem. Ich piętą Achillesową były jednak wyjazdy, więc w odróżnieniu od Zagłębia, musieli pogodzić się z kolejną rundą finałową spędzoną w grupie spadkowej.

Sezon 2019/2020, 9. kolejka: Śląsk - Zagłębie 4:4, 21.09.2019

Śląsk po dziewięciu rozegranych meczach był jedyną drużyną w lidze bez porażki i walczył o powrót na fotel lidera, na ławce Zagłębia debiutował z kolei następca zwolnionego trzy tygodnie wcześniej Bena van Daela Słowak Martin Sevela. Obserwowane z trybun przez ponad 20 tysięcy kibiców derby w rundzie jesiennej poprzedniego sezonu zapowiadały się wyjątkowo atrakcyjnie i już w pierwszej połowie przekonaliśmy się, że było na co czekać.

Zaczęło się w 22.minucie – z lewej strony prosto na głowę Erika Exposito dośrodkował Dino Stiglec, a dzięki trafieniu Hiszpana mecz rozpoczął się dobrze dla Śląska. Lubinianie odpowiedzieli jednak już dziesięć minut później, po tym jak we własnej szesnastce ręką zagrał Wojciech Golla, a słusznie podyktowaną jedenastkę na gola zamienił Filip Starzyński. To jednak bynajmniej nie był koniec emocji przed przerwą. W 38. minucie drugi cios zadał Exposito, który tym razem skorzystał z przytomnego zgrania Roberta Picha. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę Zagłębie znowu jednak doprowadziło do wyrównania po stałym fragmencie – po rozegraniu rzutu rożnego na 2:2 trafił Bartosz Kopacz.

Spokojne wejście obu drużyn w drugą połowę nie zapowiadało kolejnych fajerwerków, kiedy jednak znowu zaczęło się dziać, to na całego. W 63. minucie po fantastycznej kontrze i ładnym trafieniu Sasy Zivca, przyjezdni po raz pierwszy tego dnia objęli prowadzenie ze Śląskiem. 100 sekund później znowu był jednak remis, bo z rzutu wolnego nie do obrony przymierzył Stiglec. Po kolejnych trzech minutach to znowu Zagłębie miało przewagę, gdy bajecznym strzałem w samo okienko z woleja popisał się Bartosz Slisz.

Ostatnie słowo należało jednak do wrocławian! W doliczonym czasie Exposito skompletował hat-tricka dobijając swój strzał obroniony przez Konrada Forenca i niezwykłe widowisko zakończyło się remisem 4:4. Wydarzeniami z ostatniego meczu Śląska z Zagłębiem we Wrocławiu można byłoby obdzielić całą kolejkę, a tamten wieczór na zawsze zapisał się w historii dolnośląskiej piłki.

Który z tych meczów najbardziej zapadł Wam w pamięć? Zagłosujcie w naszej sondzie i podzielcie się wspomnieniami w komentarzach!

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.