Derbowy alarm dla obrony Śląska
fot.: Paweł Kot
O ostatnich meczach derbowych w ekipie Vitezlsava Lavicki zapomnieć chcą przede wszystkim obrońcy. W poprzednim sezonie Śląskowi tak źle nie grało się przeciwko żadnemu innemu rywalowi.
Miedziowi wbili wrocławianom najwięcej bramek spośród wszystkich rywali, z którymi piłkarze Lavicki mierzyli się w ubiegłorocznym ekstraklasowym rozdaniu. Drugie w tej klasyfikacji Legia, Lechia i Cracovia trafiały w tym czasie do bramki Śląska pięciokrotnie, ale co istotne, w trzech występach. Na wypracowanie efektownego dorobku Zagłębiu wystarczył dwumecz sezonu zasadniczego, w rundzie finałowej dolnośląscy rywale znaleźli się przecież w różnych połowach tabeli.
Dwóch z pięciu lubińskich strzelców goli w derbach z poprzedniego sezonu nie gra już jednak w Zagłębiu (Bartosz Kopacz przeniósł się do Lechii, a Bartosz Slisz do Legii), zaś występ kolejnych dwóch od początku w piątkowy wieczór (Filipa Starzyńskiego i Sasy Zivca) nie jest przesądzony, bo ostatnio zmagali się z problemami zdrowotnymi. Piąty, czyli Patryk Szysz jest gotowy do gry, sęk w tym, że od marcowego gola przeciwko Śląskowi trafił w lidze… tylko raz.
Zielono-biało-czerwoni jadą do Lubina po czterech czystych kontach w pięciu ostatnich meczach. Taka seria w ekstraklasie nie zdarzyła się im od półtora roku i może napawać optymizmem, że ofensywni piłkarze Martina Seveli w meczu 13. kolejki ekstraklasy nie będą mieli tyle swobody pod naszą bramką, co w poprzednim sezonie.